Jest stanowisko MSZ ws. Rady Pokoju Trumpa. Czy Nawrocki zasiądzie przy stole dyktatorów?

Jest stanowisko MSZ ws. Rady Pokoju Trumpa. Czy Nawrocki zasiądzie przy stole dyktatorów?

Jest stanowisko MSZ ws. Rady Pokoju Trumpa. Czy Nawrocki zasiądzie przy stole dyktatorów?

prezydent.pl

We wtorek 20 stycznia 2026 roku o godzinie 16:55, na chwilę przed zamknięciem urzędów, do Pałacu Prezydenckiego wpłynęło pismo, na które czekał Karol Nawrocki. Ale zamiast zielonego światła na polityczny podbój Davos u boku Donalda Trumpa, prezydent otrzymał biurokratyczny chłód. Resort dyplomacji zagrał na czas i na przepisy, wysyłając dokument, który de facto wiąże głowie państwa ręce. Opina była na tyle ogólnikowa, że prezydent nie miał z niej żadnego pożytku w rozmowach z Amerykanami, a gra o miliard dolarów z polskiego budżetu stała się jeszcze bardziej ryzykowna.

Reklama

Taktyka na przeczekanie. MSZ: "Nie wychodzić przed szereg"

Resort kierowany przez Radosława Sikorskiego przyjął taktykę faktów dokonanych. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował lakonicznie o przekazaniu opinii, ale jej treść była dla Pałacu Prezydenckiego rozczarowaniem. Pismo było zwięzłe i w praktyce niczego nie przesądzało. Zamiast strategicznej analizy, Karol Nawrocki otrzymał przypomnienie o artykule 6 ustawy o umowach międzynarodowych. Przekaz był jasny: bez uchwały rządu, prezydent w Davos może jedynie się uśmiechać, ale nie może niczego podpisać.

XRzecznik MSZ - Maciej Wewiór @RzecznikMSZ
🗓️Wczoraj (wtorek) o 16:56 @MSZ_RP przekazało do Kancelarii @prezydentpl odpowiedź na prośbę o opinię ws. zaproszenia Pana Prezydenta @NawrockiKn do dołączenia do Rady Pokoju.⚖️Warto pamiętać, że zgodnie z ustawą o umowach międzynarodowych (art. 6 pkt 3), podpisanie umowy…
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @RzecznikMSZ w serwisie X

Dla Karola Nawrockiego to sytuacja patowa. Prezydent chciał mieć w ręku "papier", który albo pozwoliłby mu działać, albo dałby podstawę do obarczenia rządu winą za odmowę Trumpowi. Nie dostał ani jednego, ani drugiego. W kuluarach MSZ panuje przekonanie, że pośpiech jest najgorszym doradcą.

Reklama

Dalej stoimy na stanowisku, że nie ma co wychodzić w tej sprawie przed szereg, a Karol Nawrocki nie powinien składać tu żadnych wiążących deklaracji. Oczekujemy za to, że prezydent pozyska więcej szczegółów na temat planowanej przez Donalda Trumpa inicjatywy, co pomoże w podjęciu decyzji

— mówi wp.pl anonimowo jeden z urzędników resortu dyplomacji.

Karol Nawrocki, Donald Trump obok siebie x.com/WhiteHouse

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Grenlandia albo mundial? Dania i Niemcy mówią o bojkocie mistrzostw. Czy Polacy pojawią się w USA?

Reklama

Deweloperzy, miliard dolarów i rozbiór Ukrainy

Czym właściwie jest Rada Pokoju, do której bilet wstępu kosztuje miliard dolarów (ok. 3,6 mld zł)? To projekt, który ma więcej wspólnego z biznesem niż klasyczną dyplomacją. Za kulisami inicjatywy stoją ludzie tacy jak Jared Kushner czy Steve Witkoff – biznesowi partnerzy Trumpa i deweloperzy, a nie dyplomaci. To nadaje całej inicjatywie specyficzny, transakcyjny charakter, w którym miejsca przy stole kupuje się jak loże na stadionie.

Reklama

Szczegóły polityczne są jeszcze bardziej niepokojące. W tle majaczy "28-punktowy plan pokojowy" dla Ukrainy, w którego przygotowaniu brał udział Steve Witkoff. Zakłada on m.in. uznanie aneksji Krymu i Donbasu przez Rosję oraz drastyczne ograniczenie liczebności ukraińskiej armii. Polska, wchodząc do Rady, musiałaby legitymizować te ustalenia, siedząc przy jednym stole z Władimirem Putinem i Aleksandrem Łukaszenką.

Reklama

Co ciekawe, nie wszyscy zamierzają płacić haracz. Kanada wyraziła wstępne zainteresowanie dołączeniem do inicjatywy, ale z zastrzeżeniem, które w kręgach dyplomatycznych wywołało uśmiech politowania – Ottawa chce być w Radzie, ale "nie zamierza płacić za członkostwo".

Donald Trump wita Władimira Putina na lotnisku na ALasce instagram.com

CZYTAJ TAKŻE: Trump chce Grenlandii, bo... nie dostał Nobla. Wypłynął kuriozalny list: "Nie muszę już myśleć o pokoju"

Ekspert: "Trump działa jak sprzedawca garnków"

Presja jest jednak potężna. Biały Dom chwali się, że już 35 z 60 zaproszonych przywódców przyjęło ofertę. Donald Trump, który zagroził Francji 200-procentowymi cłami za odmowę, stosuje techniki negocjacyjne rodem z agresywnego marketingu. Bezlitośnie punktuje to dla Wirtualnej Polski Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador RP.

Trump działa jak sprzedawca garnków: ogłasza, że decyzja musi być natychmiastowa, bo on chce spotkać się z Radą w Davos, właściwie jutro czy pojutrze.

Ekspert ostrzega, że wchodzimy na pole minowe. To powrót do czasów koncertu mocarstw, gdzie mniejsze państwa są tylko tłem. "Uważam, że to jest piekielnie niebezpieczne" – dodaje Nowakowski, wskazując, że amerykańska administracja próbuje zbudować prywatną alternatywę dla ONZ, z Trumpem jako dożywotnim prezesem posiadającym prawo weta.

Klub dyktatorów za nasze pieniądze?

Premier Donald Tusk stawia sprawę na ostrzu noża, deklarując: "Nikomu nie damy się rozegrać". Rząd nie zamierza w ciemno żyrować pomysłów, które mogą zburzyć architekturę bezpieczeństwa w Europie. Opinia publiczna również nie kryje oburzenia – perspektywa płacenia miliarda dolarów za możliwość zasiadania w "klubie dyktatorów" obok agresorów ze Wschodu budzi sprzeciw.

Zwolennicy sojuszu z USA pytają jednak o cenę odmowy. Czy stać nas na gniew Trumpa? Jerzy Marek Nowakowski studzi te emocje, zadając kluczowe pytanie o realną wartość amerykańskich gwarancji w nowym rozdaniu:

Straszenie tym, że Polska "wypadnie z orbity USA" czy że wojska amerykańskie się wycofają, to już czyste szaleństwo. Odwróciłbym pytanie: jaką mamy gwarancję, że te wojska będą nas bronić, jeśli Trump nagle uzna, że mu się to nie opłaca?

Barbara Nowacka wpadła na studniówkę i porwała ucznia do tańca. Jej stylizacja woła o pomstę do nieba [dużo zdjęć].
Źródło: facebook.com/ministerstwo.edukacji
Reklama
Reklama