Na korytarzach przy Nowogrodzkiej dawno nie było tak gorąco. Partyjni wrogowie zjednoczyli się przeciwko Jackowi Kurskiemu. Trwa zbieranie podpisów pod wnioskiem o jego usunięcie, a w tle rozgrywa się bezwzględna walka o przyszłość Prawa i Sprawiedliwości.
Bunt w szeregach PiS. Chcą usunąć Kurskiego po ataku na Morawieckiego
Koniec z szeptaniem po kątach. Waldemar Buda wyłożył karty na stół i 18 grudnia 2025 roku oficjalnie poinformował o inicjatywie, która ma wysadzić byłego prezesa TVP z partyjnego siodła. Co kluczowe, podpisy pod wnioskiem o usunięcie Jacka Kurskiego zbierają posłowie niezależnie od przynależności frakcyjnej.
To jasny sygnał, że Jacek Kurski, który dotąd uchodził za nietykalnego stratega, został w partii zupełnie sam. Powód? Jak wskazał Buda, chodzi o przekroczenie wszelkich granic.
W związku z obrzydliwymi insynuacjami rozpoczęła się inicjatywa posłów, niezależnie od frakcji i różnic zdań w innych sprawach, zbierająca podpisy pod wnioskiem o usunięcie Jacka Kurskiego z Prawa i Sprawiedliwości.
ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
EAST NEWS
Grzechy główne Kurskiego. Cios w Morawieckiego na miesiąc przed Smoleńskiem
Czarę goryczy przelał występ Kurskiego w TV Republika, gdzie wytoczył on działa najcięższego kalibru. Nie bawił się w półśrodki. Zarzucił Mateuszowi Morawieckiemu, że ten na miesiąc przed katastrofą smoleńską odmówił wejścia do Narodowej Rady Rozwoju Lecha Kaczyńskiego, wybierając posadę doradcy u Donalda Tuska. To uderzenie w najczulszy punkt elektoratu PiS – mit smoleński.
Mateusz Morawiecki na miesiąc przed Smoleńskiem odmówił Lechowi Kaczyńskiemu przystąpienia do Narodowej Rady Rozwoju i przyjął ofertę od Donalda Tuska bycia jego doradcą w jego radzie gospodarczej. I miesiąc po tym, jak ściskał się na wręczeniu tej nominacji z Donaldem Tuskiem, miesiąc później Donald Tusk tymi rękami ściskał Władimira Putina nad zwłokami Lecha Kaczyńskiego, świętej pamięci prezydenta, wielkiego, największego polskiego prezydenta.
W partii zawrzało. Cytowany przez SE.pl Piotr Muller nie gryzł się w język, stwierdzając wprost, że obecność „bulteriera” w szeregach ugrupowania to poważny błąd.
Kurski szkodzi PiS, szkodzi naszej partii! Powinien zostać wyrzucony z PiS. Ze wszystkich badań wynika, że Jacek Kurski szkodzi wizerunkowi PiS.
AKPA
Kaczyński próbował gasić pożar, ale było za późno
To, co działo się za kulisami, wbija w fotel. Według doniesień dziennikarzy, Jarosław Kaczyński początkowo dał Kurskiemu zielone światło na atak. Sytuacja zmieniła się diametralnie po półgodzinnej, zapewne burzliwej rozmowie prezesa z Mateuszem Morawieckim. Według gości "Podcastu Politycznego" Kaczyński chwycił za telefon z prostym, żołnierskim rozkazem.
Jacek, nie publikuj.
Było jednak za późno. Wpis wisiał już w sieci, demolując jedność Zjednoczonej Prawicy. Choć Kurski ostatecznie go usunął, twierdząc butnie, że „osiągnął zamierzony skutek”, w partii odebrano to jako dowód na utratę kontroli przez prezesa.
MARCIN GADOMSKI/East News
Wojna na słowa: „Szambo wybiło” i afera o składki członkowskie
Odpowiedź Kurskiego na wniosek o wyrzucenie była w jego stylu – brutalna i personalna. Zamiast merytorycznej obrony, uderzył w portfel oskarżyciela, wyciągając temat zaległości finansowych.
Waldek, najpierw opłać składki, a potem bierz się za wyrzucanie z Prawa i Sprawiedliwości.
x.com/KurskiPL
Tu Kurski trafił w czuły punkt. Wątek podchwyciła posłanka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, która ujawniła niewygodne liczby. Okazuje się, że składki członkowskie PiS to dla niektórych temat tabu. Buda miał być winny partii kilkadziesiąt tysięcy złotych, a po nagłośnieniu sprawy wpłacił zaledwie 9 tysięcy.