Komisja ds. Pegasusa zawiadomiła prokuraturę w sprawie Zbigniewa Ziobry. Były minister mówi o „politycznym harakiri”

Komisja ds. Pegasusa zawiadomiła prokuraturę w sprawie Zbigniewa Ziobry. Były minister mówi o „politycznym harakiri”

Komisja ds. Pegasusa zawiadomiła prokuraturę w sprawie Zbigniewa Ziobry. Były minister mówi o „politycznym harakiri”

Tomasz Jastrzebowski/REPORTER EAST NEWS

Zbigniew Ziobro jest przyparty do muru. Kiedy komisja śledcza ds. Pegasusa zapukała do drzwi prokuratury z zawiadomieniem w jego sprawie, były "szeryf" rządu PiS odpowiedział w swoim stylu – ogniem. Padły szokujące słowa.

Reklama

Prokuratura na karku Ziobry. O co dokładnie chodzi?

To już nie są polityczne groźby – to realne działania. Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa oficjalnie oskarża byłego ministra  Zbigniewa Ziobrę o złamanie prawa. Zdaniem komisji, dowody na nieprawidłowe wykorzystanie środków publicznych przy zakupie izraelskiego systemu szpiegowskiego są miażdżące.

W centrum oskarżeń leży Fundusz Sprawiedliwości. Pieniądze, które miały pomagać ofiarom przestępstw, zdaniem komisji posłużyły do zakupu zaawansowanego oprogramowania szpiegowskiego.

Reklama

Decyzja o zawiadomieniu prokuratury zapadła tuż po burzliwym przesłuchaniu byłego ministra, na które został on doprowadzony siłą przez policję. Członek komisji Witold Zembaczyński nie ma wątpliwości, że sprawa jest śmiertelnie poważna. Poinformował, że byłemu ministrowi może grozić nawet 15 lat więzienia.

fot. Niemiec/AKPA

Reklama

Zbigniew Ziobro nagle wypalił o "sa***ójstwie"

Odpowiedź Ziobry była natychmiastowa i brutalna. Były minister nie zamierza się kajać, a całą akcję nazywa politycznym s***bójstwem, ale wymierzonym w jego przeciwników.

Reklama

Politycznym harakiri nazwałbym ostatnie działania komisji do spraw Pegasusa, w tym złożenie zawiadomienia do prokuratury przeciwko byłemu ministrowi sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro oskarża członków komisji nie tylko o motywacje polityczne, ale wręcz o bezprawie.

Reklama

Zdecydowali się na użycie przymusu państwowego w sposób bezprawny i starali się odegrać taką agitkę polityczną pod pretekstem rzekomych przesłuchań, jakim byłem poddany na tej pseudokomisji. No i chyba nie wyszło im to na zdrowie polityczne.

– grzmiał, sugerując, że za sznurki pociąga sam premier. Według niego to "złość Donalda Tuska musiała się na nich wylać", co zmusiło ich do zorganizowania "teatrzyku pod Ministerstwem Sprawiedliwości".

Reklama

Tak mieszka i żyje Zbigniew Ziobro. Jego dom jest wart 750.000 zł i ma powierzchnię 133 m2.
Źródło: Wojciech Olkusnik/East News
Reklama
Reklama