Ziobro bez immunitetu. Grozi mu do 25 lat więzienia. Wyjaśniamy wszystkie 26 zarzutów

Ziobro bez immunitetu. Grozi mu do 25 lat więzienia. Wyjaśniamy wszystkie 26 zarzutów

Ziobro bez immunitetu. Grozi mu do 25 lat więzienia. Wyjaśniamy wszystkie 26 zarzutów

canva.com; x.com/pm_viktororban

Zbigniew Ziobro stracił immunitet, a prokuratura ma już gotową listę 26 zarzutów, która może zaprowadzić go za kratki nawet na 25 lat. Ujawniamy porażającą listę grzechów byłego "szeryfa", która może go pogrążyć na lata – od kierowania grupą przestępczą, przez aferę z Pegasusem, po ukrywanie listu od samego Jarosława Kaczyńskiego.

Reklama

Koniec immunitetu Zbigniewa Ziobry. Prokuratura ma zielone światło

To historyczny moment. Sejm, po burzliwej debacie i serii głosowań, 7 listopada 2025 roku zdecydował o uchyleniu immunitetu Zbigniewowi Ziobrze. Jeden z najpotężniejszych polityków ostatniej dekady, były minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, stracił ochronę przed wymiarem sprawiedliwości, który sam przez lata nadzorował. W praktyce oznacza to, że prokuratorzy mają teraz wolną rękę – mogą postawić mu zarzuty, a także, o co wnioskowali, zatrzymać go i tymczasowo aresztować.

Decyzja zapadła pod nieobecność samego zainteresowanego, który w tym czasie przebywał na Węgrzech, co wywołało falę kpin i oskarżeń o tchórzostwo. Głos zabrał m.in. Roman Giertych.

Reklama

Ziobro stchórzył. Uciekł do przyjaciela Putina

Sam Ziobro odpiera zarzuty, twierdząc, że cała sprawa to polityczna nagonka. W jednym z oświadczeń mówił wprost o rewanżu obecnej władzy.

Zemsta Tuska przeszła w kolejną fazę, w tym wypadku złożenia wniosku o uchylenie mi immunitetu oraz wyrażenie przez Sejm zgody na areszt tymczasowy

Kadr z konferencji prasowej Zbigniewa Ziobry w Budapeszcie x.com/republikatv

Reklama

Zbigniew Ziobro na czele grupy przestępczej? To najpoważniejszy z 26 zarzutów

Najpoważniejszy zarzut brzmi jak opis działalności mafijnej, a nie ministerstwa: kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Zdaniem śledczych, to właśnie Zbigniew Ziobro stał na czele struktury, której celem było nielegalne dysponowanie publicznymi pieniędzmi z Funduszu Sprawiedliwości. W jej skład mieli wchodzić jego najbliżsi współpracownicy: wiceminister Marcin Romanowski, dyrektor departamentu Tomasz Mraz (dziś tzw. mały świadek koronny), a także inni urzędnicy.

Reklama

Skalę procederu dosadnie opisał prowadzący śledztwo prokurator Piotr Woźniak.

Reklama

To są przestępstwa urzędnicze, choć są i wątki gospodarcze, »ustawianie« konkursów czy pranie pieniędzy. Tu nikt nie strzela, nie podkłada bomb. Natomiast jest to inna skala, bo przy gangsterce nie było takich pieniędzy. Nie do porównania.

Obrona Ziobry uważa ten zarzut za absurd. Jego pełnomocnik, poseł Andrzej Śliwka, podczas posiedzenia komisji nie zostawił na prokuraturze suchej nitki.

Reklama

Najbardziej niedorzeczny zarzut prokuratury dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej

Fundusz (Nie)Sprawiedliwości, Pegasus i ukryte dokumenty. Rozkładamy zarzuty na czynniki pierwsze

Główna oś oskarżenia kręci się wokół Funduszu Sprawiedliwości, który z założenia miał pomagać ofiarom przestępstw. Śledczy, na podstawie m.in. "taśm Mraza" i zabezpieczonych dokumentów, malują obraz patologicznego systemu, w którym publiczne miliony płynęły szerokim strumieniem do organizacji powiązanych z obozem politycznym Ziobry.

Zbigniew Ziobro portret; Waldemar Żurek w Ministerstwie Sprawiedliwości instagram.com; ms.gov.pl

Afera Funduszu Sprawiedliwości

Prokuratura zarzuca Ziobrze, że osobiście zlecał "ustawianie" konkursów na dotacje. Pieniądze miały trafiać do z góry upatrzonych beneficjentów, takich jak Fundacja Profeto księdza Michała Olszewskiego czy Fundacja Lux Veritatis Tadeusza Rydzyka. Atmosferę panującą w resorcie oddaje cytowane przez prokuraturę określenie jednej z urzędniczek na temat ustawianych konkursów: "Szajsik za duży chajsik". Sam Ziobro kpi z zarzutu przywłaszczenia pieniędzy, które miały pójść na remont prokuratury.

To dzięki tym środkom prokuratura mogła dzisiaj w pięknym budynku Prokuratury Krajowej zrobić konferencję prasową, a oni twierdzą, że ja te pieniądze przywłaszczyłem. To pokazuje karkołomność tych zarzutów, pokazuje determinację tej przestępczej szajki, która dzisiaj rządzi Polską

Zakup Pegasusa

Jeden z najbardziej bulwersujących wątków to zakup za 25 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości systemu szpiegowskiego Pegasus dla CBA. Ziobro miał osobiście zlecić tę operację. Co ciekawe, podczas przesłuchania przed komisją śledczą sam się do tego przyznał.

byłem inicjatorem zakupu systemu, ale decyzję wykonawczą pozostawiłem swojemu zastępcy

Problem w tym, że było to rażąco nielegalne. Pieniądze przeznaczone dla ofiar przestępstw poszły na zakup narzędzia do inwigilacji, a CBA, jako służba finansowana z budżetu państwa, nie mogła być beneficjentem funduszu celowego.

Komisja śedcza ds. pegasusa Magdalena Sroka w Białej marynarce; Zbigniew Ziobro przemawia Posiedzenie sejmowej komisji ds. Pegasusa / Fot. instagram.com/zbigniewziobroofficial; Wiki Commons

List od Kaczyńskiego schowany w szafie. Ziobro miał ukrywać dowody, by chronić siebie i innych

Wisienką na torcie prokuratorskich zarzutów jest wątek, który obnaża cynizm całego układu. W domu Marcina Romanowskiego odnaleziono list od Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes PiS miał ostrzegać, że ludzie z partii Ziobry wykorzystują pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości do finansowania swoich kampanii wyborczych. Zamiast nadać sprawie urzędowy bieg, Ziobro miał schować pismo do szuflady.

Według śledczych to dowód, że lider Suwerennej Polski doskonale wiedział, co się dzieje. We wniosku prokuratura stwierdza wprost:

Zbigniew Ziobro był w pełni świadomy faktu wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości w związku z podejmowanymi przez członków Solidarnej Polski w ramach kampanii wyborczej działaniami promującymi ich osoby

Burza w Sejmie i ucieczka na Węgry. Ziobro wybrał strategię ataku

Podczas gdy w Sejmie trwała gorąca debata, a na posiedzeniu komisji regulaminowej dochodziło do ostrych spięć, główny bohater politycznego dramatu przebywał w Budapeszcie, gdzie spotkał się z Viktorem Orbanem. Swoją nieobecność tłumaczył obawą przed prowokacją.

Miałem wrócić do Polski, ale dowiedziałem się, że szykowana jest na mnie prowokacja, która ma doprowadzić do uniemożliwienia mi ustosunkowania się do zarzutów

Takie tłumaczenia nie przekonały polityków koalicji rządzącej. Poseł KO Krzysztof Brejza nie przebierał w słowach: "To jest człowiek, który jest pozerem, on jest tchórzem". Marszałek Sejmu Szymon Hołownia ironizował:

Raz pan Zbigniew Ziobro jest w stanie jechać na Węgry, dynamicznie udzielać wywiadów, a później nagle jest tak ciężko chory, że nie może przyjść do Sejmu i opowiedzieć o swojej sprawie

W obronie Ziobry stanął prezes PiS, Jarosław Kaczyński, który całą sprawę nazwał politycznym zleceniem.

Zarzuty pisane palcem po wodzie, bez podstaw prawnych, na polityczne zlecenie, kreują i przedstawiają ci, którzy z ramienia obecnej władzy awansowali i czerpią profity. Niszczą człowieka, który zwalczał przestępczość

Co dalej ze Zbigniewem Ziobrą? Areszt i proces coraz bliżej

Po decyzji Sejmu droga do postawienia Zbigniewowi Ziobrze 26 zarzutów jest już otwarta. Prokuratura zamierza złożyć do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie, argumentując, że istnieje ryzyko mataczenia. Rzeczniczka prokuratora generalnego, prok. Anna Adamiak, nie ma wątpliwości co do winy byłego ministra.

Nie pozostawia wątpliwości w oparciu o materiał dowodowy, że Zbigniew Ziobro miał świadomość nieprawidłowości (...). A także, że było to również objęte jego zamiarem

Za najpoważniejsze z zarzucanych mu czynów grozi mu kara do 25 lat więzienia. Polityczny thriller, który od miesięcy trzymał Polskę w napięciu, wchodzi w decydującą fazę. Były "szeryf" staje przed wymiarem sprawiedliwości, który sam przez lata kształtował, a finał tej historii napisze sąd.

Tak wygląda drugi dom Zbigniewa Ziobro. Zaplombowali mu drzwi [zdjęcia]. Zobacz galerię!
Źródło: Pawel Wodzynski/East News
Reklama
Reklama