Iwona Kościelna ratowała rannych w Krakowie. Szpital z Jarocina: "Pani Iwono, czapki z głów"

Iwona Kościelna ratowała rannych w Krakowie. Szpital z Jarocina: "Pani Iwono, czapki z głów"

Iwona Kościelna ratowała rannych w Krakowie. Szpital z Jarocina: "Pani Iwono, czapki z głów"

zdjęcia archiwalne / fot. facebook.com, canva.com

Iwona Kościelna, pielęgniarka ze Szpitala Powiatowego w Jarocinie, stała się cichą bohaterką dramatycznych wydarzeń w Krakowie. Na Rynku Głównym w sobotę doszło do ataku, w którym zginęło sześć osób, a kilkanaście zostało rannych. Kobieta, zamiast uciekać przed strzałami w bezpieczne miejsce, zbiegła na parter i natychmiast ruszyła na ratunek poszkodowanym.

Reklama
W skrócie
  • Iwona Kościelna zbiegła z bezpiecznego drugiego piętra sklepu Zara na parter. To tam wcześniej padły strzały.
  • Pielęgniarka reanimowała starszego mężczyznę. Założyła też wkłucie kobiecie postrzelonej w brzuch.
  • Pracodawca bohaterki, placówka, w której pracuje, opublikował pełen uznania wpis ze słowami „czapki z głów”.
  • Mieszkańcy Krakowa w odpowiedzi na apel służb w kilka godzin zapełnili magazyny krwi w całym mieście.

Iwona Kościelna ruszyła pod prąd w sklepie Zara

Pielęgniarka Iwona Kościelna znalazła się w samym sercu krakowskiego dramatu przez zupełny przypadek. Chwilę przed tragicznymi wydarzeniami kobieta weszła do sklepu odzieżowego przy Rynku Głównym, a obsługa skierowała ją na wyższą kondygnację budynku. Właśnie tam zastał ją początek ataku. Okoliczności tej wizyty opisała w rozmowie z mediami córka kobiety.

Anioł stróż nad nami czuwał. Mama oblała się sokiem, miała całe mokre spodnie i chciała po prostu kupić nowe. Weszła do sklepu Zara na krakowskim Rynku. Ekspedientka pokierowała ją i moją teściową na drugie piętro. W momencie, gdy tam weszły, na dole padły strzały

– wspominała Milena Sobczak.

Reklama

Podczas gdy przerażeni ludzie szukali schronienia na wyższych piętrach, Iwona Kościelna natychmiast zbiegła na dół. Zadziałał wrodzony odruch ratownika. Co ciekawe, na piętrze znajdowała się jeszcze jedna pielęgniarka, która również chciała pomóc poszkodowanym. Drugiej kobiecie drogę zastąpił jednak pracownik ochrony. Ze względów bezpieczeństwa nakazał wszystkim pozostać na górze. Mieszkanka Jarocina zdołała dotrzeć do rannych.

lądowanie śmigłowca lpr na rynku głównym w krakowie po strzelaninie 7/11/2026 Lądowanie śmigłowca LPR na Rynku Głównym w Krakowie po strzelaninie 7/11/2026 / fot. x.com

Reklama

Akcja ratunkowa w sklepie i wzruszające słowa córki

Iwona Kościelna na parterze zastała dramatyczne sceny i natychmiast przystąpiła do działania. Wewnątrz sklepu podjęto resuscytację krążeniowo-oddechową około 60-letniego mężczyzny, który zdradzał objawy zawału serca. Mimo ogromnego wysiłku i determinacji jego życia niestety nie udało się ocalić.

Reklama

Pielęgniarka nie opuściła rąk i pomagała dalej. Założyła wkłucie około 30-letniej kobiecie z raną postrzałową brzucha. Ciężko ranną młodą kobietę po zakończonej reanimacji przetransportowano do szpitala śmigłowcem. Postawę swojej pracownicy publicznie docenił Szpital Powiatowy w Jarocinie, publikując poruszający komunikat:

Reklama

Pani Iwono, czapki z głów. Cieszymy się, że możemy z Panią pracować.

Silne emocje i wdzięczność wyraziła także córka kobiety, która w mediach społecznościowych opisała chwile grozy, gdy nie mogła dodzwonić się do mamy.

Reklama

Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania – ona zaszczepiła we mnie miłość do pomocy innym. Nie każdy bohater musi nosić pelerynę. Mamo, jestem z Ciebie dumna, dziękuję Ci za to, że każdego dnia pokazujesz mi, jakim być człowiekiem. A komuś, kto, chyba czuwał nad nami i Wami, dziękuję za to, że żyjemy

– napisała w sieci Milena Sobczak.

Facebookmilena.koscielna.7
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Facebook (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post milena.koscielna.7 w serwisie Facebook

Żałoba narodowa w Polsce i niezwykła solidarność krakowian

Kraków wciąż dochodzi do siebie po sobotnim zamachu. Michał Oksiński wjechał samochodem w rejon Rynku Głównego i ulicy Sławkowskiej, a następnie zaczął strzelać do przypadkowych osób. W ataku zginęło sześć osób, a od 15 do 16 zostało rannych. Wśród poszkodowanych znaleźli się również funkcjonariusze policji, którzy stanęli na drodze napastnika. Z krakowskich szpitali napłynęły jednak dobre wieści – dwaj ranni mundurowi wybudzili się już ze śpiączki, a ich stan jest stabilny.

Po tych dramatycznych wydarzeniach Karol Nawrocki ogłosił dwudniową żałobę narodową na terenie całej Polski, która obowiązuje 8 i 9 listopada. Równolegle z bólem i żałobą ujawniła się wielka ludzka solidarność. Po apelu o krew dla poszkodowanych mieszkańcy Krakowa tłumnie ruszyli do punktów krwiodawstwa. W zaledwie kilka godzin całkowicie zapełnili miejskie magazyny krwi. Spokój i odwaga Iwony Kościelnej pokazują, jak ważna była pomoc udzielona rannym w tych dramatycznych chwilach.

Źródło: instagram.com/kasia.baran, AKPA
Reklama
Reklama