Radosław Sikorski, szef polskiej dyplomacji, został uhonorowany w niezwykle symbolicznym miejscu. Gest Uniwersytetu Lwowskiego to jednak coś znacznie więcej niż tylko dyplom – to potężny sygnał polityczny wysłany w stronę Rosji i całego świata w samym środku wojennej zawieruchy.
Sikorski uhonorowany we Lwowie. "Jeden z najwybitniejszych dyplomatów"
W murach historycznego Lwowskiego Uniwersytetu im. Iwana Franki uhonorowano szefa polskiej dyplomacji. Radosław Sikorski odebrał tytuł doktora honoris causa za "znaczący wkład w rozwój stosunków ukraińsko-polskich" i "niestrudzone wsparcie Ukrainy". Decyzja zapadła jednogłośnie już we wrześniu, co podkreśla rangę tego gestu.
Szef polskiego MSZ swoją wizytę we Lwowie rozpoczął od gestu o potężnej symbolice – złożył kwiaty w podlwowskiej Łapajówce, miejscu rosyjskiego ataku, gdzie zginęła cała rodzina. Dopiero później udał się na uczelnię, gdzie dziekan wydziału stosunków międzynarodowych, Markijan Malski, nie szczędził mu pochwał. Nazwał Sikorskiego wprost "jednym z najwybitniejszych dyplomatów dzisiejszych czasów", podkreślając, że całe wydarzenie "symbolizuje jedność europejskich wartości i wdzięczność za wsparcie Ukrainy".

Ten gest to coś więcej niż dyplom. Mocny sygnał dla Putina
W cieniu barbarzyńskich ataków na Lwów i dramatycznych nocy w Kijowie, ten gest to znacznie więcej niż akademicki rytuał. To wyraz wdzięczności narodu ukraińskiego za wsparcie, ale przede wszystkim demonstracja siły sojuszu. To jasny komunikat dla Kremla: wasz terror nas nie złamie, a partnerstwo Polski i Ukrainy jest silniejsze niż kiedykolwiek.
Sam Sikorski, odbierając tytuł, nie krył wzruszenia. Przyznał, że jest "nie tylko dumny, ale także bardzo podekscytowany". W swoim przemówieniu podczas Lwowskiego Forum Dyplomacji postawił sprawę jasno, wskazując na dziejowy wybór, przed którym stoją oba narody.
Przed nami prosta alternatywa. Albo pogodzimy się z powrotem demonów nacjonalizmu, które wielokrotnie pustoszyły całą Europę – a zwłaszcza nasz region; albo wybierzemy drogę pokojowego współistnienia.
Sikorski nie gryzł się w język. Mocne słowa o Rosji, Putinie i "chrześcijańskim obowiązku"
Szef polskiej dyplomacji wykorzystał tę okazję, by bez ogródek nazwać rzeczy po imieniu. Potępił ostatnie rosyjskie ataki, określając je eskalacją mającą na celu sterroryzowanie ukraińskiego społeczeństwa przed zimą. Przypomniał, że uderzenia w cele cywilne to zbrodnie wojenne, a Władimir Putin już ma na koncie zarzuty za porywanie ukraińskich dzieci. Sikorski opowiedział się za natychmiastowym wzmocnieniem sankcji wobec Rosji.
Minister zadeklarował też konkretną pomoc, zwracając się bezpośrednio do Ukraińców:
Chciałbym złożyć kondolencje jeszcze raz w związku z barbarzyńskim atakiem na Lwów i region lwowski w ostatnich dniach, a wiemy, że ostatnia noc w Kijowie też jest dramatyczna. Polska już obraduje, zastanawia się w jaki sposób wesprzeć Ukrainę, także w tym wymiarze. Generatory, ekstra dostawy prądu, przyspieszona budowa łączy elektroenergetycznych pomiędzy Ukrainą a Polską i oczywiście nasz terminal LNG w Świnoujściu jest do Waszej dyspozycji.
Nie uciekał również od trudnych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Odniósł się do kwestii ekshumacji, dziękując władzom Ukrainy za wznowienie prac i podkreślając moralny wymiar tego działania.
Po pierwsze chciałbym podziękować prezydentowi Zełenskiemu, ministrowi Sybisze za to, że ekshumacje ruszyły. Mam nadzieję, że uzyskaliśmy zgodę co do pewnej filozofii. To znaczy, że nie targujemy się o zmarłych, tylko każdy robi to, co jest jego chrześcijańskim obowiązkiem na swoim terytorium.
Sikorski wezwał do dialogu opartego na faktach, bo tylko on może prowadzić do prawdziwego pojednania.
Bo pojednywać się można na bazie prawdy.
Sikorski w elitarnym gronie. Tusk i Johnson też mają ten tytuł
Przyjmując doktorat honoris causa, Radosław Sikorski dołączył do wyjątkowo prestiżowego grona. Tytuł ten stawia go w jednym rzędzie z takimi postaciami jak premier Donald Tusk czy były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson – dwoma kluczowymi sojusznikami Kijowa. To pokazuje, jak wysoko ceniona jest w Ukrainie rola Polski i jej liderów.
To nie pierwsze tego typu wyróżnienie dla szefa polskiego