Afera z patelnią w tle rozgrzała polską politykę do czerwoności. Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz został zatrzymany przez ochronę w IKEI z nieopłaconym towarem. Polityk tłumaczy się "głupim błędem", a w sieci rozpętała się prawdziwa burza.
Poseł Konfederacji zatrzymany w krakowskiej IKEI
Wszystko rozegrało się w poniedziałkowe popołudnie w popularnym sklepie IKEA w Krakowie. Jak poinformował dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski, poseł Konfederacji i wiceprezes Nowej Nadziei, Konrad Berkowicz, został zatrzymany przez pracowników ochrony tuż za linią kas. Powodem interwencji były nieopłacone towary, które polityk miał przy sobie.
Wartość niezapłaconych produktów opiewała na kwotę 394,95 zł. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, w koszyku posła znalazły się między innymi patelnia z pokrywą, serwis obiadowy składający się z 18 talerzy, fartuch kuchenny oraz kilka drobniejszych artykułów, jak kable USB i torebki strunowe. Pracownicy ochrony, zgodnie z procedurami, wezwali na miejsce policję.
Dzisiaj, w godzinach przedpołudniowych, w jednym z krakowskich marketów meblowych pracownicy ochrony ujęli mężczyznę, który nie zapłacił za zakupy. Policjanci wezwani na miejsce, po ustaleniu okoliczności zdarzenia ukarali mężczyznę mandatem karnym w wysokości 500 złotych. Mężczyzna przyjął mandat. Jak się później okazało, jest on czynnym posłem na Sejm RP.
Sprawę zakwalifikowano jako wykroczenie, a Konrad Berkowicz, nie zasłaniając się immunitetem, przyjął mandat. Jak donoszą świadkowie, w trakcie interwencji nie ujawniał nawet, że jest parlamentarzystą.

Berkowicz się tłumaczy: "Głupi błąd. Byłem w słuchawkach"
Sam zainteresowany szybko odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych. Konrad Berkowicz nie zaprzeczył zdarzeniu, ale przedstawił je jako wynik niefortunnego zbiegu okoliczności. Tłumaczył, że robił duże zakupy w pośpiechu, a całą sytuację spowodowała zwykła nieuwaga przy kasie samoobsługowej.
Robiłem dziś w dużym pośpiechu spore zakupy w IKEA, słuchając czegoś na słuchawkach. Kasowałem wszystko, ale okazało się, że nie wszystko się nabiło. Zwykła nieuwaga. Patelnia i talerze. Głupi błąd, za który przeprosiłem i przyjąłem mandat. Nie zasłaniałem się immunitetem jak Mejza czy Sterczewski.
Polityk próbował przedstawić swoje zachowanie jako honorowe w obliczu popełnionej pomyłki, zestawiając je z postawą innych postaci sceny politycznej, które w przeszłości unikały odpowiedzialności.

Internet bezlitosny dla posła. "Wolny rynek, wziął co chciał?"
Sprawa natychmiast stała się hitem internetu, a komentujący nie zostawili na pośle suchej nitki. W mediach społecznościowych zaroiło się od kpiących wpisów, często nawiązujących do wolnorynkowych poglądów Konfederacji.
To jest właśnie ten wolny rynek, o którym tyle mówią. Jak czegoś chcesz, to po prostu bierzesz.
Ktoś inny dodał:
To nie kradzież, tylko reparacje od Szwedów za potop.