W sobotę 7 listopada około godziny 15:00 krakowskim Rynkiem Głównym wstrząsnęła seria strzałów. Mężczyzna wjechał autem w rejon płyty rynku i zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów. W wyniku ataku zginęło 5 osób, a kilkanaście zostało rannych. Wśród poszkodowanych, którzy trafili pod opiekę lekarzy, jest także dwóch funkcjonariuszy policji biorących udział w interwencji.
- Napastnik wjechał na Rynek Główny od strony ulicy Sławkowskiej. Tam otworzył ogień z broni maszynowej
- Atak pochłonął pięć ofiar śmiertelnych; rannych zostało kilkanaście osób
- Funkcjonariusze policji postrzelili i zatrzymali napastnika po pościgu w centrum miasta
- W sercu miasta musiał lądować śmigłowiec LPR
Przebieg ataku w sercu krakowskiego Starego Miasta
Rynek Główny w Krakowie w sobotnie popołudnie był pełen spacerowiczów oraz turystów. Spokój centrum miasta przerwał wjazd ciemnego pojazdu, który poruszał się od strony ulicy Sławkowskiej. Siedzący za kierownicą mężczyzna zaczął nagle celować w stronę ludzi znajdujących się na płycie rynku.
Z relacji osób obecnych na miejscu wynika, że sprawca poruszał się czarnym samochodem marki Subaru. Według sprzecznych relacji pojazd miał mieć zagraniczne tablice rejestracyjne lub nie posiadać ich wcale. Kierowca miał na sobie maskę, okulary na głowie oraz wyposażenie przypominające elementy umundurowania lub kamizelkę ochronną. Mężczyzna strzelał do uciekających osób z broni automatycznej.
Kolejne strzały padły przy kościele Mariackim. Zaraz potem kierowca uciekł w stronę ulicy Grodzkiej. Na miejscu natychmiast rozpoczęła się walka o życie poszkodowanych przechodniów.

Relacje świadków z krakowskiego Rynku
Przechodnie i turyści w popłochu szukali jakiegokolwiek schronienia. Wiele osób chroniło się w pobliskich lokalach gastronomicznych oraz bocznych uliczkach, a w jednym ze sklepów ekspedientka zamknęła drzwi, by zapewnić bezpieczeństwo uciekającym. Wśród osób, które schroniły się w sklepie, był Aleksander. Świadek opowiedział o zdarzeniu „Faktowi”.
Szliśmy do sklepu, usłyszeliśmy strzały. Nagle się odwróciliśmy, ludzie zaczęli biec, turyści z innych krajów nie wiedzieli, co się dzieje. Słyszeliśmy z 20 strzałów, wbiegliśmy do sklepu, pani zamknęła drzwi i chwilę poczekaliśmy. Nigdy nie byłem świadkiem takiej paniki. Ludzie wbiegali do sklepów, by się schować
W rozmowie z TV Republika kolejny bezpośredni świadek opisał zdarzenie i działania policji:
Ja widziałem czarne subaru, jak facet wyjechał. Facet zaczął ładować z broni maszynowej, nie wydaje mi się, że to było na oślep, z dużej odległości strzelał do ludzi. Ja podszedłem do jednej kobiety, leżała martwa na ziemi. Miał maskę i okulary na głowie. Przy kościele strzelał, tam są cztery ofiary, tu była jedna. Uciekł w stronę Grodzkiej, policja pojechała za nim
Akcja policji i zatrzymanie sprawcy
Mundurowi natychmiast podjęli pościg za uciekającym samochodem. Działania służb objęły bezpośrednie sąsiedztwo Starego Miasta, a specjalną operację prowadzono również na krakowskiej ulicy Dietla. Policjanci użyli broni palnej wobec uciekającego agresora.
Uciekiniera trafili funkcjonariusze, obezwładnili go i przekazali załodze karetki pogotowia pod ścisłym nadzorem. W trakcie interwencji obrażenia odniosło dwóch policjantów. Oficjalny komunikat w sprawie bilansu ofiar i zatrzymania napastnika opublikowała Małopolska Policja.
W zdarzeniu w Rynku Głównym śmierć poniosło 5 osób, kilkanaście jest rannych. Sprawca został postrzelony przez policjantów, jest obecnie transportowany do szpitala. Trwa akcja służb na miejscu zdarzenia
Służby ratunkowe na miejscu tragedii
Krakowski Rynek Główny został natychmiast otoczony kordonem bezpieczeństwa przez policję, straż miejską i straż pożarną. Na krakowskim bruku lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a ratownicy medyczni udzielali pierwszej pomocy poszkodowanym wprost na zabytkowym bruku. Do krakowskich szpitali przetransportowano kilkanaście osób z ranami postrzałowymi. Teren zdarzenia zabezpieczają śledczy i technicy kryminalistyki.