Zamiast politycznej emerytury – powrót na sam szczyt? Andrzej Duda zrzucił bombę w najnowszym wywiadzie dla Faktu. Były prezydent, który teoretycznie powinien usunąć się w cień, nagle sygnalizuje gotowość do przejęcia sterów rządu. Ta jedna wypowiedź to polityczny granat rzucony prosto w korytarze na Nowogrodzkiej.
Andrzej Duda nowym liderem rządu? Padła konkretna odpowiedź
Koniec plotek i kuluarowych szeptów. W rozmowie z dziennikiem Fakt Andrzej Duda nie gryzł się w język i postawił sprawę jasno. Zapytany wprost o to, czy przyjąłby propozycję objęcia teki premiera z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, rzucił krótkie, ale wymowne zdanie:
Jeżeli taka propozycja będzie, to będę ją rozważał.
Te słowa brzmią jak sygnał alarmowy dla opozycji i wezwanie do mobilizacji dla szczytów partii. Duda doskonale wie, że w polityce nie ma sentymentów, są tylko interesy. Przypomniał brutalną prawdę o symbiozie, która łączy go z formacją Jarosława Kaczyńskiego.
W polityce w ten sposób ścieżki się nie rozchodzą. Każdy, kto ma jakieś doświadczenie i zdrowy rozsądek, wie o tym, że różnie bywa i różne są sytuacje. Natomiast proszę pamiętać, że PiS wystawiło mnie jako swojego kandydata i wspierało mnie, dzięki czemu ja wygrałem wybory prezydenckie. I to PiS oraz Zjednoczona Prawica wygrała wybory prezydenckie. Ja bym nie wygrał, gdyby ich nie było. I oni by nie wygrali, gdyby mnie nie było. Więc proszę być spokojnym. Gdyby trzeba było, to na pewno udałoby się nam znaleźć płaszczyznę porozumienia.
Wygląda na to, że Zjednoczona Prawica wciąż ma w talii asa atutowego, który tylko czeka na odpowiedni moment, by wejść do gry.
instagram.com/andrzejduda
"Nie mam ambicji", ale... Duda o ryzyku i "trudnych czasach"
Czy Duda marzy o fotelu premiera? Twierdzi, że "nie ma takiej politycznej ambicji", ale jego analiza sytuacji jest chłodna i precyzyjna. To polityczne pole minowe. Były prezydent zdaje sobie sprawę, że wybory parlamentarne 2027 to zupełnie inna bajka niż rok 2015.
Oczywiście objęcie funkcji premiera w trudnych czasach – a dzisiaj cały czas mamy bardzo trudne czasy, dużo trudniejsze niż były w 2015 r. kiedy zostawałem prezydentem – zawsze jest ryzykowne w sensie politycznym, wizerunkowym. Z wielu względów. Można po prostu zawieść, sprawując tę rolę.
Dla Dudy powrót do wielkiej gry to nie tylko szansa, to ogromne ryzyko wizerunkowe. Mimo to, furtka pozostaje otwarta. Deklaracja o "rozważeniu propozycji" pokazuje, że były prezydent nie boi się brudnej politycznej roboty, jeśli partia matka o to poprosi.
facebook.com/andrzejduda
CZYTAJ WIĘCEJ: Tym teraz zajmuje się Agata Duda. Andrzej Duda wyjawił bolesną prawdę o żonie
Polityczny pragmatyzm w najczystszej postaci. "Wystarczy telefon"
Kluczem do tej układanki jest relacja z prezesem. Jak wyglądają stosunki na linii Andrzej Duda – Jarosław Kaczyński? Tu nie ma mowy o wylewnych przyjaźniach, jest za to pełna gotowość bojowa. Duda przyznaje, że na co dzień milczą, ale jeden telefon dzieli go od powrotu do ścisłego centrum decyzyjnego.
Nie mam bieżącego kontaktu z panem prezesem Kaczyńskim. Ale jeżeli będzie trzeba z przyczyn politycznych mieć ten kontakt, to oczywiście, że ten kontakt natychmiast będzie.
W podobnym tonie wypowiada się o obecnym prezydencie, Karolu Nawrockim. Panowie widują się "jak trzeba". Duda zaznacza jednak swoją pozycję – Nawrocki nie dzwoni do niego po rady przez telefon, co sugeruje autonomię obecnej głowy państwa, ale i specyficzną hierarchię.
"Weteran" Duda jest w odwodzie.