Śmierć 6-letniego Tomka na Placu Szembeka w Warszawie: dyrektorka przedszkola o tragedii po zderzeniu aut

Śmierć 6-letniego Tomka na Placu Szembeka w Warszawie: dyrektorka przedszkola o tragedii po zderzeniu aut

Śmierć 6-letniego Tomka na Placu Szembeka w Warszawie: dyrektorka przedszkola o tragedii po zderzeniu aut

facebook.com/WawaHotNews24; Canva

To miało być zwykłe, poniedziałkowe popołudnie. 6-letni Tomek z uśmiechem na ustach wyszedł z przedszkola i szedł za rękę z mamą. Kilka chwil później ich świat rozpadł się na kawałki. Na cieszącym się złą sławą skrzyżowaniu w Warszawie doszło do dramatu, który wstrząsnął całą stolicą. Wystarczył ułamek sekundy, by rutynowy powrót do domu zamienił się w koszmar.

Reklama

Dramat na Placu Szembeka w Warszawie. "Usłyszałam ogromny huk"

Do tej niewyobrażalnej tragedii doszło w poniedziałek, 19 stycznia 2026 roku. Wszystko rozegrało się na Placu Szembeka, w samym sercu warszawskiej Pragi-Południe. 28-letnia kobieta siedząca za kierownicą Forda wykonywała manewr skrętu w lewo z ulicy Zamienieckiej w Grochowską. To wtedy doszło do fatalnego w skutkach wymuszenia pierwszeństwa.

W jej auto z impetem uderzyła jadąca z naprzeciwka Toyota. Siła uderzenia była potężna. Japońskie auto wypadło z toru jazdy i z ogromną prędkością wpadło w grupę pieszych oczekujących na zielone światło. Świadkowie, którzy widzieli ten moment, wciąż nie mogą otrząsnąć się z szoku.

Reklama

Nagle usłyszałam ogromny huk. Obok mnie stała grupka dzieci, zwróciłam im uwagę, aby uważały na siebie. Ludzie wpadli w histerię. Wszyscy płakali. Jedna z kobiet, ona Ukrainką była, tak mocno rozpaczała, że myślałam, że zemdleje. Musiałam ją pilnować. Natomiast ja widziałam małą, wątłą osóbkę, to chyba chłopca do karetki nieśli.

- wyjawiła pani Halina w rozmowie z "Faktem".

Wypadek w Warszawie facebook.com/WawaHotNews24

Reklama

W przedszkolu zapanowała rozpacz. Dyrektorka placówki przerwała milczenie

Wypadek wstrząsnął nie tylko rodziną, ale i społecznością przedszkola, do którego uczęszczał 6-letni Tomek. Personel placówki jest w głębokim szoku. Nie potrzebne są oficjalne oświadczenia, by zrozumieć skalę bólu, jaki panuje za murami budynku. Reporter, który dotarł do pracowników, zastał tam obraz nędzy i rozpaczy.

Reklama

Były zdruzgotane. Płakały tak bardzo, że nie były w stanie rozmawiać.

- relacjonował reporter "Super Expressu". Dziennikarz portalu Fakt.pl skontaktował się z dyrektorką placówki.

Reklama

Kobieta w trakcie rozmowy miała łzy w oczach. Nie chciała wypowiadać się na temat chłopca ze względu na szacunek do rodziny. Powiedziała jedynie, że był bardzo dobrym dzieckiem.

- czytamy na stronie Fakt.pl.

Reklama

My wszyscy bardzo to przeżywamy. Potrzebujemy spokoju, podobnie jak rodzina chłopca.

- dodała dyrektorka przedszkola cytowana przez "Fakt".

Koszmar w Warszawie. Auto wbiło się w pieszych, 6-latek zmarł po dramatycznej walce o życie. Trzaskowski nie wytrzymał.
Źródło: facebook.com/WawaHotNews24
Reklama
Reklama