Koniec czekania i spekulacji. Po siedmiu latach twardych, konserwatywnych rządów abp. Marka Jędraszewskiego, które podzieliły wiernych i duchownych, Watykan wreszcie powiedział "sprawdzam". Dziś w samo południe poznamy nazwisko nowego metropolity krakowskiego – decyzję, która może wstrząsnąć polskim Kościołem i zakończyć jedną z jego najbardziej burzliwych epok.
Koniec epoki abp. Jędraszewskiego. Watykan ogłasza decyzję
Dziś, 26 listopada 2025 roku, w samo południe oczy całego kościelnego świata w Polsce zwrócą się na jeden adres: Franciszkańska 3 w Krakowie. To tam, w historycznej siedzibie kurii, Nuncjatura Apostolska ogłosi nazwisko następcy abp. Marka Jędraszewskiego. Formalnie arcybiskup złożył rezygnację już w czerwcu 2024 roku po ukończeniu 75 lat, a papież Franciszek poprosił go o pozostanie na stanowisku do czasu wyznaczenia następcy.
Wielu spodziewało się, że ten stan potrwa jeszcze długo. W końcu, jak zauważają eksperci, to standardowa procedura w tak ważnych diecezjach.
Jak mówił tokfm.pl Edward Augustyn, redaktor "Tygodnika Powszechnego", w stolicach metropolitalnych - czyli także Krakowie - po złożeniu rezygnacji arcybiskupa z uwagi na wiek, metropolita zazwyczaj zostawał na stanowisku jeszcze przez minimum dwa lata.
- informuje portal tokfm.pl. Jednak cierpliwość Watykanu najwyraźniej się skończyła, a siedmioletnia, pełna kontrowersji posługa arcybiskupa dobiega definitywnego końca.
Wiki Commons
"Tęczowa zaraza" i ostra walka z "ideologią". Jędraszewski zostawia po sobie burzę
Abp Marek Jędraszewski z pewnością nie był hierarchą, który przechodził niezauważony. Jego rządy w Krakowie to czas ostrego, konserwatywnego kursu i wypowiedzi, które rozpalały opinię publiczną do czerwoności. To właśnie z jego ust padły słynne słowa o "tęczowej zarazie", które na stałe weszły do słownika debaty publicznej w Polsce i stały się symbolem jego bezkompromisowej postawy.
Jego kazania i publiczne wystąpienia często koncentrowały się na walce z "ideologią LGBT", "ideologią singli" i obronie tradycyjnych wartości, co z jednej strony przyniosło mu poparcie środowisk konserwatywnych, a z drugiej głęboko podzieliło wiernych i duchowieństwo. Dlatego właśnie dzisiejsza decyzja jest tak wyczekiwana – dla wielu to nadzieja na zmianę tonu i wyciszenie emocji.
Nowy arcybiskup stanie przed gigantycznym wyzwaniem: zjednoczenia głęboko podzielonej wspólnoty, odbudowy zaufania i zmierzenia się z kryzysem powołań.