Ten nieprawdopodobny zryw po prostu wbija w fotel. Piotr "Łatwogang" Garkowski z 20-metrowej kawalerki uruchomił machinę, która zawstydziła państwowe instytucje. Choć licznik wpłat na onkologię dziecięcą zatrzymał się na kosmicznej kwocie blisko 300 milionów złotych, to w tle wydarzył się cud, o którym nikt wcześniej nie myślał. 45 tysięcy osób podjęło decyzję, która dosłownie ratuje życie, a system aż się zatrząsł.
Jak zostać dawcą szpiku? 45 tysięcy Polaków zarejestrowało się w DKMS
Kiedy uwaga wszystkich skupiona była na milionach złotych w ramach streamu Łatwoganga, w tle trwała cicha rewolucja. W sieci wrze od komentarzy, a przedstawiciele Fundacji DKMS nie gryzą się w język: to absolutny rekord i coś, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. W wyniku kampanii towarzyszącej 9-dniowej transmisji influencera, w bazie zarejestrowało się aż 45 tysięcy nowych potencjalnych dawców.
Przedstawicielom DKMS dosłownie nie mogli uwierzyć, gdy zobaczyli te statystyki.
To największa akcja rejestracyjna w historii fundacji, zwłaszcza w tak krótkim czasie
- relacjonowała Magdalena Przysłupska (rzeczniczka Fundacji DKMS).
W samą niedzielę, do północy, odnotowaliśmy 25 tysięcy zamówionych pakietów. To gigantyczna akcja i jesteśmy za to ogromnie wdzięczni
- dodaje.

Kim jest bliźniak genetyczny i dlaczego tak trudno go znaleźć?
Wszystko zaczęło się od jednej krótkiej wiadomości SMS, odczytanej na żywo w trakcie streamu. Jej treść była prosta, ale uderzała prosto w serce: ratunkiem dla chorych na nowotwory krwi jest dawstwo szpiku, bez którego mali pacjenci nie mieliby najmniejszych szans na przeżycie. W Polsce co 40 minut ktoś słyszy tragiczną diagnozę, a znalezienie dawcy wciąż przypomina szukanie igły w stogu siana.
Ludzki genotyp jest bardzo różnorodny. Występuje ponad pięć miliardów kombinacji antygenów zgodności tkankowej, które są brane pod uwagę przy doborze dawcy i biorcy, żeby można było mówić o możliwości przeszczepienia. Czasem więc znalezienie bliźniaka genetycznego można porównać do szukania igły w stogu siana. W Polsce co piąty pacjent tego dawcy nie znajduje
- obrazowo opisuje Justyna Rogowiec (Fundacja DKMS).
Decyzja o dołączeniu do bazy to realna szansa na ocalenie obcego człowieka. Każda z tych 45 tysięcy nowych osób podjęła ten niezwykle ważny krok pod wpływem chwili i czystych emocji zrodzonych na streamie.
Fenomen Łatwoganga. Dlaczego Polacy nie ufają państwu?
Dlaczego miliony Polaków poszły za głosem jednego chłopaka z TikToka, a nie za apelami urzędników? Psycholog społeczny Konrad Maj w rozmowie z Onet.pl mówi wprost: wolimy wrzucić do puszki influencerowi, niż oddać te pieniądze w ramach wyższych składek. Jesteśmy niezwykle nieufni wobec niewydolnego systemu. Zaufanie budzi za to autentyczność, nawet jeśli wiąże się ona z wulgaryzmami, chaosem i brakiem profesjonalnego zaplecza.
Polaków cechuje duża nieufność i ona dotyczy także instytucji państwa. Bardziej wierzymy w akcje oddolne, kiedy stoi za nimi konkretna osoba, a nie system.
Chcemy pomagać, ale wolimy działać poza systemem, dopóki ten system nie będzie szczelny i niezawodny.

Zbiórka Łatwoganga a budżet NFZ na onkologię – porównujemy liczby
Choć kwota zebrana przez internautów zwala z nóg, w zderzeniu z państwową machiną to wciąż kropla w morzu potrzeb. Budżet NFZ na 2026 rok wynosi gigantyczne 247,8 mld zł, co oznacza, że zbiórka influencera stanowi zaledwie 1 promil tej kwoty. Dziura w budżecie NFZ wynosi obecnie około 26 mld zł, a sami lekarze wskazują na bardzo niewygodną prawdę. Okazuje się, że to wcale nie onkologia dziecięca jest obecnie finansową piętą achillesową państwa.
Mam poczucie, że onkologia dziecięca to jest dziś raczej emocjonalny wybór. A wręcz, niestety, populistyczny
- mówi dla OKO.press dr Magdalena Jutrzenka.
Sądzę, że te dodatkowe pieniądze w onkologii dziecięcej już nie zrobiłyby takiego efektu »wow«, jaki mogłyby zrobić albo w onkologii dorosłych, albo w psychiatrii dziecięcej
Kim jest Piotr Garkowski? Twórca, który zjednoczył Polaków
Za największym charytatywnym zrywem polskiego internetu stoi 23-letni Piotr "Łatwogang" Garkowski z Radomia. Mając aż 2,7 miliona obserwujących na platformie TikTok, twórca zyskał potężną rozpoznawalność dzięki ekstremalnym wyzwaniom i specyficznemu poczuciu humoru. Nikt jednak nie spodziewał się, że jego wielodniowa transmisja z kawalerki wykreuje aż 45 tysięcy potencjalnych bohaterów gotowych ratować obce życie. Ta mobilizacja udowadnia, że potrafimy góry przenosić.
Nie ma takich słów, które oddałyby skalę wdzięczności. Za każdą minutę streamu, każdą wpłatę, każde udostępnienie i każdą rozmowę. Za serce, które włożyliście w tę akcję. To, co wydarzyło się wokół tego live'a, to czysta energia ludzi, którzy chcą pomagać — oglądaliście, wpłacaliście, udostępnialiście i nieśliście dalej ideę dawstwa szpiku. I to naprawdę czuć
- pisze Fundacja DKMS.