Włochy: zakaz zakrywania twarzy w miejscach publicznych. Grzywny mają być wysokie

Włochy: zakaz zakrywania twarzy w miejscach publicznych. Grzywny mają być wysokie

Włochy: zakaz zakrywania twarzy w miejscach publicznych. Grzywny mają być wysokie

Wiki Commons; canva.com

Włochy rozpalają na nowo debatę, która dzieli Europę. Rząd Giorgii Meloni idzie na otwartą konfrontację, proponując całkowity zakaz zasłaniania twarzy w miejscach publicznych. Na stole leżą gigantyczne grzywny i oskarżenia o atak na wolność religijną. To decyzja, która wywoła prawdziwą burzę nie tylko na Półwyspie Apenińskim.

Reklama

Meloni idzie na całość. Burki i nikaby pod całkowitym zakazem

Rząd premier Giorgia Meloni nie bawi się w półśrodki i rzuca na stół projekt ustawy, który ma wstrząsnąć Włochami. Rządząca partia Bracia Włosi chce wprowadzić całkowity zakaz zakrywania twarzy we wszystkich miejscach publicznych. Jeśli prawo wejdzie w życie, noszenie burek i nikabów będzie nielegalne w szkołach, na uniwersytetach, w sklepach, urzędach i szpitalach na terenie całego kraju.

Inicjatywa uderza wprost w symbole, które dla jednych są wyrazem wiary, a dla innych — radykalizmu i opresji. Nikab zasłania całą twarz z wyjątkiem oczu, podczas gdy burka zakrywa całe ciało, przysłaniając nawet oczy specjalną siatką. Choć we Włoszech od 1975 roku obowiązuje stara ustawa antyterrorystyczna zakazująca ukrywania tożsamości, nowe przepisy mają być znacznie bardziej precyzyjne, restrykcyjne i wymierzone w konkretne stroje.

Reklama

Gigantyczne grzywny mają odstraszyć. Za zasłoniętą twarz zapłacisz jak za zboże

Politycy partii Bracia Włosi nie zamierzają nikogo prosić. Za złamanie zakazu mają grozić surowe kary finansowe, które skutecznie zniechęcą do jego łamania. Mowa o grzywnach w wysokości od 300 do nawet 3 tysięcy euro, co w przeliczeniu daje od około 1270 do niemal 13 tysięcy złotych. To jasny sygnał, że rząd nie żartuje.

Projekt ustawy jest jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. To kluczowy element szerszego pakietu, który partia Meloni otwarcie nazywa walką z "kulturalnym separatyzmem". Oprócz zakazu zasłaniania twarzy, dokument reguluje zasady finansowania meczetów, wprowadza mechanizmy przeciwdziałania przymusowym małżeństwom i nakłada nowe wymogi przejrzystości finansowej na organizacje religijne. Koalicja rządząca ma stabilną większość, więc przegłosowanie ustawy wydaje się formalnością.

Reklama

Georgia Meloni Wiki Commons

Reklama

Czytaj także: Znany dominikanin przerwał milczenie pod odejściu z zakonu. "Łamałem śluby czystości"

Reklama

"Walka z radykalizacją" kontra "atak na wolność". We Włoszech wrze

Propozycja rządu natychmiast wywołała ostrą wymianę ciosów. Zwolennicy ustawy nie mają wątpliwości, że zmiany są konieczne do ochrony włoskiego stylu życia i bezpieczeństwa.

Reklama

Jak podkreślają autorzy, celem zmian jest przeciwdziałanie radykalizacji religijnej.

Wtóruje im polityk rządzącej koalicji, Andrea Delmastro, który stawia sprawę jasno, nie gryząc się w język:

Wolność religijna jest święta, ale musi być praktykowana jawnie, z pełnym poszanowaniem naszej konstytucji i zasad państwa włoskiego.

Z drugiej strony podnoszą się głosy oskarżające rząd o islamofobię i otwarty atak na prawa mniejszości. Krytycy wskazują, że prawo uderza w niewielką grupę kobiet i zamiast promować integrację, może prowadzić do ich jeszcze większej izolacji i stygmatyzacji. Ta awantura dopiero się rozkręca.

Europa już to przerabiała. Włochy dołączają do klubu

Włochy nie są pionierem w tej kwestii. Prawdziwą lawinę zapoczątkowała Francja, która już w 2011 roku, jako pierwszy kraj w Unii Europejskiej, wprowadziła zakaz zakrywania twarzy. W jej ślady szybko poszły inne państwa. Belgia wprowadziła podobne regulacje w tym samym roku, a Europejski Trybunał Praw Człowieka w 2017 roku podtrzymał tę decyzję, uznając ją za zgodną z prawem.

Dziś zakaz zakrywania twarzy o różnym stopniu restrykcyjności obowiązuje m.in. w Austrii, Danii, Bułgarii i Szwajcarii. Z kolei Holandia wprowadziła ograniczenia w wybranych miejscach, takich jak szkoły, szpitale i transport publiczny. Decyzja Włoch wpisuje się więc w szerszy, europejski trend zaostrzania przepisów dotyczących symboli religijnych.

Kobieta w czarnym nikkabie canva.com

Nie tylko Europa. Zakazy obowiązują też w Afryce i Azji

Okazuje się, że debata o zasłanianiu twarzy toczy się nie tylko na Starym Kontynencie. Niedawno na podobny krok zdecydował się Kazachstan, gdzie prezydent podpisał ustawę zakazującą noszenia burek i nikabów. Oficjalnym powodem są względy bezpieczeństwa, ale władze nie ukrywają, że chodzi też o walkę z obcymi wpływami kulturowymi. Prezydent Kasym-Żomart Tokajew nazwał to wprost:

To trend zrodzony z naśladownictwa i religijnego ekstremizmu.

Podobne przepisy wprowadzono już wcześniej w sąsiednich Kirgistanie i Uzbekistanie, a ograniczenia o różnym stopniu restrykcyjności obowiązują także w krajach afrykańskich, takich jak Czad, Tunezja czy Algieria. Problem jest więc globalny, a każde państwo szuka własnej odpowiedzi.

Co z turystami i mieszkankami? Włochy stają na rozdrożu

Nowe prawo, jeśli zostanie przyjęte, radykalnie zmieni krajobraz włoskich miast i miasteczek. Co z turystkami z krajów Zatoki Perskiej, które zostawiają we włoskich butikach fortunę? Co z kobietami, które od lat żyją we Włoszech i traktują zasłonę jako część swojej tożsamości? Pytań jest więcej niż odpowiedzi.

Jedno jest pewne: niezależnie od wyniku głosowania, Włochy już nigdy nie będą takie same. Decyzja parlamentu pokaże, czy kraj pizzy i słońca wybiera drogę francuskiej, twardej świeckości, czy jednak znajdzie własny sposób na pogodzenie tradycji z nowoczesnością. Ta bitwa dopiero się zaczyna.

Andrzej Sołtysik lata temu przeszedł na islam, bo teść nalegał. Wszystko dla ślicznej Shadii, która zajęła jego serce
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama