Policja zatrzymała Zbigniewa Ziobrę po locie z Brukseli i doprowadziła go przed komisję ds. Pegasusa

Policja zatrzymała Zbigniewa Ziobrę po locie z Brukseli i doprowadziła go przed komisję ds. Pegasusa

Policja zatrzymała Zbigniewa Ziobrę po locie z Brukseli i doprowadziła go przed komisję ds. Pegasusa

Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/ EAST NEWS; x.com/LOTPLAirlines

Tuż po wylądowaniu samolotu z Brukseli, na byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę na płycie lotniska Chopina czekała już policja. Funkcjonariusze weszli na pokład, by doprowadzić polityka prosto przed oblicze komisji śledczej ds. Pegasusa.

Reklama

Policja czekała na Ziobrę przy wyjściu z samolotu. Sceny na Okęciu

Gdy 29 września 2025 roku o godzinie 10:27 samolot z Brukseli, na którego pokładzie znajdował się Zbigniew Ziobro, dotknął płyty lotniska, były minister nie spodziewał się, że jego podróż zakończy się w tak spektakularny sposób. Już na pokładzie dowiedział się, że na dole czeka na niego policyjny "komitet powitalny".

Jeden z funkcjonariuszy pojawił się przy samym wyjściu z samolotu, podczas gdy inni obstawiali dół trapu. Według relacji świadków przekazanej przez portal SE.pl Zbigniew Ziobro zachował zimną krew – przepuścił wszystkich pasażerów, aby mogli spokojnie opuścić maszynę. Dopiero po nich sam stanął w drzwiach, gdzie doszło do krótkiej, ale napiętej wymiany zdań cytowanej przez SE.pl:

Reklama

- Jestem tutaj po to, żeby zrealizować — powiedział policjant. - Chciałem poinformować pana, że TK wydał orzeczenie — odpowiedział mu Zbigniew Ziobro.

Chwilę później były szef resortu sprawiedliwości został eskortowany do nieoznakowanego radiowozu. W pojeździe otoczony przez trzech funkcjonariuszy polityk sięgnął po telefon, tłumacząc, że jako poseł przegląda notatki.

Piotr Molecki/East News

Reklama

Dlaczego Ziobro został zatrzymany? To dziewiąta próba przesłuchania

Całe to zamieszanie nie jest przypadkowe. To efekt wielomiesięcznego unikania przez Zbigniewa Ziobrę stawienia się przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa. Komisja, badająca kulisy inwigilacji w czasach rządów PiS, od dawna próbowała przesłuchać byłego prokuratora generalnego, który nadzorował służby. To była już dziewiąta, tym razem skuteczna, próba doprowadzenia go na przesłuchanie.

Reklama

To nie pierwsze "polowanie" na byłego ministra. Podobna sytuacja miała miejsce 31 stycznia, kiedy policja, nie zastawszy go w domu, zatrzymała go po wywiadzie w TV Republika.

Reklama

Sąd, mając dość uników polityka, wydał kolejny nakaz przymusowego doprowadzenia. Policja próbowała go zrealizować w poniedziałek wczesnym rankiem w domu polityka, jednak funkcjonariusze nie zostali wpuszczeni na posesję. Plan B zakładał więc akcję na lotnisku.

Reklama

Źródło: Wojciech Olkusnik/East News
Reklama
Reklama