Polityczna przyszłość Zbigniewa Ziobry wisi na włosku. Prokuratura chce postawić mu 26 zarzutów, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, za co grozi 25 lat więzienia. Jednak najnowszy sondaż pokazuje, że Polacy są w tej sprawie podzieleni jak nigdy dotąd, a wiara w to, że były minister sprawiedliwości poniesie karę, jest szokująco niska.
Polacy podzieleni. Ten sondaż mówi wszystko o nastrojach w kraju
Wyniki najnowszego badania SW Research dla Onetu są jak zimny prysznic dla tych, którzy spodziewali się jednoznacznego społecznego osądu. Na pytanie, czy Zbigniew Ziobro zostanie realnie pociągnięty do odpowiedzialności w aferze Funduszu Sprawiedliwości, odpowiedzi układają się w obraz głębokiego pęknięcia. Aż 39,7% badanych jest przekonanych, że były minister ostatecznie uniknie kary. To więcej niż tych, którzy wierzą w sprawiedliwość – takich osób jest zaledwie 36,2%.
Ten wynik to nie tylko statystyka. To potężny sygnał o braku zaufania do instytucji państwa i wymiaru sprawiedliwości. Co więcej, niemal co czwarty Polak (24%) nie potrafi przewidzieć finału tej sprawy, co dodatkowo podkreśla atmosferę niepewności i napięcia. Dla wielu afera Funduszu Sprawiedliwości to ostateczny test skuteczności państwa i rządu Donalda Tuska. Jak na razie, Polacy nie są optymistami.
26 zarzutów i kierowanie gangiem. Za co prokuratura chce rozliczyć Ziobrę?
Stawka w tej grze jest najwyższa z możliwych. Prokuratura Krajowa przygotowała liczący 159 stron wniosek o uchylenie immunitetu, w którym chce postawić byłemu ministrowi aż 26 zarzutów. Najpoważniejszy z nich to założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która miała działać w samym sercu Ministerstwa Sprawiedliwości. Śledczy twierdzą, że Zbigniew Ziobro osobiście decydował, które fundacje i stowarzyszenia, często powiązane z politykami Suwerennej Polski czy Tadeuszem Rydzykiem, otrzymają miliony z Funduszu Sprawiedliwości, zanim konkursy zostały w ogóle ogłoszone. Aby zobrazować atmosferę panującą w resorcie, prokuratura przytacza nawet notatki podległej ministrowi urzędniczki, która jedną z ofert na wielomilionową dotację skwitowała krótko: "Szajsik za duży chajsik".

Na liście zarzutów znajduje się również zakup osławionego systemu szpiegowskiego Pegasus za 25 mln złotych ze środków, które miały pomagać ofiarom przestępstw. Prokuratorzy dysponują potężnym materiałem dowodowym: dokumentami, nagraniami rozmów z 20 pendrive'ów dostarczonych przez "małego świadka koronnego" Tomasza Mraza, a nawet listem od samego Jarosława Kaczyńskiego, który miał ostrzegać Ziobrę przed finansowaniem kampanii z pieniędzy Funduszu. Za wszystkie te czyny byłemu ministrowi grozi łącznie do 25 lat więzienia.
"Skazują go na śmierć". Bitwa o immunitet Ziobry dzieli nawet koalicję
W obronie swojego byłego protegowanego staje sam Jarosław Kaczyński, który stwierdził, że "aresztowanie Zbigniewa Ziobry skazuje go na rychłą śmierć", tłumacząc później, że chodzi o zły stan zdrowia polityka. To nowa linia obrony Prawa i Sprawiedliwości – granie na emocjach i próba przedstawienia Ziobry jako ofiary politycznej zemsty, której konsekwencje mogą być tragiczne.
Poseł PiS Przemysław Czarnek poszedł o krok dalej, apelując bezpośrednio do posłów Trzeciej Drogi:
Podpowiadam posłom Polski 2050 i PSL: zdejmujcie immunitet Zbigniewowi Ziobrze. Pan minister stawi się na każde wezwanie prokuratury czy innego organu ścigania. Nie musicie go wsadzać do więzienia, tylko dlatego, że Donald Tusk czy Waldemar Żurek oszaleli.

Czytaj także: Czarzasty do Ziobry: "Leżałem na podłodze, mierzyli we mnie z broni"
Okazuje się, że w szeregach ludowców pojawiła się nutka zwątpienia. Marszałek senior Marek Sawicki wyraził wątpliwości co do konieczności aresztu:
Co do uchylenia immunitetu, to nie mam żadnych wątpliwości. [...] Natomiast pozostaje znak zapytania pod wnioskiem o zgodę na areszt, dlatego że prokuratura dwa lata bada sprawę.
Tę narrację ostro kontruje jednak szef klubu PSL, Krzysztof Paszyk:
Z całym szacunkiem, ale nie będę się łapał na apele posła Czarnka, bo doskonale pamiętam, w jaki sposób działał Ziobro za czasów rządów PiS. Wtedy żadne względy humanitarne nie były brane pod uwagę. [...] Jeśli zgoda na areszt jest do tego potrzebna, to myślę, że większość PSL będzie za.
Linia obrony Ziobry: atak i proceduralne kruczki
Sam Zbigniew Ziobro i jego partyjny kolega Marcin Warchoł nie pozostają dłużni, uderzając w prokuraturę zarzutami formalnymi. Twierdzą, że wniosek jest nieważny, bo podpisała go nieuprawniona osoba.
Tymczasem pod wnioskiem podpisany jest Pan Piotr Woźniak. Piotr Woźniak jest co najwyżej prokuratorem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga i z całą pewnością nie pełni funkcji I Zastępcy Prokuratora Generalnego – Prokuratora Krajowego
– grzmią politycy Suwerennej Polski. Prokuratura Krajowa odpiera te zarzuty, tłumacząc ustami rzecznika Przemysława Nowaka, że przepisy wcale nie wymagają osobistego podpisu Prokuratora Krajowego, a wniosek "składa się za pośrednictwem Prokuratora Generalnego, co nastąpiło”.
Sądny dzień w Sejmie. Co zrobią posłowie?
Niezależnie od sondaży i prawnych przepychanek, wszystko rozstrzygnie się na sejmowej sali. Głosowanie nad uchyleniem immunitetu i zgodą na aresztowanie zaplanowano na piątkowy wieczór. Prokuratura jest zdeterminowana, argumentując wniosek o areszt obawą matactwa oraz realnym ryzykiem ucieczki, zwłaszcza że Ziobro od tygodnia przebywa na Węgrzech, gdzie spotkał się z Viktorem Orbánem.
Podzieleni Polacy, skłócona scena polityczna i niepewny wynik głosowania – ten polityczny thriller wchodzi w decydującą fazę. Cała Polska z zapartym tchem czeka na finał, który, jak dosadnie podsumował przewodniczący komisji Jarosław Urbaniak, zależy tylko od jednego: "Sejm wszystko może". Pytanie tylko, na co się zdecyduje.