Kraków ma nowego metropolitę, a w polskim Kościele zawrzało. Decyzja papieża Leona XIV o zastąpieniu kontrowersyjnego abp. Marka Jędraszewskiego kard. Grzegorzem Rysiem dla wielu jest sygnałem odwilży. Nastroje najlepiej podsumował jednak Tomasz Terlikowski, który jednym, ironicznym wpisem wbił bolesną szpilę odchodzącemu hierarsze i dał wyraz temu, co wielu myślało, ale bało się powiedzieć na głos.
Terlikowski wbija szpilę. "Wesoły nam dziś dzień nastał"
Decyzja Nuncjatury Apostolskiej o mianowaniu nowego metropolity krakowskiego wywołała lawinę komentarzy, ale to wpis publicysty Tomasza Terlikowskiego skradł całe show. W zaledwie kilku zdaniach, z charakterystyczną dla siebie złośliwością, podsumował emocje, jakie towarzyszą zmianie warty pod Wawelem. Porównał radość w parafiach z odejścia Jędraszewskiego do... świętowania Zmartwychwstania Pańskiego.
Publicysta zasugerował, że podczas gdy w krakowskiej kurii zapanuje żałobny nastrój, w kościołach wierni będą nucić pod nosem radosną pieśń.
A w wielu krakowskich parafiach, choć to nie czas wielkanocny, dzisiaj rozbrzmi – przynajmniej w sercu – paschalna pieśń: "Wesoły nam dziś dzień nastał, którego każdy z nas żądał". Za to w kurii bardziej chyba Mieczysław Fogg będzie odśpiewany: "To ostatnia niedziela/ Dzisiaj się rozstaniemy/ Dzisiaj się rozejdziemy/ Na wieczny czas"
Siła tego komentarza tkwi w jego bezlitosnej ironii. Użycie radosnego hymnu wielkanocnego, by opisać ulgę z powodu odejścia arcybiskupa, to cios wymierzony prosto w serce jego pontyfikatu. Zestawienie tego z nostalgicznym utworem Fogga maluje obraz kurii pogrążonej w smutku po utracie swojego lidera i doskonale oddaje głębokie podziały, jakie pozostawia po sobie abp Marek Jędraszewski.

Koniec epoki Jędraszewskiego. Lista kontrowersji była długa
Skąd ta euforia? Żeby ją zrozumieć, trzeba przypomnieć sobie, jak wyglądało ostatnie osiem lat pod Wawelem. Kadencja abp. Marka Jędraszewskiego, który objął rządy w 2017 roku, od początku była naznaczona głębokimi podziałami i ostrym, konfrontacyjnym językiem, który wielu wiernych odpychał od Kościoła. Arcybiskup nie bał się wchodzić w sam środek ideologicznych wojen, często stając się ich głównym bohaterem.
Jego słynna "tęczowa zaraza", którą przyrównał do totalitaryzmów, przeszła już do historii polskiego Kościoła. Równie głośno krytykował "ideologię gender", aborcję, a nawet kwestionował działania ekologiczne jako sprzeczne z nauką Kościoła. Jego autorytarny styl i decyzje personalne budziły sprzeciw części duchowieństwa, a bliskie związki z jedną opcją polityczną sprawiły, że wielu wiernych czuło się w jego Kościele obco.
Nadzieja na odwilż? Kardynał Ryś to zupełnie inny styl
Na jego miejsce wchodzi kard. Grzegorz Ryś – i jest to zmiana o 180 stopni. To postać doskonale znana w Krakowie, gdzie był rektorem seminarium i biskupem pomocniczym, zanim papież Franciszek wysłał go do Łodzi. Jego powrót na Wawel to dla wielu symboliczny zwrot ku normalności.
Ryś to człowiek dialogu i duszpasterskiej wrażliwości. Zamiast toczyć ideologiczne boje, woli ewangelizować, co udowodnił przez ostatnie osiem lat. Głośno apelował o chrześcijańskie podejście do migrantów, publicznie przepraszał za antysemickie ekscesy Grzegorza Brauna i jest jednym z nielicznych hierarchów, którzy otwarcie popierają powołanie ogólnopolskiej komisji ds. pdfilii w Kościele. Jego nominacja to, jak ujął to Terlikowski, "mocny sygnał, że papież Leon XIV nie chce wycofania się z drogi wyznaczonej przez papieża Franciszka".

"Zmiana, na którą czekaliśmy". W sieci euforia i głosy ulgi
Głosy zadowolenia płyną nie tylko od publicystów. Ojciec Paweł Gużyński w rozmowie z Faktem stwierdził dosadnie, że Watykan świadomie postanowił przełamać skostniałe struktury.
Stolica Apostolska dostrzegła możliwość zmiany starego układu w polskim Kościele i to zrobiła
W podobnym tonie wypowiedział się ks. Adam Boniecki, oceniając nominację jako po prostu dobrą wiadomość dla Krakowa.
Cieszę się z tej nominacji. Zobaczymy, jak się odnajdzie w nowej roli, ale jest to przede wszystkim dobry kapłan
Komentarz Terlikowskiego był jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. Po ogłoszeniu decyzji Watykanu internet zalała fala wpisów wyrażających ulgę i nadzieję. W mediach społecznościowych nietrudno było znaleźć głosy wiernych z Krakowa, którzy pisali wprost o "końcu trudnej epoki" i "powrocie do normalności". Widać jasno, że publicysta dał głos tysiącom osób, które czekały na tę zmianę od lat.