Wielka afera o krzyż w Kielnie: dzieci śmieszkowały, nauczycielkę zawiesili

Wielka afera o krzyż w Kielnie: dzieci śmieszkowały, nauczycielkę zawiesili

Wielka afera o krzyż w Kielnie: dzieci śmieszkowały, nauczycielkę zawiesili

kielno.pl; KPP Wejherowo

Polska prawica na barykadach, interwencja poselska i prokurator na karku nauczycielki angielskiego. Wszystko przez brązowy kawałek plastiku za 15 złotych, który uczniowie powiesili nad klatką chomika. To miał być symbol walki o wiarę i "świętą tradycję ojców", a okazał się rekwizytem z chińskiego sklepu, przez który mała kaszubska wieś stała się areną narodowego absurdu.

Reklama

"Profanacja" nad klatką chomika

Do zdarzenia, które wstrząsnęło lokalną społecznością i stało się pożywką dla ogólnopolskich mediów, doszło 15 grudnia 2025 roku w Szkole Podstawowej im. Bohaterów Westerplatte w Kielnie. W trakcie lekcji języka angielskiego w klasie VII, uczniowie nie byli skupieni na gramatyce, lecz na zabawie przedmiotem, który przynieśli z domu. Plastikowy "krzyż" krążył z rąk do rąk, był rzucany, aż w końcu trafił na ścianę. Nie zawisł jednak w godnym miejscu, lecz tam, gdzie wcześniej wisiał zegar – bezpośrednio nad klatką szkolnego gryzonia.

Nauczycielka, Paulina K.-D., zareagowała natychmiast. I paradoksalnie, to jej reakcja, mająca na celu przywrócenie powagi, została uznana za atak na wiarę. Kobieta uznała, że wieszanie symbolu (nawet jeśli to tylko gadżet) w takim miejscu to kpina.

Reklama

Ścianka nad chomikiem byłaby w mojej opinii miejscem urągającym przedmiotowi religijnej czci. Jego miejsce powinno być wysoko, obok godła lub ewentualnie nad drzwiami. Jednak powtórzę: Ten przedmiot, który został powieszony przez dzieci był elementem cosplayowego stroju.

Mimo to narracja, która poszła w świat, mówiła o "cynicznej ateistce" wyrzucającej świętość do kosza. Efekt? Nauczycielka została zawieszona, a sprawą zajęły się organy ścigania.

Tablica informacyjna Kuratorium Oświaty w Gdańsku Fot. Kuratorium Oświaty Gdańsk

Reklama

Narodowe wzmożenie w dziesięciostopniowym mrozie

Na wieść o "profanacji" do gminy Szemud zjechali obrońcy wiary z całego regionu. Pod szkołą zorganizowano pikietę, która przypominała oblężenie twierdzy. W dziesięciostopniowym mrozie protestowała grupa około stu osób – głównie seniorów przyjezdnych spoza Kielna, wspieranych przez polityków. Wśród nich brylowali Robert Bąkiewicz oraz posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk.

Reklama

Skutki "obrony krzyża" odczuli przede wszystkim ci, których rzekomo broniono – uczniowie. Z powodu napiętej atmosfery i tłumu próbującego dostać się na teren placówki, dyrekcja musiała odwołać lekcje. Edukacja przegrała z politycznym teatrem. Mimo to posłanka Arciszewska-Mielewczyk nie szczędziła wielkich słów, kreując uczniów (z których tylko jeden był na rzeczonej lekcji) na męczenników:

Reklama

Prawdziwi bohaterowie. Tacy, od których możemy się uczyć! Chłopcy ze szkoły podstawowej, którzy mieli w sobie więcej odwagi niż niejeden dorosły. Potrafili się jasno przeciwstawić, kiedy była taka potrzeba. To nie było łatwe. To wymagało charakteru.

x.com/dorarciszewska Robert Bąkiewicz - protesty ws. szkoły w Kielnie / Fot. x.com/dorarciszewska

Reklama

Dowód rzeczowy za kilkanaście złotych

Podczas gdy pod szkołą padały hasła o walce cywilizacji, policja z Wejherowa zabezpieczyła "korpus delicti". I tu narracja o "świętości" zderza się z brutalną rzeczywistością. Zabezpieczony przedmiot to brązowy odlew o wysokości 24 cm. Nie posiada on pasyjki (wizerunku Chrystusa) i jest wykonany z plastiku, prawdopodobnie wydrukowany na drukarce 3D. Tego typu gadżety są sprzedawane na chińskich portalach aukcyjnych jako element stroju "zakonnicy" na Halloween.

Ten plastikowy rekwizyt stał się jednak powodem, dla którego dr Artur Górecki z Ordo Iuris wytoczył najcięższe działa, powołując się na Konstytucję:

Warto przypomnieć, że polska państwowość i kultura są uformowane przez religię katolicką (...) W tym kontekście czyn, o którym mowa, nabiera szczególnej wymowy i domaga się adekwatnej reakcji nie tylko ze strony nadzoru pedagogicznego, lecz także, jeśli zajdzie taka potrzeba, wymiaru sprawiedliwości.

Czy prokuratura rzeczywiście będzie ścigać pedagoga za wyrzucenie do kosza chińskiej zabawki w imię "chrześcijańskiego dziedzictwa Narodu"? To pytanie, które stawia całą aferę w groteskowym świetle.

Plastikowy krzyż - szkoła w Kielnie Fot. KPP Wejcherowo

Nauczycielka na celowniku

W środku tego politycznego cyrku znajduje się człowiek. Paulina K.-D. czuje się zaszczuta. Kobieta twierdzi, że stała się ofiarą nagonki medialnej, w której nikt nie czekał na fakty, a wyrok wydano jeszcze przed wyjaśnieniem sprawy. Zapowiedziała już złożenie zażalenia na decyzję o zawieszeniu.

Jest mi bardzo trudno, dlatego że wylała się na mnie fala hejtu, mowy nienawiści rozpowszechnianej w mediach bez sprawdzenia faktów, bez żadnej weryfikacji, bez czekania na jakiekolwiek wyjaśnienie tej sytuacji. Jestem w szoku, że można coś takiego zrobić drugiemu człowiekowi.

Pedagożka podkreśla, że szanuje wiarę, a jej działanie wynikało z chęci zaprowadzenia porządku na lekcji, a nie walki z religią.

Internet nie ma litości

Gdy opadł pierwszy kurz bitewny, a na jaw zaczęły wychodzić zdjęcia "krzyża", w sieci zawrzało – tym razem ze śmiechu. Internauci bezlitośnie punktują absurd sytuacji, w której państwo z kartonu ściga plastik. Głos zabrał m.in. publicysta Rafał Betlejewski, który nie zostawił suchej nitki na politykach nakręcających aferę.

Temat podchwyciły lokalne orły intelektu, obrońcy wartości, czyli Dorota Arciszewska-Mielewczyk (...) oraz Kazimierz Klawiter (...) Obudził się też etatowy gamoń Bąkiewicz, który poleciał do Kielna robić manifestację.

Betlejewski celnie zauważa: "Nie każde dwie deski zbite gwoździem to krzyż", sugerując, że mamy do czynienia z histerią, a nie realną profanacją.

Kto tak naprawdę "zdał egzamin"?

W obliczu linczu na nauczycielce, wielu oczekiwało zdecydowanej postawy Ministerstwa Edukacji. Jednak szefowa resortu, Barbara Nowacka, zamiast stanąć murem za pracownikiem oświaty, wybrała bezpieczną dyplomację. Zanim jeszcze ustalono, że "krzyż" był zabawką, ministra stwierdziła asekuracyjnie:

To błąd, który nie powinien mieć miejsca w szkole. Zachowanie, które jest niedopuszczalne żadną normą społeczną. Bez względu na to, czy wierzymy, wiemy, że krzyż jest ważnym symbolem i trzeba szanować uczucia większości i mniejszości.

Afera w Kielnie to smutny papierek lakmusowy polskiej rzeczywistości. Pokazuje, jak łatwo w spolaryzowanym społeczeństwie zamienić plastikowy gadżet w pałkę polityczną, którą można okładać przeciwnika, nie zważając na to, że ofiarą pada autorytet szkoły i życie zawodowe nauczyciela. Dzieci być może chciały tylko pożartować, ale dorośli zrobili z tego ponury spektakl.

Natalia Kukulska pokazała najmłodszą córkę. Fani doszukują się podobieństwa do babci, Anny Jantar
Źródło: instagram.com/natalia.kukulska
Reklama
Reklama