Gdy opadł pył po "Światełku do nieba", a liczniki w studio pokazały oszałamiającą kwotę ponad 183 milionów złotych, Jerzy Owsiak nie poszedł świętować. Zamiast tego, tuż po północy, lider WOŚP stanął przed kamerą, by na gorąco podzielić się tym, co działo się w jego sercu. Choć na koncie fundacji widnieje fortuna, to nie pieniądze wywołały największe wzruszenie dyrygenta Orkiestry. Padły słowa o "ponurych sprawach" i apel, który każdy z nas powinien wziąć sobie do serca.
Skreślił ostatnie zadanie i nagle zaczął mówić o głosie. "O Jezu!"
Była głęboka noc, kiedy Jerzy Owsiak opublikował w mediach społecznościowych osobiste nagranie. Widać było na nim zmęczenie, ale przede wszystkim – ogromną ulgę. Lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy skrupulatnie wykreślał ostatnie punkty na liście zadań realizowanych podczas 34. Finału. Jednak to nie logistyka była tematem numer jeden. Owsiak, znany z tego, że po finale często mówi szeptem, tym razem zaskoczył wszystkich swoją kondycją wokalną.
To był jego mały, osobisty sukces w tym wielkim dniu. Z typowym dla siebie humorem i dystansem skomentował ten fakt, nie kryjąc radości, a wręcz euforii.
O Jezu, aż sam się upajam swoim głosem, którego nie straciłem. Nie straciłem głosu. To jest najważniejsze.
W intymnym nagraniu, z dala od blasku fleszy i zgiełku licytacji, szef fundacji podkreślił, że mimo intensywnego dnia, energia go nie opuszcza. To był moment, w którym Jurek Owsiak pozwolił sobie na chwilę prywaty, pokazując, że za machiną, która od 1993 roku zmienia polską medycynę, stoi człowiek z krwi i kości.

CZYTAJ TAKŻE: Małżeństwo Owsiaków wisiało na włosku? Lidia Owsiak szczerze o trudnych chwilach. Nie zawsze było u nich kolorowo
"Łódź na spokojnym morzu" – zaskakujący apel do Polaków
Chwilę później nastrój nagrania zmienił się na bardziej refleksyjny. Choć wstępna kwota deklarowana ponad 183 milionów złotych zwala z nóg, Jerzy Owsiak zaapelował do wszystkich darczyńców i obserwatorów o coś zupełnie innego. Poprosił, by nie fetyszyzować cyferek, ale skupić się na atmosferze, która panowała tego dnia w Polsce i na świecie.
Nie patrzcie w ogóle na to, ile pieniędzy zbierzemy. Zrobiliśmy coś, co jest czymś nieprawdopodobnym. Mówię to od siebie.
Prezes fundacji użył niezwykle malowniczej metafory, opisując przebieg 34. Finału. W jego oczach ten dzień był pozbawiony napięcia i stresu, który czasem towarzyszył zbiórkom w poprzednich latach.
Cały Finał był dla mnie taką łodzią pływającą po przemiłym, cudownym morzu, które nie ma żadnych sztormowych fal, które nie rozbuja tak, że się wszyscy boimy. Tylko po prostu ukołysało nas do samego końca, do ostatniego dźwięku.
Atmosferę spokoju potwierdziła również Lidia Niedźwiedzka-Owsiak. Żona Jurka i dyrektorka ds. medycznych Fundacji zauważyła drastyczną różnicę w nastrojach społecznych w porównaniu do lat ubiegłych, mówiąc wprost:
W zeszłym roku było dużo hejtu, Finał był bardzo nerwowy [...] Dzisiaj od rana jest cudownie.
Doda kontra Owsiak. "Ponure sprawy" i walka o zwierzęta
W swoim emocjonalnym podsumowaniu Jerzy Owsiak nawiązał jednak do cieni, które próbują przysłonić blask Orkiestry. Zaapelował, by odwrócić się tyłem od tych, którzy namawiają do "ponurych spraw". Choć nie wymienił nazwisk, trudno nie połączyć tego z burzą, jaką w ostatnich dniach wywołała Dorota "Doda" Rabczewska.
Konflikt na linii Doda – Owsiak, tlący się od 2018 roku, wybuchł na nowo ze zdwojoną siłą. Wszystko za sprawą dramatycznej wizyty artystki w schronisku w Bytomiu, gdzie ujawniono fatalne warunki sanitarne i nieuzasadnione eutanazje. Wstrząśnięta Doda, prosto z posiedzenia sejmowej komisji, zaapelowała do Owsiaka o zakaz fajerwerków podczas "Światełka do Nieba". Jej słowa były ostre jak brzytwa.
To mi się w głowie nie mieści, że do tej pory nie udało się przekonać Owsiaka, żeby nie strzelał "światełka do nieba". Jurek, pomagałam ci przez 20 lat, od 13 roku życia, aż nam się drugi rozeszły i się poróżniliśmy wiadomo w jakiej kwestii, ale nie możesz dawać jednym życia, by odbierać drugim.
Mimo tego apelu i nacisków ze strony obrońców praw zwierząt, tradycyjne pokazy pirotechniczne w wielu miejscach się odbyły.
Wynik, który zwala z nóg, ale to nie koniec
Mimo kontrowersji, liczby mówią same za siebie. Wynik WOŚP 2026 (kwota deklarowana) ogłoszony przed północą to imponujące 183 231 782 złote. To aż o 4,7 miliona złotych więcej niż w analogicznym momencie rok wcześniej (178,5 mln zł). Warto pamiętać, że ostateczny wynik zeszłorocznego finału sięgnął aż 289 milionów złotych, co pozwala wierzyć, że w marcu usłyszymy o nowym, historycznym rekordzie.
Cel zbiórki w 2026 roku jest niezwykle ważny – to gastroenterologia dziecięca. Hasło "Zdrowe brzuszki naszych dzieci" zjednoczyło Polaków, a zebrane środki pozwolą na zakup sprzętu najwyższej klasy dla 16 klinik w kraju.
Fundacja nie zwalnia tempa. Po krótkiej regeneracji w poniedziałek, 26 stycznia, zespół wraca do pracy już we wtorek, by rozpocząć skomplikowane procedury przetargowe i zamienić złotówki na sprzęt ratujący życie.