Jarosław Kaczyński stawił się 30 października 2026 roku w Prokuraturze Krajowej, by złożyć zeznania w głośnym śledztwie dotyczącym paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa dotyczy blokowania sędziów wybranych przez Sejm, których do orzekania nie dopuszcza prezes instytucji Bogdan Święczkowski. Po wyjściu z budynku lider Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do zadawanych mu pytań.
- Jarosław Kaczyński zeznawał w Prokuraturze Krajowej. Pojawił się tam jako świadek w śledztwie wszczętym wiosną tego roku
- Postępowanie dotyczy blokowania możliwości pracy sędziów TK oraz utrudniania im obowiązków przez prezesa Bogdana Święczkowskiego
- Prokuratura zaplanowała również przesłuchanie prezydenta Karola Nawrockiego
- W tle sprawy znajduje się fizyczne zablokowanie wejścia do gabinetu sędziemu Maciejowi Berkowi
Jarosław Kaczyński w Prokuraturze Krajowej. Kulisy piątkowego przesłuchania
Jarosław Kaczyński pojawił się w gmachu prokuratury w piątkowy poranek. Przesłuchanie dotyczyło śledztwa wszczętego wiosną tego roku. Prokuratura Krajowa bada sprawę niedopuszczenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego do orzekania oraz utrudniania im wykonywania obowiązków. Wizytę prezesa PiS potwierdziły oficjalnie same służby.
Rzecznik prokuratury Przemysław Nowak w rozmowie z mediami przekazał, że polityk został wezwany do stawiennictwa w charakterze świadka i stawił się, oraz że jest przesłuchiwany w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym niedopuszczenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego do orzekania.
Jarosław Kaczyński po opuszczeniu budynku skomentował przebieg czynności. Przekonywał, że śledczy interesowali się przede wszystkim jego osobistymi opiniami na temat bieżących sporów prawnych w kraju.
Nic specjalnego nie było, to były pytania w gruncie rzeczy o oceny prawne tego, co się dzieje ostatnio. Ja te oceny przedstawiłem (...). Przesłuchanie było przeprowadzone w sposób prawidłowy, bardzo kulturalny.

Batalia o fotele w Trybunale Konstytucyjnym i przepychanki na korytarzu
Spór wokół trybunału trwa od wielu miesięcy i angażuje najważniejsze osoby w państwie. Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski konsekwentnie nie dopuszcza do pracy sędziów wybranych przez Sejm. Dotyczy to między innymi Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Anny Korwin-Piotrowskiej oraz Macieja Taborowskiego, których Sejm powołał 13 marca 2026 r. Z kolei wybrany we wrześniu Maciej Berek złożył ślubowanie 14 października w Sejmie w formule "wobec prezydenta", pod nieobecność głowy państwa. Święczkowski odmówił dopuszczenia go do orzekania do czasu uznania przysięgi przez prezydenta.
Sytuacja w alei Szucha przybrała poważny obrót. Jak relacjonował Maciej Berek, prezes Bogdan Święczkowski fizycznie uniemożliwił mu wejście do pokoju sędziów. To zdarzenie stało się podstawą do złożenia zawiadomienia o naruszeniu nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego.

Śledczy planują przesłuchanie prezydenta Karola Nawrockiego
Zeznania prezesa partii to dopiero początek śledztwa. Prokuratura Krajowa zaplanowała także wezwanie na przesłuchanie prezydenta Karola Nawrockiego i zwróciła się do jego kancelarii o wskazanie dogodnego terminu. Głowa państwa oficjalnie odrzuciła ślubowanie Macieja Berka, uznając je za bezskuteczne. Wcześniej spośród osób wybranych przez Sejm prezydent zaprosił do złożenia przysięgi w Pałacu jedynie Magdalenę Bentkowską, Dariusza Szostka i Sławomira Patyrę.
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski komentował ten kryzys, oceniając spór o Trybunał Konstytucyjny i odmowę odebrania ślubowania od sędziów. W badaniu IBRiS dla Rzeczpospolitej 32% ankietowanych przyznało rację Karolowi Nawrockiemu w sporze o Trybunał Konstytucyjny, a Donalda Tuska poparło 27,8% badanych. Spór o to, kto może orzekać, trafił z sal politycznych do prokuratorskich pokojów przesłuchań. Teraz śledczy czekają na termin, w którym będą mogli przesłuchać prezydenta.