Zapadł pierwszy wyrok w głośnej aferze Funduszu Sprawiedliwości. Na decyzję sądu błyskawicznie zareagował minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który nie gryzł się w język i wysłał jednoznaczną wiadomość do wszystkich zamieszanych w sprawę.
Zapadł pierwszy wyrok w aferze Funduszu Sprawiedliwości
To przełom, na który wielu czekało. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał pierwszy wyrok skazujący w głośnej aferze Funduszu Sprawiedliwości. Na ławie oskarżonych zasiadł Piotr W., prezes firmy TISO, kluczowego wykonawcy kontrowersyjnego ośrodka "Archipelag" Fundacji Profeto. Wyrok: rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat i 36 tys. zł grzywny.
Kara może wydawać się łagodna, ale to celowy zabieg prokuratury. Sąd w pełni przychylił się do wniosku o nadzwyczajne złagodzenie kary, ponieważ Piotr W. okazał się kluczowym świadkiem. Jak podkreśliła sędzia Maria Turek, oskarżony nie tylko przyznał się do winy, ale złożył "bardzo szczegółowe wyjaśnienia" i ujawnił "informacje dotyczące osób (...) uczestniczących" w procederze. To sygnał dla reszty zamieszanych: sypiesz – dostajesz łagodniejszy wyrok.

Żurek reaguje bez pardonu. "Traktowali Fundusz jak prywatny skarbiec"
Na nieprawomocny jeszcze wyrok natychmiastowo zareagował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. W mediach społecznościowych opublikował mocny komentarz, w którym nie ukrywał satysfakcji z przełomu w jednej z najgłośniejszych afer ostatnich lat.
Fundusz Sprawiedliwości odzyskujemy na dwóch frontach. Prokuratura prowadzi śledztwa, a sądy zaczynają wydawać pierwsze wyroki. Właśnie zapadł pierwszy, nieprawomocny wyrok w sprawie machinacji wokół »Archipelagu« Profeto. To jasny sygnał, że ci, którzy traktowali Fundusz jak prywatny skarbiec, ponoszą odpowiedzialność.
Minister Żurek podkreślił również, że równolegle do działań prokuratury, resort przywraca Fundusz Sprawiedliwości jego prawdziwej misji. Zapowiedział nowy konkurs na 120 mln zł dla organizacji realnie pomagających ofiarom przestępstw. Całość podsumował dobitnie, stwierdzając, że Fundusz "nie jest i nie będzie politycznym łupem. Będzie narzędziem wsparcia dla pokrzywdzonych – zgodnie z jego ustawowym celem".
O co chodzi w sprawie Fundacji Profeto?
Sprawa Piotra W. to zaledwie wierzchołek góry lodowej w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Jego wyrok dotyczy wątku Fundacji Profeto, kierowanej przez ks. Michała O. (właśc. Michał Olszewski), która na budowę ośrodka "Archipelag: w Wilanowie otrzymała ponad 66 milionów złotych dotacji. Na ławie oskarżonych w głównym procesie, który jeszcze nie ruszył, zasiądą obok duchownego byłe urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości z czasów Zbigniewa Ziobry.
Mechanizm prania pieniędzy, za który skazano Piotra W., był zdaniem śledczych prosty. Jego firma TISO zawarła "pozorną umowę najmu" gruntu z zakonem Księży Sercanów. Na jej podstawie przelała na konto zgromadzenia 3,65 mln zł, które pochodziły prosto z dotacji z Funduszu Sprawiedliwości. Następnie, jak twierdzi prokuratura, ks. Michał O. przelał te środki z powrotem na rachunek Fundacji Profeto, zacierając ślady i "utrudniając stwierdzenie ich przestępnego pochodzenia". Pierwszy wyrok w tej sprawie pokazuje, że ten misterny plan się nie powiódł.