Sopot, ulica Polna. Białe kombinezony, granatowy namiot i śledczy z Archiwum X zabezpieczający teren między budynkami. W środę te obrazki zelektryzowały media w całej Polsce. Po 16 latach ciszy i fałszywych tropów, machina sprawiedliwości ruszyła w miejscu, które dotąd wydawało się zapomniane. Czy działania "kryminalnych z Małopolski" to ostateczny przełom w sprawie, która od dekady nie daje spokoju Polakom?
Tajemnicza operacja przy ul. Polnej. Prokuratura potwierdza
W środę rano ulica Polna w Sopocie została sparaliżowana przez działania małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Mieszkańcy przecierali oczy ze zdumienia, widząc funkcjonariuszy w szczelnych kombinezonach, którzy centymetr po centymetrze przeczesywali teren. W centrum akcji stanął granatowy namiot techniczny – jasny sygnał, że poszukiwania dowodów weszły w decydującą fazę.
Sprawa jest traktowana z najwyższą powagą. Rzecznik Prokuratury Krajowej, Przemysław Nowak, uciął spekulacje, potwierdzając, że działania dotyczą "niewyjaśnionego zabójstwa sprzed kilkunastu lat". Kluczem do zrozumienia tej ofensywy jest podstawa prawna – art. 327 § 3 k.p.k..
Czynności te są realizowane w trybie art. 327 § 3 k.p.k. i mają na celu sprawdzenie, czy zachodzą przesłanki do podjęcia na nowo umorzonego postępowania.
– wyjaśnił prok. Przemysław Nowak. Mówiąc krótko: śledczy szukają dowodu, który pozwoli im formalnie wznowić umorzone lata temu śledztwo i postawić zarzuty.

Dlaczego akurat tutaj? "Biała plama" na mapie śledztwa
To właśnie lokalizacja działań budzi największe emocje. Ulica Polna w Sopocie to nie jest przypadkowy adres. Eksperci od dawna wskazywali, że to miejsce, które w 2010 roku było "białą plamą" na mapie śledztwa w sprawie Iwony Wieczorek. Mikołaj Podolski, dziennikarz i autor książki o sprawie, ujawnia szokujący kontekst: przy ul. Polnej w 2010 roku mieszkali mężczyźni z kręgu znajomych Iwony.
Jeden z lokatorów wielokrotnie imprezował z zaginioną 19-latką, a mimo to teren ten przez lata pozostawał na marginesie zainteresowania służb. W pobliżu znajduje się też lokal gastronomiczny, który przewijał się w aktach sprawy. Zdaniem dziennikarza, akcja policji w Sopocie w tym miejscu powinna odbyć się znacznie wcześniej.
To było dziwne, że w pierwszych tygodniach po zaginięciu policja tam nie dotarła
– punktuje bezlitośnie Mikołaj Podolski w rozmowie z Onet.pl.
Ostatni ślad i determinacja za 400 tysięcy
Krakowskie Archiwum X nie bawi się w półśrodki. Kryminalni z Małopolski analizują każdą sekundę feralnej nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku. Fakty są brutalne: kłótnia w klubie, samotny powrót i ostatni ślad – wejście na plażę nr 63 w Jelitkowie o godzinie 4:12. Potem nastąpiła cisza, która trwa już 16 lat.
Teraz milczenie ma zostać przerwane. Determinację śledczych widać nie tylko w użyciu zaawansowanego sprzętu, ale i w liczbach. W 2024 roku koszty poszukiwań oszacowano na ok. 400 tys. zł. To dowód na to, że dla Prokuratury Krajowej sprawa Iwony Wieczorek jest priorytetem, a nie archiwalną teczką.
Wykonywanie czynności zostało powierzone w całości Wydziałowi do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Nadto poszczególne czynności są powierzane innym jednostkom policji, w tym funkcjonariuszom Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie
– zaznacza prok. Przemysław Nowak.

Internet wrze. "Dlaczego dopiero teraz?"
Wiadomość o akcji przy ul. Polnej wywołała lawinę komentarzy w sieci. Internauci, którzy od lat prowadzą własne "śledztwa", nie kryją emocji. "Nareszcie sprawdzają ten trop!", "Lepiej późno niż wcale, ale gdzie byli przez 16 lat?" – to najczęstsze reakcje pojawiające się na forach poświęconych kryminalistyce.
Ludzie są zniecierpliwieni. Każdy kolejny rok bez odpowiedzi rodzi frustrację, ale widok techników w białych kombinezonach wlał w serca obserwatorów nową nadzieję. Czy zaginiona Iwona Wieczorek zostanie w końcu odnaleziona, a winni usłyszą wyrok? Ulica Polna może być ostatnim elementem tej tragicznej układanki.