Sejm uchylił immunitet Zbigniewowi Ziobrze w sprawie 26 zarzutów i zgodził się na jego aresztowanie

Sejm uchylił immunitet Zbigniewowi Ziobrze w sprawie 26 zarzutów i zgodził się na jego aresztowanie

Sejm uchylił immunitet Zbigniewowi Ziobrze w sprawie 26 zarzutów i zgodził się na jego aresztowanie

facebook.com/ziobropl; Wiki Commons

Sejm zdecydował o losie Zbigniewa Ziobry. Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny stracił immunitet, co otwiera prokuraturze drogę do postawienia mu aż 26 zarzutów, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, oraz wnioskowania o jego areszt. Decyzja zapadła pod nieobecność polityka, który przebywa na Węgrzech, a w tle rozegrała się prawdziwa polityczna bitwa.

Reklama

Sejm był bezlitosny. Głosowanie nad losem Ziobry krok po kroku

Piątkowe obrady Sejmu 7 listopada 2025 roku miały historyczny ciężar. Na sali plenarnej czuć było napięcie, a seria 27 głosowań przypominała polityczny maraton, na którego mecie czekała decyzja o losie jednego z najpotężniejszych polityków ostatniej dekady. Posłowie w serii osobnych głosowań zdecydowali o uchyleniu immunitetu Zbigniewowi Ziobrze. Każde z 26 głosowań dotyczyło osobnego zarzutu, a ostatnie wyrażenia zgody na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie. Wyniki były druzgocące dla byłego ministra. Za uchyleniem immunitetu w sprawie najpoważniejszego zarzutu – stworzenia i dowodzenia grupą przestępczą – zagłosowało 256 posłów, przeciw było 185, a 6 wstrzymało się od głosu.

Decyzja Izby była zgodna z czwartkową rekomendacją z 6 listopada 2025 roku Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Jak poinformował jej przewodniczący, Jarosław Urbaniak z Koalicji Obywatelskiej, w sprawie wszystkich 26 zarzutów oraz wniosku o areszt "wynik był pozytywny". Oznacza to, że prokuratura nie ma już żadnych przeszkód formalnych, by pociągnąć lidera Suwerennej Polski do odpowiedzialności karnej.

Reklama

Kierowanie grupą przestępczą i defraudacja. Lista zarzutów jest porażająca

Prokuratura chce postawić Zbigniewowi Ziobrze zarzuty, od których włos jeży się na głowie. Najcięższy z nich to kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której celem miało być sprzeniewierzenie dziesiątków milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości. To jednak dopiero początek. Lista obejmuje również m.in. przekazanie 25 mln zł do CBA na zakup osławionego systemu Pegasus, ukrywanie ważnych dokumentów urzędowych czy przeznaczenie 14 mln zł z funduszu na remont budynku Prokuratury Krajowej.

Wśród ukrywanych dokumentów miała być notatka z 2006 r. o powiązaniach członka rodziny z "mafią paliwową" czy list Jarosława Kaczyńskiego dotyczący wykorzystania Funduszu Sprawiedliwości. Prokurator Piotr Woźniak, szef zespołu śledczego, ujawnił, że dokumenty te znaleziono podczas marcowych przeszukań w domu i samochodzie polityka. Jeśli zarzuty się potwierdzą, byłemu ministrowi grozi nawet 25 lat więzienia.

Reklama

Victor Orban ze Zbigniewem Ziobro w Budapeszcie x.com/pm_viktororban

Reklama

Ziobro odpowiada z Budapesztu. Mówi o "zemście Tuska" i politycznej ustawce

Całe to polityczne trzęsienie ziemi Zbigniew Ziobro obserwował z daleka. Polityk od kilku dni przebywa w Budapeszcie na Węgrzech, skąd komentował całą sprawę. Jego zdaniem to nic innego jak polityczna nagonka.

Reklama

Zemsta Tuska przeszła w kolejną fazę, w tym wypadku złożenia wniosku o uchylenie mi immunitetu oraz wyrażenie przez Sejm zgody na areszt tymczasowy.

Ziobro przekonywał, że jego wyjazd na Węgry był planowany od dawna, a zarzuty są "fałszywe, nieprawdziwe i całkowicie absurdalne". Co więcej, twierdził, że uzyskał informacje o planowanej prowokacji, która miała doprowadzić do jego zatrzymania "na gorącym uczynku". To miało go skłonić do pozostania za granicą. Zapewnił jednak, że nie złożył wniosku o azyl polityczny.

Reklama

"Zły czarownik" kontra "koniec bezkarności". Polityczna burza wokół decyzji Sejmu

Decyzja Sejmu wywołała istną lawinę komentarzy, a politycy nie gryźli się w język. Przedstawiciele koalicji rządzącej mówili o historycznym momencie. Minister Jan Grabiec nazwał sprawę "testem na wiarygodność państwa", podkreślając, że "nic tak nie podważa zaufania obywateli do państwa, jak sytuacja, w której elity traktowane są lepiej niż obywatele". Z kolei obóz Zjednoczonej Prawicy malował obraz politycznej wendety. Poseł Andrzej Śliwka z PiS nazwał areszt dla chorego onkologicznie Ziobry "wyrokiem śmierci".

Najdalej posunął się jednak Jarosław Kaczyński, który całą sytuację opisał w baśniowych kategoriach.

Bajka i to taka bardzo zła, z bardzo złym czarownikiem, który próbuje zniszczyć ludzi, którzy nic złego nie uczynili, chociaż mogli się nie podobać tym, którzy dzisiaj rządzą.

Co ciekawe, krytyka płynęła także z innej strony. Krzysztof Bosak z Konfederacji, choć daleki od wspierania Ziobry, wykorzystał sytuację do ataku na rząd.

Jeśli politycy z rządu myśleli, że ich antypaństwowe zagrywki pozostaną w ukryciu, to się pomylili. Tym razem nie trafili na profesora prawa i staroświeckiego inteligenta, który będzie zawsze robił dobrą minę do złej gry i da się upokarzać.

"Miękiszon" czy ofiara? Internet nie miał litości

Jak można się było spodziewać, decyzja Sejmu i nieobecność Ziobry w kraju rozpaliły internet do czerwoności. Media społecznościowe zalała fala memów i skrajnych komentarzy. Z jednej strony przeciwnicy byłego ministra nie zostawili na nim suchej nitki, kpiąc z jego "ucieczki" na Węgry i ochrzciwszy go mianem "miękiszona". Z drugiej strony jego zwolennicy bronili go zaciekle, powtarzając narrację o politycznej zemście i ataku na ofiarę "państwa bezprawia" Donalda Tuska. Gorąca dyskusja pokazała, jak głęboko podzielona jest Polska w ocenie jednego z najbardziej kontrowersyjnych polityków ostatnich lat.

Co teraz czeka byłego ministra? Prokuratura ma otwartą drogę

Uchylenie immunitetu to dopiero początek drogi. Prokuratura Krajowa ma teraz wolną rękę, by wezwać byłego ministra na przesłuchanie i postawić mu zarzuty. Pytanie, które zadają sobie dziś wszyscy, nie brzmi czy, ale kiedy i jak to zrobią. Czy Zbigniew Ziobro dobrowolnie wróci z Węgier, by stawić czoła wymiarowi sprawiedliwości, czy też będziemy świadkami politycznego pościgu z Europejskim Nakazem Aresztowania w tle? Jedno jest pewne: ten polityczny thriller dopiero się zaczyna.

Tak mieszka i żyje Zbigniew Ziobro. Jego dom jest wart 750.000 zł i ma powierzchnię 133 m2.
Źródło: Wojciech Olkusnik/East News
Reklama
Reklama