Nowogrodzka płonie od wewnętrznych wojen, a partyjne frakcje skaczą sobie do gardeł. Jednak w czasie gdy działacze PiS toczą bratobójczą walkę o wpływy, Polacy wskazali jednego człowieka, który może ugasić ten pożar. Najnowszy sondaż to zimny prysznic dla partyjnego betonu i brutalna weryfikacja legend prawicy. Jeden kandydat nokautuje rywali, a niedawne gwiazdy "Dobrej Zmiany" szorują po dnie.
Nokaut na szczycie. Morawiecki odjeżdża rywalom
Jarosław Kaczyński zdecydowanie powinien znaleźć chwilę na refleksję nad sytuacją w partii. Podczas gdy zakon PC i stronnicy Jacka Kurskiego robią wszystko, by wypchnąć go poza burtę, Mateusz Morawiecki udowadnia, że w oczach wyborców nie ma sobie równych. Wyniki badania przeprowadzonego przez United Surveys by IBRiS na zlecenie Wirtualnej Polski (2-4 stycznia 2026 r.) są dla jego wrogów miażdżące.
Były premier zdobył aż 34,4 proc. wskazań. To nie jest zwykłe zwycięstwo – to deklasacja. Wynik ten jest ponad dwukrotnie wyższy niż poparcie dla kandydata zajmującego drugie miejsce. Choć Mateusz Morawiecki musi odpierać ataki we własnym obozie, dla Polaków pozostaje on naturalnym następcą Jarosława Kaczyńskiego.
Prawo i Sprawiedliwość to jest moja partia. Nie ma takiej mowy, że się podzielimy, jesteśmy jednością.
- takie deklaracje składa sam zainteresowany, ale liczby mówią same za siebie. Wyborcy widzą w nim lidera, który mógłby ponownie zostać premierem, nawet jeśli partyjne doły mają na ten temat inne zdanie.

Chaos i "młode wilki". Co trzeci Polak nie widzi następcy
Sondaż ujawnia jednak coś jeszcze bardziej niepokojącego dla partii – gigantyczny kryzys przywództwa. Aż 31,1 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź "Nie wiem/Trudno powiedzieć". To jasny sygnał: co trzeci Polak patrząc na obecny PiS, widzi chaos i brak oczywistego lidera poza obecnym prezesem.
W tym wyścigu o schedę srebro przypada Przemysławowi Czarnkowi. Były minister edukacji z wynikiem 16,3 proc. wyrasta na lidera twardego elektoratu, ale do Morawieckiego traci lata świetlne. Podium zamyka Mariusz Błaszczak (5,6 proc.), co dla byłego szefa MON musi być rozczarowaniem. Tuż za nim plasuje się prezydent Andrzej Duda (4,5 proc.).
Ciekawie robi się na zapleczu. Podczas gdy giganci walczą o życie, młode wilki wciąż czekają w kolejce. Tobiasz Bocheński (2,7 proc.) i Dominik Tarczyński (2,4 proc.) powoli budują swoją pozycję, ale na razie stanowią jedynie tło dla głównego starcia.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Duda premierem? Jedna deklaracja postawiła PiS na nogi!
Klęska weteranów i "polityczny czyściec". Jaki z wynikiem 0 proc.
Prawdziwy dramat rozgrywa się jednak na dnie tabeli. To tu upadają legendy. Beata Szydło, która w 2015 roku była na ustach całej Polski i niosła partię do zwycięstwa, dziś trafia do politycznego czyśćca. Jej wynik to mikroskopijne 0,1 proc. To koniec mitu "Matki Polki" polskiej prawicy?
Równie źle wypada Jacek Sasin, architekt wielu strategii PiS, który uzyskał zaledwie 0,6 proc.. Ale absolutnym antybohaterem sondażu i największym przegranym jest Patryk Jaki. Polityk Suwerennej Polski nie otrzymał ani jednego głosu. Dosłownie nikt – 0 proc. ankietowanych – nie wskazał go jako potencjalnego prezesa. Dla polityka o tak dużych ambicjach i aktywności w mediach społecznościowych, taki wynik to wizerunkowa katastrofa i powód do wstydu.
Widmo rozłamu i wojna o stołki. Ekspert nie ma złudzeń
Sytuacja jest napięta jak struna. Eksperci ostrzegają, że ewentualne wypchnięcie Morawieckiego może skończyć się tragicznie – masowym odejściem działaczy i końcem marzeń o powrocie do władzy. Dr Bartosz Machnik, politolog z UKSW, wprost mówi o groźbie rozłamu i diagnozuje cyniczną grę wewnątrz ugrupowania.
Należy jednak przypomnieć, że według sondaży w oczach Polaków mógłby on [Morawiecki] ponownie zostać premierem. Takie zachowanie działaczy PiS jasno pokazuje, że nie myślą oni o interesie partii, tylko skoncentrowani są na własnych karierach.
Czy Jarosław Kaczyński posłucha głosu ludu, czy partyjnych koterii? Jedno jest pewne: jeśli PiS zignoruje te wyniki, "dobra zmiana" może zamienić się w ostatnią zmianę.