Weto Karola Nawrockiego wobec ustawy wiatrakowej: od października rachunki za prąd mogą wzrosnąć o ok. 400 zł rocznie

Weto Karola Nawrockiego wobec ustawy wiatrakowej: od października rachunki za prąd mogą wzrosnąć o ok. 400 zł rocznie

Weto Karola Nawrockiego wobec ustawy wiatrakowej: od października rachunki za prąd mogą wzrosnąć o ok. 400 zł rocznie

instagram.com/nawrockipl; canva.com

Prezydent Karol Nawrocki jednym podpisem rozpętał polityczną burzę i uderzył w portfele milionów Polaków. Jego weto dla ustawy, która miała zamrozić ceny energii, oznacza jedno – od października zapłacimy znacznie więcej. Rząd grzmi o "skandalu" i "koszmarnej niekompetencji", a my sprawdzamy, ile dokładnie zniknie z twojego konta.

Reklama

Weto albo "polityczny szantaż". O co w ogóle poszło w tej wojnie?

Rząd wrzucił do jednego projektu dwie sprawy: liberalizację przepisów dla lądowej energetyki wiatrowej (tzw. ustawa wiatrakowa: zniesienie 10H, zejście z 700 do 500 m od zabudowań) oraz przedłużenie zamrożenia cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Chodziło o utrzymanie limitu 500 zł/MWh netto (czyli tzw. 500 zł/MWh) nie tylko do 30 września 2025 r., ale także na ostatni kwartał roku. Prezydenckie weto wywróciło stolik – w pakiecie poleciały i wiatraki na lądzie, i zamrożenie cen prądu. Władza ściera się o ideologię, a rachunki płacisz Ty.

Ustawa wiatrakowa, bo tak w istocie powinniśmy ją nazywać, jest rodzajem szantażu większości parlamentarnej i rządu. (...) Ta ustawa dotyczy wiatraków, a nie obniżenia cen energii elektrycznej

- broni swojej decyzji Karol Nawrocki.

Reklama

Prezydent tłumaczy, że "musimy odchodzić od Zielonego Ładu" i że wiatraki nie są lekiem na całe zło. Jego ludzie mówią o szantażu i o tym, że "broni polskie rodziny przed wiatrakami 500 metrów od ich okien". Sęk w tym, że według sondaży IBRiS aż 55,8 proc. badanych poparło podpis pod ustawą, a 64 proc. Polaków chce rozwoju lądowych farm wiatrowych. Polityczny klincz? Tak. Tyle że na końcu tej historii jest Twój rachunek. Pięknie wypunktowała to wicemarszałkini Magda Biejat:

Prezydent @NawrockiKn zawetował ustawę wiatrakową twierdząc, że Polacy jej nie chcą. 56 proc. społeczeństwa popiera tę ustawę. Mówienie, że Polki i Polacy nie chcą taniej energii z OZE to wciskanie kitu. Wygrała antywiatrakowa ideologia, a nie fakty i zdrowy rozsądek.

XMagda Biejat @MagdaBiejat
Prezydent @NawrockiKn zawetował ustawę wiatrakową twierdząc, że Polacy jej nie chcą.
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @MagdaBiejat w serwisie X

Rachunki w górę nawet o 400 złotych rocznie. Wyliczamy, kto zapłaci najwięcej

Polityczna wojna na szczytach władzy to jedno, ale co to wszystko oznacza dla Twojego domowego budżetu? Spójrzmy na liczby. Dziś działa tarcza: ceny prądu dla gospodarstw domowych są zamrożone na poziomie 500 zł netto za MWh do 30 września 2025 r. Po wecie i bez nowej ustawy od 1 października wejdą taryfy rynkowe. Co to oznacza w praktyce? Przejście z około 0,62 zł/kWh brutto do około 0,78 zł/kWh. To brzmi jak drobiazg, ale boli przy kasie.

Reklama

To oznacza, że przeciętna rodzina (ok. 250 kWh miesięcznie) zapłaci miesięcznie o około 33 złote więcej, co rocznie daje niemal 400 złotych podwyżki! Według rządowych wyliczeń to wzrost całego rachunku o 13-15%. Rachunek za prąd to nie tylko sama energia (dochodzi dystrybucja czy opłata mocowa), ale to właśnie cena energii elektrycznej jest magnesem na cały domowy budżet. Im wyższa, tym szybciej rosną wszystkie pozostałe koszty życia – od piekarni po fryzjera.

Reklama

Warto pamiętać, że Sejm już w kwietniu 2025 r. opóźnił wejście nowych taryf do 1 października 2025 r. Ten manewr, jak podają oficjalne dane, ma kosztować podatników 300 mln zł w tym roku i 590 mln zł w 2026. Przedłużenie mrożenia cen prądu na IV kwartał 2025 r. miało dodatkowo zamortyzować uderzenie. Weto odcina ten bezpiecznik – i właśnie dlatego od października rachunki za prąd wzrosną.

Reklama

Donald Tusk z cytatem o ustawie wiatrakowej instagram.com

Reklama

"Zła wola i koszmarna niekompetencja!". Tusk i ministrowie nie zostawiają na Nawrockim suchej nitki

Strona rządowa mówi wprost: to cios w polskie rodziny i gospodarkę. Premier Donald Tusk i minister energii Miłosz Motyka nie przebierają w słowach. Ich przekaz jest prosty: weto = droższy prąd dziś i w przyszłości.

Minister Motyka dodaje, że wiatraki na lądzie realnie ściągają ceny energii w dół i zmniejszają import paliw kopalnych. Według jego danych każdy dodatkowy 1 GW mocy lądowych wiatraków to 10–20 zł mniej za MWh na rachunku. A teraz – mówi – zamiast tanich OZE, mamy polityczne gierki i droższy prąd.

W krytycznych komentarzach wobec prezydenckiego weta prześcigali się także inni politycy. Najostrzej - i jak zwykle w wyjątkowym dla siebie stylu - skomentował sprawę Roman Giertych:

Nawrocki kontratakuje i składa własną ustawę. Wyścig z czasem, by uratować nasze portfele

Po wecie prezydent Karol Nawrocki ogłosił ruch, który ma zbić argument rządu. Złożył w Sejmie własny projekt ustawy o zamrożeniu cen energii – jakoby "literalnie wyjęty" z zawetowanej ustawy wiatrakowej, ale już bez przepisów o farmach wiatrowych. Zapewnia, że nie zmieniono "ani przecinka" i że podpisze ustawę od ręki, kiedy trafi na jego biurko.

I znowu Roman Giertych obrazowo wątpi w dobrą wolę prezydenta:

x.com

Polityczny pat trwa w najlepsze. Rząd oskarża, prezydent kontratakuje, a w środku tego chaosu stoją zwykli Polacy, nerwowo spoglądający na kalendarz. Niezależnie od tego, kto wygra tę batalię, jedno jest pewne: jeśli politycy nie dojdą do porozumienia, rachunek za ich spór przyjdzie do nas wszystkich już w październiku.

Aleksandra Kwaśniewska myślała, że to niewinne zdjęcie w bikini. Pod postem rozpętało się piekło
Źródło: instagram.com/aleksandraleksandrowna
Reklama
Reklama