Biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej Leszek Leszkiewicz podczas kazania w Limanowej podzielił się z wiernymi kontrowersyjną teorią. Jego zdaniem to właśnie dobrobyt jest przyczyną nie tylko rozpadu małżeństw, ale także "wynaturzeń", takich jak homoseksualizm. Słowa hierarchy rozpętały prawdziwą burzę w sieci, a internauci nie zostawili na nim suchej nitki.
Biskup stawia diagnozę: Masz za dobrze? Możesz zostać gejem
Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach największym zmartwieniem Polaków są rachunki za prąd i inflacja. Biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej Leszek Leszkiewicz ma jednak zupełnie inną diagnozę: naszym prawdziwym problemem jest to, że mamy... za dobrze. I to właśnie ten rzekomy dobrobyt ma nas prowadzić prosto w objęcia grzechu, a nawet homoseksualizmu. Podczas odpustu w Limanowej duchowny stwierdził, że Polacy opływają w luksusy, a i tak nie potrafią tego docenić.
Dziś na co dzień jadamy lepiej, niż dawniej jadano w naszych domach na Wielkanoc. I wybrzydzamy. I narzekamy.
Zdaniem hierarchy, ta materialna sielanka prowadzi do nudy, a nuda do zdrady i rozpadu rodziny. Jak przekonywał, cytowany przez portal limanowa.in, znudzony dobrobytem człowiek zaczyna szukać wrażeń poza domem.
Dobrobyt może sprawić, że sakramentalny związek małżeński tak łatwo można zniszczyć. Dobrobyt może sprawić, że człowiek będzie znudzony tym, co ma, będzie myślał, że gdzieś indziej jest lepiej. Będzie myślał, że można skrzywdzić dzieci i żonę lub męża, zrujnować rodzinę.
To jednak nie koniec rewelacji. Biskup tarnowski poszedł o krok dalej, sugerując, że z tego samego powodu – czyli z nadmiaru i nudy – ludzie decydują się na "wynaturzenia s8sualne". W opinii duchownego, homoseksualizm to nic innego jak próba znalezienia szczęścia, gdy tradycyjne życie już się przejadło.
Może próbować swojego szczęścia na drodze związków homoseksualnych, na drodze różnego rodzaju wynaturzeń związanych z życiem seksualnym, takiej czy innej próby. "Bo ma do tego prawo". Na tej drodze także człowiek nie znajdzie szczęścia.

"Biskup chyba dawno nie był na zakupach". W sieci zawrzało
Wystarczyło kilka godzin, by homilia z Limanowej stała się internetowym viralem. Teoria łącząca pełny portfel z homoseksualizmem zadziałała na internautów jak płachta na byka. Komentujący nie gryźli się w język, kpiąc z oderwanej od rzeczywistości diagnozy hierarchy.
Czyli w Watykanie sama bieda, skoro nie ma tam homoseksualizmu... oh, wait.
Oderwany od rzeczywistości. Ludzie martwią się o rachunki, a biskup o to, że mają za dobrze.
Ciekawe, czy jak stracę pracę i popadnę w biedę, to nagle stanę się hetero? Ktoś to testował?
Ksiądz biskup chyba dawno nie był na zakupach spożywczych, skoro mówi o takim dobrobycie.
Błogosławieństwo dla grzechu? Biskup grzmi: "To bluźnierstwo!"
Okazuje się, że zdaniem biskupa problemem nie jest tylko rzekoma nuda wynikająca z dobrobytu, ale także presja, by Kościół akceptował to, co uważa za grzech. Hierarcha wprost stwierdził, że nie ma mowy o żadnym pobłażaniu dla związków jednopłciowych, a domaganie się dla nich błogosławieństwa to bluźnierstwo.
jest bluźniercze, by domagać się, żeby Bóg pobłogosławił grzech, żeby Bóg stanął po stronie grzechu i by powiedział, że to, co niedawno było grzechem, dziś już nim nie jest.
Biskupowi Leszkiewiczowi nie podoba się również "rozluźnienie" obyczajów w samym Kościele. Z nostalgią wspominał czasy, gdy msza nie przypominała radosnego spotkania. Ostrzegał wiernych przed przekształcaniem liturgii w show, a kapłanów w showmanów.
Jeśli zaczniemy myśleć tak, jak myśli świat oddalający się od Pana Boga, to będziemy zdolni do tego, by nawet z ofiary mszy św. zrobić zabawę, zrobić dyskotekę. Będziemy chcieli, by kapłani zachowywali się jak piosenkarze i aktorzy, żartowali; by były taniec i oklaski, by było miło i przyjemnie. (...) To się już dzieje w wielu miejscach na świecie.
To nie pierwszy raz. Biskupi kontra "zaraza" i dobrobyt
Kontrowersyjne słowa biskupa tarnowskiego nie są w polskim Kościele niczym nowym. Wpisują się w stały element repertuaru części hierarchów, którzy od lat toczą walkę z rzekomymi zagrożeniami płynącymi z liberalnego Zachodu. Wypowiedź z Limanowej to kolejny głos w dyskusji, w której za źródło wszelkiego zła uznaje się konsumpcjonizm, prawa osób LGBT+ czy "ideologię gender".
Hierarchowie regularnie grzmią z ambon o "tęczowej zarazie" i zgubnych skutkach nowoczesności. Teoria biskupa Leszka Leszkiewicza, że dobrobyt prowadzi do homoseksualizmu, to po prostu kolejna odsłona tej samej opowieści. Opowieści, która, jak widać po reakcjach w internecie, zamiast strachu i refleksji, coraz częściej wywołuje śmiech i zażenowanie.