Łukasz Litewka zginął w tragicznych okolicznościach w wieku zaledwie 36 lat, będąc u szczytu popularności i zaufania wyborców. Choć od śmiertelnego potrącenia społecznika minęło pół roku, wokół jego spuścizny wciąż nie ma spokoju. Dziś nad stworzoną przez niego fundacją gromadzą się czarne chmury, a wyniki wewnętrznego audytu doprowadziły do zawiadomienia prokuratury i ostrego sprzeciwu najbliższej rodziny.
- Wewnętrzny audyt Fundacji #TeamLitewka wykazał nieprawidłowości finansowe i doprowadził do zawiadomienia prokuratury w Sosnowcu
- Kontrola wykazała kasowanie korespondencji oraz zamówienie tabliczek czekolady za sumę 50 tysięcy złotych
- Kierowca podejrzany o śmiertelne potrącenie mówił o utracie przytomności. Śledczy mają wątpliwości co do tej wersji wydarzeń
- Rodzina domaga się zmiany nazwy fundacji. Bliscy chcą także zaprzestania wykorzystywania wizerunku zmarłego
Ogromna presja pomagania i kampania z bezdomnymi psami
Łukasz Litewka każdego dnia mierzył się z oczekiwaniami, które przerosłyby niejednego człowieka. Działacz miał dostawać nawet około 100 próśb o pomoc dziennie. Każda wiadomość od rodziców chorego dziecka czy właścicieli schorowanych zwierząt stawała się dla niego osobistym zobowiązaniem. Bliscy widzieli, że społecznik powoli przestawał dawać radę z narastającym ciężarem ludzkich nieszczęść. Najbardziej raniły go gorzkie słowa: "Pan mi nie pomógł".
Wizerunek wrażliwego społecznika budował latami poprzez zaangażowanie w sprawy najsłabszych. W kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku społecznik promował psy z sosnowieckiego schroniska na banerach wyborczych pod hasłem "Ostatni na liście, pierwszy w działaniu". Akcja przyniosła mu ogólnokrajową rozpoznawalność i poselski mandat, ale ściągnęła na jego barki jeszcze większą falę próśb od ludzi szukających ratunku.

Tragiczny wypadek na rowerze i wątpliwości prokuratury
23 kwietnia 2026 roku Łukasz Litewka zginął w wypadku drogowym na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej, gdy – jadąc rowerem – uderzył w niego samochód marki Mitsubishi. W chwili śmierci tragicznie zmarły polityk miał zaledwie 36 lat. Kierujący autem 57-letni Sławomir K. z Sosnowca uderzył w rowerzystę z nieustalonych przyczyn. Usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym i się do niego przyznał.
Mężczyzna twierdził, że w momencie zderzenia doświadczył chwilowej utraty przytomności. Wyjaśnienia kierowcy budzą jednak wyraźne wątpliwości śledczych. Sposób prowadzenia sprawy publicznie skrytykował ojciec zmarłego, Zdzisław Litewka, zarzucając prokuraturze zaniedbania, brak kontaktu z rodziną oraz skupianie się wyłącznie na samym wypadku bez badania innych wątków. Do tych zarzutów odniósł się Bartosz Kilian z prokuratury:
Staramy się podejść do tej sprawy kompleksowo i szeroko. Jeśli pojawią się okoliczności wymagające zmiany kwalifikacji prawnej, rozszerzenia materiału dowodowego lub zbadania nowych wątków, podejmiemy takie działania z pełną starannością

Skandal w Fundacji #TeamLitewka i czekolady po 50 złotych
Pod koniec października 2026 roku wybuchł poważny kryzys w organizacji firmującej dobroczynną działalność zmarłego. Wewnętrzna kontrola wykazała nieprawidłowości w zarządzaniu finansami. Po audycie organizacja złożyła w prokuraturze w Sosnowcu zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na jej szkodę. Wcześniej Fundacja #TeamLitewka skierowała sprawę do śledczych po ujawnieniu wielotysięcznych wydatków.
Ustalenia kontrolerów brzmią osobliwie w zestawieniu z opowieściami o bezinteresownej pracy. W ramach przygotowań do odwołanej imprezy Zwierzogranie zamówiono tysiąc tabliczek czekolady z logo po 50 zł za sztukę, co łącznie kosztowało 50 tysięcy złotych. Audyt wykazał również systemowe usuwanie służbowej korespondencji elektronicznej i czyszczenie skrzynek mailowych. Dokumenty, umowy i zestawienia finansowe przekazywano na prywatne adresy e-mail powiązanych osób. Władze organizacji przekazały w oświadczeniu:
Nie robimy tego po to, aby prowadzić kolejny konflikt. Robimy to dlatego, że pojawiły się okoliczności, których nie wolno nam przemilczeć
Rodzina żąda usunięcia wizerunku i zmiany nazwy fundacji
Doniesienia o nieprawidłowościach spotkały się ze zdecydowaną reakcją najbliższych posła. Rodzina Łukasza Litewki domaga się zmiany szyldu organizacji i rezygnacji z używania zdjęć zmarłego.
Dla bliskich zmarłego najważniejsza pozostaje ochrona dobrego imienia człowieka, który oddawał serce potrzebującym. Bliscy sprzeciwiają się łączeniu nazwiska społecznika z wykrytymi w fundacji nieprawidłowościami finansowymi. Zdzisław Litewka przekazał, że rodzina nie otrzymała odpowiedzi na wezwanie skierowane do fundacji.