Daniel Obajtek: jest akt oskarżenia! Prokuratura ujawnia, na co szły pieniądze polskiego giganta

Daniel Obajtek: jest akt oskarżenia! Prokuratura ujawnia, na co szły pieniądze polskiego giganta

Daniel Obajtek: jest akt oskarżenia! Prokuratura ujawnia, na co szły pieniądze polskiego giganta

Facebook.com/Daniel Obajtek

To upadek, o którym będzie się mówić latami. "Człowiek z Pcimia", który z lokalnego samorządowca stał się twarzą narodowego czempiona i trząsł polską energetyką, dziś zderza się z twardą rzeczywistością. Prokuratura Regionalna w Warszawie powiedziała "sprawdzam" i skierowała do sądu akt oskarżenia. Zamiast wielkich fuzji i miliardowych zysków, na pierwszym planie mamy prywatnych detektywów, śledzenie opozycji i rachunki, za które zapłaciliśmy wszyscy przy dystrybutorach.

Reklama

Śledzenie opozycji za pieniądze z tankowania. Szokujące kulisy aktu oskarżenia

To, co jeszcze niedawno było przedmiotem medialnych spekulacji, teraz stało się oficjalnym zarzutem. Śledczy zdarli fasadę korporacyjnej nowomowy. Według ustaleń prokuratury, w drugiej połowie 2021 roku Orlen zamiast tropić rynkowych rywali, bawił się w prywatną agencję detektywistyczną realizującą polityczne fobie prezesa Daniela Obajtka. Choć umowy opiewały na kwotę 393 600 zł, śledczy szacują, że łączna szkoda majątkowa wyrządzona spółce przekracza 400 tys. zł.

Oficjalnie? "Identyfikacja działań nieuczciwej konkurencji". W rzeczywistości? Klasyczne zbieranie haków. Na celowniku opłaconych z państwowej kasy detektywów mieli znaleźć się ludzie, którzy byli solą w oku ówczesnej władzy. Prokuratura ujawnia konkretne nazwiska. Inwigilowany miał być nie tylko dzisiejszy europoseł Marcin Kierwiński, ale także Tomasz Zdzikot (były prezes KGHM) oraz Robert Soszyński (były wiceprezydent Warszawy).

Reklama

Umowy te, na łączną kwotę 393 600 zł, dotyczyły świadczenia usług polegających na identyfikacji i udokumentowaniu działań nieuczciwej konkurencji wobec spółki Orlen S.A., a w rzeczywistości, jak ustaliła prokuratura, umowy te służyły realizacji prywatnych interesów Daniela Obajtka i nie miały znaczenia ekonomicznego ani związku z bezpieczeństwem fizycznym czy gospodarczym spółki

Na ławie oskarżonych obok Daniela Obajtka zasiądą jego "ludzie od zadań specjalnych": Zbigniew L., były dyrektor w Orlenie, oraz Wojciech K. – właściciel firmy detektywistycznej. Zdaniem śledczych, ten tercet doskonale wiedział, że pieniądze koncernu idą na prześwietlanie życia prywatnego politycznych oponentów, a nie na bezpieczeństwo energetyczne kraju.

politycy PiS-u z obywatelami i flagą X.com/DanielObajtek

Reklama

Czytaj także: Daniel don Orleone twierdzi, że jest podobny do astronauty Sławosza. Jeden ma swoje zęby, a drugi nasze [porównujemy]

Reklama

"Wydano polecenie: oskarżyć!". Daniel Obajtek idzie na wojnę z prokuraturą

Były prezes, a obecnie eurodeputowany, przyjął taktykę "oblężonej twierdzy". Mimo że Parlament Europejski pozbawił go immunitetu, Obajtek wciąż kreuje się na ofiarę politycznej zemsty. Jego reakcja w mediach społecznościowych to klasyczna ucieczka do przodu – pełna oskarżeń o sterowanie prokuraturą z tylnego siedzenia rządowej limuzyny. Brzmi to szczególnie ironicznie w ustach kogoś, kto przez lata był symbolem upolitycznienia spółek skarbu państwa.

Reklama

Na tym polega praworządność w wersji koalicji rządzącej. Wydano polecenie: oskarżyć Obajtka! I polecenie wykonano. W tej sytuacji postępowanie Pani Prokurator zweryfikuje Sąd

Daniel Obajtek zarzuca śledczym łamanie procedur i blokowanie jego linii obrony. W emocjonalnym wpisie skarży się na tempo działań prokuratury, sugerując, że wynik śledztwa był znany, zanim jeszcze przesłuchano pierwszego świadka.

Reklama

Prawo do obrony w wydaniu Pani Prokurator Prokuratury Regionalnej polega na całkowitym zablokowaniu mojej inicjatywy dowodowej, zupełnym zignorowaniu podawanych przeze mnie okoliczności oraz – uwaga – wyznaczenia daty końcowego zaznajomienia się z aktami postępowania, czyli zakończenia śledztwa, w dniu w którym przedstawiła mi zarzuty

XDaniel Obajtek @DanielObajtek
Prawo do obrony w wydaniu Pani Prokurator Prokuratury Regionalnej polega na całkowitym zablokowaniu mojej inicjatywy dowodowej, zupełnym zignorowaniu podawanych przeze mnie okoliczności oraz – uwaga – wyznaczenia daty końcowego zaznajomienia się z aktami postępowania, czyli…
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @DanielObajtek w serwisie X

5 lat więzienia i widmo kolejnych afer. To dopiero początek problemów?

Aktualny akt oskarżenia to dla Daniela Obajtka zaledwie preludium do prawdziwego dramatu. Za nadużycie uprawnień grozi mu do 5 lat więzienia, ale kodeks karny ma w zanadrzu art. 296 § 3. Jeśli sąd uzna, że wyrządzono szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, wyrok może sięgnąć nawet 10 lat pozbawienia wolności. A materiałów do badania takiej szkody prokuratorom nie brakuje.

Sprawa detektywa to wierzchołek góry lodowej przy tym, co działo się w szwajcarskiej spółce córce koncernu. W tle majaczy afera Orlen Trading Switzerland (OTS), gdzie we mgle niesprawdzonych transakcji rozpłynęło się, bagatela, 1,6 miliarda złotych. Do tego dochodzi wciąż badana, kontrowersyjna fuzja z Lotosem. Kwota 400 tysięcy złotych wydana na inwigilację polityków wydaje się przy tym "drobnymi na waciki", ale to właśnie ona może jako pierwsza zaprowadzić byłego prezesa za kratki.

Teraz ruch należy do sądu. Polacy zostają jednak z pytaniem, które ciśnie się na usta każdemu kierowcy: czy płacąc krocie za paliwo, w cenie litra mieliśmy wliczoną usługę śledzenia sąsiadów i politycznych rywali prezesa?

Tak politycy wyglądali jako dzieci - na zdjęciu Jacek Sasin obecnie i w dzieciństwie
Źródło: Andrzej Iwanczuk/REPORTER/East News; x.com/SasinJacek
Reklama
Reklama