Polityczne trzęsienie ziemi staje się faktem. Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa oficjalnie kieruje sprawę Zbigniewa Ziobry do prokuratury. Były minister sprawiedliwości, który sam z dumą przyznał, że był inicjatorem zakupu kontrowersyjnego systemu szpiegowskiego, teraz musi liczyć się z najpoważniejszymi konsekwencjami. To może być początek jego końca na wielkiej scenie politycznej.
Ziobro sam się pogrążył? Komisja ma twarde dowody
Wydawało się, że jest nietykalny. Jednak Zbigniew Ziobro, przez osiem lat pan i władca polskiego wymiaru sprawiedliwości, sam dostarczył komisji śledczej ds. Pegasusa dowodów, które mogą zakończyć jego karierę. Po tygodniach analiz i burzliwym przesłuchaniu, na które został doprowadzony przez policję po ośmiokrotnym unikaniu wezwań, komisja podjęła kluczową decyzję. Jak poinformował jej wiceszef Tomasz Trela, jeszcze w tym tygodniu do prokuratury trafi zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez lidera Suwerennej Polski.
To, co miało być pokazem siły, okazało się strzałem w kolano. Z butą i dumą w głosie Ziobro nie tylko przyznał, że to on był inicjatorem zakupu Pegasusa, ale wręcz się tym chwalił. Te słowa okazały się dla komisji prezentem, na który nie śmieli liczyć, i stały się gwoździem do politycznej trumny byłego prokuratora generalnego.
W zakupie (...) miałem swój udział. I jestem z tego dumny. Do takich spraw, do wykrywania międzynarodowych szajek był on stosowany.
Szefowa komisji, Magdalena Sroka, nie kryła, że zeznania Ziobry to dar z niebios dla śledczych. Oceniła, że zebrane dowody są miażdżące. "Udało się i przesłuchaliśmy Zbigniewa Ziobrę, który wprost powiedział, że to on zainicjował zakup systemu Pegasus. Zatem pewnie to są przełomowe zeznania" – stwierdziła, dodając, że "materiały są na tyle obciążające, że pozwolą sporządzić zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa".

"Wszyscy równi wobec prawa". Trela nie pozostawia złudzeń
Członkowie komisji nie zamierzają odpuszczać i zapowiadają pełną determinację w dążeniu do pociągnięcia byłego ministra do odpowiedzialności. Wiceprzewodniczący Tomasz Trela w krótkim, ale dosadnym wpisie podsumował najbliższe plany komisji, wysyłając jasny sygnał w stronę Ziobry.
W zeszłym tygodniu było przesłuchanie Ziobry. W tym tygodniu będzie zawiadomienie do prokuratury na Ziobrę. Wszyscy równi wobec prawa.
Sprawa dotyczy przekroczenia uprawnień i nieprawidłowego wydatkowania publicznych pieniędzy. Chodzi o 25 milionów złotych, które popłynęły z Funduszu Sprawiedliwości na konto CBA w celu zakupu izraelskiego oprogramowania szpiegowskiego. Sam Ziobro przyznał, że decyzję o przekazaniu środków podjął jego zastępca Michał Woś, który jednak "znał jego kierunkową wolę".
Afera Pegasusa, czyli jak pieniądze dla ofiar poszły na system do szpiegowania
Sercem całej afery jest Pegasus – jedno z najpotężniejszych i najbardziej zaawansowanych narzędzi inwigilacyjnych na świecie. To nie jest zwykły podsłuch. To oprogramowanie, które po zainfekowaniu telefonu daje służbom pełen dostęp do całego cyfrowego życia ofiary: prywatnych wiadomości, e-maili, zdjęć, lokalizacji, a nawet pozwala na zdalne włączenie kamery i mikrofonu. Stworzony do walki z terrorystami, w Polsce miał być wykorzystywany do celów politycznych.
Skandal potęguje źródło finansowania. Zakup systemu za 25 milionów złotych opłacono ze środków Funduszu Sprawiedliwości. To instytucja, która z założenia miała nieść pomoc ofiarom przestępstw. Zamiast tego, jak twierdzą członkowie komisji, fundusz stał się bankomatem do realizacji politycznych celów władzy, a pieniądze od skazanych przestępców posłużyły do zakupu narzędzia, które mogło łamać podstawowe prawa obywatelskie.

Co teraz czeka byłego ministra? Prokuratura, zarzuty i walka o immunitet
Zawiadomienie do prokuratury odpala polityczną bombę z opóźnionym zapłonem. Machina prawna ruszyła, ale droga do postawienia Ziobry przed sądem będzie politycznym polem minowym. Biorąc pod uwagę wagę sprawy i determinację obecnej władzy, umorzenie postępowania wydaje się mało prawdopodobne. Największą przeszkodą na drodze do postawienia ewentualnych zarzutów jest immunitet poselski, który chroni Zbigniewa Ziobrę.
Aby prokurator mógł formalnie oskarżyć byłego ministra, będzie musiał najpierw zwrócić się do Sejmu z wnioskiem o uchylenie mu immunitetu. To z kolei zapowiada kolejną wielką polityczną bitwę na Wiejskiej, która rozgrzeje opinię publiczną do czerwoności. Dla polityka, który przez osiem lat stał na czele resortu sprawiedliwości i prokuratury, perspektywa stanięcia przed sądem w roli oskarżonego musi być prawdziwym koszmarem.
Szefowa komisji Magdalena Sroka nie pozostawia wątpliwości co do dalszych kroków i liczy na szybką reakcję śledczych. Jej słowa brzmią jak zapowiedź kolejnych aktów tego politycznego dramatu:
Mam nadzieję, że prokuratura również na podstawie naszych danych będzie stawiała zarzuty, tworzyła akty oskarżenia, a później sąd będzie cały ten materiał oceniał.