Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz zaliczył wpadkę, o której mówi cała Polska – został zatrzymany w krakowskiej IKEA z koszykiem pełnym niezapłaconych towarów. Znamy pełną listę zakupów, które poseł Konfederacji „zapomniał” skasować, a polityczna awantura, jaka wybuchła, jest gorętsza niż nowa patelnia z IKEA.
IKEA potwierdza, za co nie zapłacił Konrad Berkowicz
Spokojne zakupy w krakowskiej IKEA miały być zapewne rutyną. Zamiast tego zamieniły się w polityczny thriller z ochroną sklepu i policją w rolach głównych. Gdy Konrad Berkowicz, wiceprezes partii Nowa Nadzieja, minął linię kas, nie spodziewał się, że za chwilę stanie się bohaterem jednej z najdziwniejszych afer ostatnich miesięcy. Ochrona zareagowała błyskawicznie, a na miejsce wezwano patrol. Jak potwierdził Igor Stypa z biura prasowego sklepu IKEA, procedury są w takich przypadkach bezwzględne.
W przypadku kradzieży powyżej 50 złotych procedury Ikea wskazują, że ochrona powinna wezwać policję. Tak też było w przypadku Konrada Berkowicza.

Policja oszacowała wartość towarów na około 390 złotych i ukarała posła mandatem w wysokości 500 złotych. Co więc znalazło się w koszyku posła, a czego „nie zauważyła” kasa samoobsługowa? Oficjalna lista przedmiotów to gotowy przepis na mały domowy dramat:
- patelnia z pokrywą
- serwis obiadowy (zestaw 18 talerzy)
- dwa opakowania torebek strunowych
- fartuch kuchenny
- dwa kable USB
- dwa obciążniki USB

"Zwykła nieuwaga" i słuchawki w uszach. Tak tłumaczy się poseł Konfederacji, a Tusk atakuje
Jak doszło do tej kuriozalnej wpadki? Sam Konrad Berkowicz przekonuje, że to efekt roztargnienia i pośpiechu. W mediach społecznościowych tłumaczył się, że słuchał czegoś na słuchawkach i po prostu nie zauważył, że nie wszystkie produkty zostały zeskanowane.
Robiłem dziś w dużym pośpiechu spore zakupy w IKEA, słuchając czegoś na słuchawkach. Kasowałem wszystko, ale okazało się, że nie wszystko się nabiło. Zwykła nieuwaga. Patelnia i talerze. Głupi błąd, za który przeprosiłem i przyjąłem mandat. Nie zasłaniałem się immunitetem jak Mejza czy Sterczewski.

Na reakcję politycznych rywali nie trzeba było długo czekać. Pierwszy cios zadał Donald Tusk, który na platformie X opublikował krótki, ale wyjątkowo złośliwy komentarz:
Jeden z liderów Konfederacji (Konrad) Berkowicz przyłapany na próbie kradzieży w Ikei. Mało w porównaniu z PiS, ale od czegoś trzeba przecież zacząć.
Odpowiedź posła Konfederacji była natychmiastowa i równie brutalna. Berkowicz nie pozostał dłużny, przechodząc do personalnego ataku i wyciągając najcięższe działa w postaci afery Amber Gold:
Czym innym jest, będąc na słuchawkach i mając masę zakupów, czegoś zapomnieć zeskanować na kasie samoobsługowej w sklepie meblowym, a czym innym jest okraść oszczędności Polaków w aferze Amber Gold. Jesteś, cyniku zakłamany, ostatnią osobą, która może kogokolwiek oskarżać o 'złodziejstwo'.