Przez dwie dekady polscy żołnierze walczyli w Afganistanie, realizując jedyne w historii uruchomienie Artykułu 5 NATO po atakach z 11 września 2001 roku. Zapłacili za to krwią. Tymczasem Donald Trump w wywiadzie dla Fox News stwierdził, że sojusznicy "trzymali się z tyłu". Jednak w Polsce największy szok wywołały nie słowa prezydenta USA, ale reakcja Ryszarda Terleckiego. Polityk PiS stwierdził, że wypowiedź ta "nie jest oburzająca", a amerykański przywódca ma prawo być rozczarowany postawą Europy.
"Trzymali się z tyłu". Donald Trump kwestionuje ofiarę sojuszników
W wywiadzie dla Fox News prezydent USA Donald Trump podważył sens zaangażowania sojuszników w kluczowe operacje wojskowe. Stwierdził wprost, że USA "nigdy nie potrzebowały" pomocy NATO, a partnerzy byli jedynie tłem dla amerykańskich działań.
Miejmy nadzieję, że to się nigdy nie wydarzy. Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Nigdy naprawdę o nic ich nie prosiliśmy. Wiesz, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu lub tam i tam, i tak było. Ale trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu.
Te słowa stoją w jaskrawej sprzeczności z faktami. Misja w Afganistanie była bezpośrednim następstwem uruchomienia artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego po zamachach na World Trade Center w Nowym Jorku. Sojusznicy nie stali z boku. W Afganistanie zginęło 44 polskich żołnierzy. Daninę krwi złożyli również inni: życie straciło 457 Brytyjczyków, 158 Kanadyjczyków i 43 Duńczyków.
Głośno protestuje premier Donald Tusk. Do słów Trumpa odniósł się płk rez. Piotr Lewandowski. Wojskowy w żołnierskich słowach sprostował narrację o "bezpiecznych tyłach".
Fakty pozostają takie, że Amerykanie prosili sojuszników o pomoc. Ta pomoc była istotna. Nie było żadnej drugiej linii frontu, dlatego, że konflikt miał charakter asymetryczny i sojusznicy, w tym Polska, odpowiadali całościowo za określone prowincje.
Polscy żołnierze w czasie patrolu w Ghazni / Fot. Wiki Commons
CZYTAJ TAKŻE: "Dajcie jej podwyżkę!" Tajemnicza kobieta z TVN24 przyćmiła Donalda Trumpa. Wideo hitem sieci
Terlecki staje murem za Trumpem. "Prezydent ma prawo być rozczarowany"
Podczas gdy środowiska wojskowe nie kryły oburzenia, politycy Prawa i Sprawiedliwości przyjęli inną strategię. Ryszard Terlecki, pytany o komentarz, bagatelizował sprawę. Jego zdaniem Trump ma prawo do frustracji, ponieważ kraje europejskie niechętnie dołączają do jego nowej inicjatywy — Rady Pokoju.
Nie, nie są oburzające. Prezydent Trump z tego, co rozumiem i słyszałem, ocenia pozytywnie nasz udział.
Polityk PiS szybko został jednak skonfrontowany z rzeczywistością przez dziennikarzy, którzy przytoczyli mu dokładne słowa amerykańskiego prezydenta o "staniu z tyłu". Mimo to Terlecki kontynuował obronę, wygłaszając tezę, która stoi w sprzeczności z budowaną przez lata narracją o braterstwie broni z USA.
Ginęli za Zachód, za pewne wartości, które wyznaje Zachód. Niekoniecznie Ameryka. Ja myślę, że Trump docenia.
Generał Polko i Sikorski nie gryzą się w język. "Przekroczył czerwoną linię"
Wypowiedź Trumpa spotkała się z ostrą reakcją byłych dowódców i obecnego rządu. Generał Roman Polko stwierdził krótko: "W wielu sprawach można kłamać, ale w tej jednak Donald Trump przekroczył czerwoną linię". Głos zabrał również szef MSZ, Radosław Sikorski, przypominając o realiach służby w polskiej strefie odpowiedzialności.
Byłem tam także jako szef MON i MSZ. Prowincja Gazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. (...) Zwierzchnik sił zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz dodał, że "Polska to wiarygodny i sprawdzony sojusznik", a ofiara żołnierzy nie może być umniejszana.
Na wpis Sikorskiego zareagował Pałac Prezydencki, ale ostrze krytyki wymierzono nie w Trumpa, lecz w szefa polskiej dyplomacji. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz oskarżył ministra o "wykorzystywanie polskich żołnierzy do bieżącej walki politycznej", co jego zdaniem jest "świadectwem wyjątkowego braku wyczucia".

Kownacki uderza w Tuska. "Śmiga na nartach, zamiast rozmawiać"
Politycy opozycji próbują przekierować uwagę z kontrowersyjnych słów Trumpa na premiera Donalda Tuska. Bartosz Kownacki z PiS stwierdził, że bardziej od wypowiedzi o Afganistanie oburza go nieobecność szefa rządu w Davos. Poseł zasugerował, że to zachowanie Tuska prowokuje brak szacunku ze strony USA.
Nie rozmawia z Donaldem Trumpem, tylko śmiga na nartach. I rzeczywiście, jak Donald Trump widzi takiego lidera, w cudzysłowie, to może powiedzieć, że takich sojuszników, no, niestety, nie szanuje.
W obliczu wizerunkowego kryzysu, otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego stara się łagodzić przekaz. Marcin Przydacz poinformował, że w prywatnych rozmowach Donald Trump nazywał polskich żołnierzy "great warriors" (wielkimi wojownikami), a Polskę "modelowym sojusznikiem". Te zapewnienia stoją jednak w kontraście do oficjalnego wywiadu dla milionów widzów Fox News, gdzie sojusznicy zostali określeni jako zbędni.