Andrzej Duda ułaskawił Roberta Bąkiewicza ze skazania za zrzucenie Katarzyny Augustynek ze schodów

Andrzej Duda ułaskawił Roberta Bąkiewicza ze skazania za zrzucenie Katarzyny Augustynek ze schodów

Andrzej Duda ułaskawił Roberta Bąkiewicza ze skazania za zrzucenie Katarzyny Augustynek ze schodów

AKPA / instagram.com

Wygląda na to, że Robert Bąkiewicz od dawna wiedział, że nie będzie musiał wykonywać prac społecznych za napaść na aktywistkę. Gdy Adam Bodnar próbował doprowadzić do wykonania wyroku, narodowiec miał kpić, że "komornik nie musi się napinać". Chwilę później do akcji wkroczył prezydent Andrzej Duda. Błyskawiczne ułaskawienie pokazuje, że Bąkiewicz doskonale wiedział, na kogo może liczyć.

Reklama

Bodnar chciał doprowadzić sprawę do końca. Wtedy wkroczył Duda

Sprawa ciągnęła się od jesieni 2020 roku. To wtedy, podczas jednej z demonstracji Strajku Kobiet, Robert Bąkiewicz, znany lider środowisk narodowych i organizator Marszu Niepodległości, naruszył nietykalność cielesną aktywistki Katarzyny Augustynek, znanej jako Babcia Kasia. Dokładniej mówiąc, zrzucił ją ze schodów kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Sąd nie miał wątpliwości i w listopadzie 2023 roku zapadł prawomocny wyrok: rok ograniczenia wolności w formie prac społecznych oraz 10 tysięcy złotych nawiązki dla poszkodowanej.

Wydawało się, że sprawiedliwości stanie się zadość, ale do gry wkroczył ówczesny Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro. Błyskawicznie wstrzymał wykonanie kary i zawnioskował do prezydenta o ułaskawienie dla Roberta Bąkiewicza. Sprawa utknęła w martwym punkcie na długie miesiące. Jak zauważył obecny minister sprawiedliwości, Adam Bodnar:

Reklama

Od półtora roku prawomocny wyrok nie jest wykonywany. Jednocześnie wszyscy widzimy, jak już po wydaniu wyroku zachowuje się osoba skazana.

Robert Bąkiewicz w okularach przeciwsłonecznych x.com/RBakiewicz

Wydawało się, że ten impas zostanie w końcu przerwany. 10 lipca Adam Bodnar, już jako nowy Prokurator Generalny, uchylił decyzję swojego poprzednika o wstrzymaniu kary. To otwierało drogę do jej natychmiastowej egzekucji. Los Roberta Bąkiewicza wydawał się przesądzony – miał w końcu odpracować swój wyrok.

Reklama

Bąkiewicz unika kary, ale zapłacić i tak musi

Jednak polityczni sojusznicy nie zostawiają swoich w potrzebie. Zaledwie dzień po decyzji Bodnara, 11 lipca, do akcji wkroczył prezydent Andrzej Duda. Skorzystał z konstytucyjnego prawa łaski i częściowo ułaskawił narodowca. Błyskawiczna reakcja Pałacu Prezydenckiego wygląda na celowy i dobrze zsynchronizowany ratunek dla politycznego sprzymierzeńca.

Reklama

Co dokładnie oznacza prezydenckie ułaskawienie Bąkiewicza? Jak wyjaśniła rzeczniczka Prokuratora Generalnego, prokurator Anna Adamiak, prezydent darował skazanemu karę ograniczenia wolności. Mówiąc wprost: Robert Bąkiewicz nie będzie musiał wykonywać prac społecznych.

Reklama

Prezydent podpisał postanowienie o darowaniu kary w zakresie kary orzeczonej prawomocnie. (...) Akt łaski obejmuje karę ograniczenia wolności.

To jednak nie jest pełne "wyczyszczenie kartoteki". Andrzej Duda nie zwolnił Bąkiewicza z pozostałych zobowiązań. Jak podkreśla prok. Anna Adamiak, w postanowieniu prezydenta "nie ma mowy o innych elementach orzeczonego wyroku", co oznacza, że w mocy pozostaje obowiązek zapłaty 10 tys. zł nawiązki na rzecz Babci Kasi oraz publiczne ogłoszenie treści wyroku. Co więcej, skazanie nie ulegnie zatarciu. Tym bardziej, że jak ujawnił portal Goniec, Bąkiewicz nie przejmował się finansowymi konsekwencjami wyroku, chwaląc się podobno, że "komornik nie musi się napinać", bo i tak czeka go ułaskawienie. Wygląda na to, że był doskonale poinformowany o planach prezydenta.

Reklama

Bohater PiS grozi "zdrajcom" i marzy o "insurekcji"

Zaledwie dwa dni przed ułaskawieniem, Robert Bąkiewicz gościł w Sejmie na posiedzeniu zespołu parlamentarnego, któremu przewodził Mariusz Błaszczak. Narodowiec z dumą opowiadał o działaniach tzw. Ruchu Obrony Granic. Relacjonował, jak na terenie Niemiec śpiewał "Rotę", a całą akcję nazwał "ludową insurekcją". Nie zabrakło też gróźb pod adresem "zdrajców ojczyzny", którym obiecał "rozliczenie, osądzenie i pozamykanie do więzienia" - niezaprzeczalnie jest to retoryka obecnie popularna w obozie prawicy.

Jego wystąpienie spotkało się z entuzjazmem szefa klubu PiS. Mariusz Błaszczak dziękował Bąkiewiczowi za jego działania, nazywając je "godnymi najwyższego uznania".

Te działania, które państwo podjęliście, są godne najwyższego uznania, najwyższego szacunku. Proszę państwa o to, żeby nie ustawać w tych działaniach, żeby być aktywnym dalej.

Gest prezydenta Dudy, wykonany tuż po tym, jak Mariusz Błaszczak publicznie chwalił Bąkiewicza w Sejmie, nie pozostawia złudzeń. W polskiej polityce lojalność wobec sojuszników potrafi być cenniejsza niż prawomocny wyrok sądu. Bąkiewicz, grożący wrogom "więzieniem", sam go uniknął. Przynajmniej na razie.

Kinga wzięła ślub z Mateuszem Zawistowskim. Wszyscy znają tylko jednego Mateusza Zawistowskiego - zdjęcia Żabsona.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama