Ledwo zdążył rozpakować walizki w Pałacu Prezydenckim, a Polacy już wystawili mu pierwszą cenzurkę. I wyniki to prawdziwa zagadka. Nowy prezydent, Karol Nawrocki, dostał na starcie zaskakująco wysoki kredyt zaufania, ale w tle czai się cień, który może zaważyć na całej jego kadencji.
Zaskakujący start. Sondaż OGB daje Nawrockiemu powody do zadowolenia
To wynik, który w obozie prezydenta Karola Nawrockiego z pewnością otworzył szampany. W pierwszym sondażu po zaprzysiężeniu, przeprowadzonym przez Ogólnopolską Grupę Badawczą (OGB), aż 41,7 proc. Polaków oceniło Karola Nawrockiego pozytywnie. To więcej, niż spodziewali się jego najwięksi krytycy. Na "nie" jest 32,7 proc. badanych, a co czwarty ankietowany (25,6 proc.) wstrzymuje się z jednoznaczną oceną.
Badanie przeprowadzono na solidnej próbie 1000 respondentów metodą CATI (telefonicznie) w dniach 6-13 sierpnia, a więc w ogniu pierwszych dni urzędowania. Te liczby to dla nowej głowy państwa potężny kapitał na start. Sam prezydent Karol Nawrocki konsekwentnie podkreśla, że skupia się na realizacji obietnic, co ma być fundamentem jego prezydentury.
Wyniki sondażu zdają się pokazywać, że na razie ten przekaz trafia do sporej części społeczeństwa, która daje prezydentowi kredyt zaufania.
Pierwsze weto, pierwsza burza. Ustawa wiatrakowa na celowniku
Karol Nawrocki nie zamierzał jednak czekać. Już po dwóch tygodniach od zaprzysiężenia rzucił na stół swoje pierwsze weto, rozpętując polityczną burzę. Na celownik wziął nowelizację tzw. ustawy wiatrakowej, która z jednej strony liberalizowała przepisy dotyczące budowy farm wiatrowych, a z drugiej – zawierała mechanizm zamrażający ceny energii dla Polaków.
Prezydent uderzył mocno, nazywając ustawę "szantażem". Jednocześnie wykonał sprytny ruch: zapowiedział własny projekt, który jest – jak sam to ujął – "literalnie wyjęty" z zawetowanej ustawy i dotyczy wyłącznie zamrożenia cen prądu. To zagranie, które miało pokazać, że troszczy się o portfele Polaków, ale nie zgadza się na forsowanie przy okazji innych, jego zdaniem kontrowersyjnych, rozwiązań.
Postanowiłem tę ustawę w sposób jednoznaczny zawetować. Ustawa wiatrakowa, bo tak w istocie powinniśmy ją nazywać, jest rodzajem szantażu większości parlamentarnej i rządu, nie tylko względem prezydenta, ale także względem społeczeństwa. Ta ustawa dotyczy wiatraków, a nie obniżenia cen energii elektrycznej
AKPA
Neutralni decydują. 25,6 proc. wstrzymuje się z werdyktem
Kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji jest jednak grupa 25,6 proc. ankietowanych, którzy wybrali odpowiedź "neutralnie". To cicha armia wyborców, która może przesądzić o losach tej prezydentury. Na razie przyglądają się z boku, dając prezydentowi czas na pokazanie, co potrafi.
To właśnie o tę grupę będzie toczyć się najcięższa walka. Ich opinie ukształtują nie deklaracje, a realne efekty: wysokość rachunków za prąd, skuteczność polityki zagranicznej i styl, w jakim Karol Nawrocki będzie prowadził dialog z rządem i społeczeństwem. Na razie czekają.
Słodkie liczby i gorzka pigułka. Polacy nie wierzą w niezależność od Kaczyńskiego
I tu właśnie cała laurka dla prezydenta zaczyna pękać. Bo podczas gdy jeden sondaż daje mu powody do optymizmu, drugi przynosi miażdżącą diagnozę. Z badania Instytutu Badań Pollster dla Super Expressu wynika, że aż 54 proc. Polaków uważa, że Nawrocki będzie zależny od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W jego niezależność wierzy zaledwie 34 proc. badanych.
Ten sondaż pokazuje gigantyczny rozdźwięk między ogólną, pozytywną oceną a głęboko zakorzenionym brakiem zaufania co do jego autonomii. To polityczna schizofrenia: lubimy go, ale nie wierzymy, że jest samodzielny. Ta sprzeczność będzie największym wyzwaniem dla wizerunku prezydenta.
x.com/NawrockiKn
"Karol z Gdańska z tej strony". Prezydent, który sam dzwoni do mediów
W budowaniu tego wizerunku Karol Nawrocki stawia na bezpośredniość, która jednym imponuje, a innych wprawia w osłupienie. Przykładem był jego niespodziewany telefon do programu Kanał Zero, w którym gościł szef jego gabinetu. Widzowie zamiast eksperckiego komentarza usłyszeli w słuchawce:
Karol z Gdańska z tej strony
To styl, który ma skracać dystans i pokazywać prezydenta jako "jednego z nas". To także strategia omijania tradycyjnych mediów i budowania własnego kanału komunikacji. Ryzyko? Ogromne. Jedna niefortunna wypowiedź na żywo może kosztować więcej niż dziesięć starannie przygotowanych orędzi.
Przed Nawrockim kluczowe testy. Trump, Watykan i rachunki za prąd
Pierwszy miesiąc miodowy powoli dobiega końca, a przed prezydentem seria prawdziwych sprawdzianów, które zadecydują, w którą stronę przechyli się szala poparcia "neutralnych".
Kluczowa będzie skuteczność jego projektu w sprawie cen energii. Jeśli szybko przejdzie przez Sejm i Polacy faktycznie zobaczą niższe rachunki, notowania mogą wystrzelić. Równie ważna będzie polityka zagraniczna. Zapowiedziane na 3 września spotkanie z Trumpem w Białym Domu i późniejsza wizyta w Watykanie to okazje do zaprezentowania się jako mąż stanu na międzynarodowej arenie. Niepewna pozostaje również reakcja społeczeństwa na ostatnie posunięcia Prokuratury Generalnej wobec bliskich współpracowników Prezydenta.
Jedno jest pewne: start prezydentury Karola Nawrockiego jest pełen sprzeczności. Ma wysokie poparcie, ale i łatkę polityka niesamodzielnego. Na razie Polacy dają mu spory kredyt zaufania, ale już wkrótce zaczną go rozliczać. Nie ze słów, ale z realnych efektów.