Koniec tarczy ochronnej nad kluczowymi ludźmi poprzedniej władzy. Daniel Obajtek i Michał Dworczyk właśnie stracili immunitety europosłów. Decyzja Parlamentu Europejskiego otwiera polskiej prokuraturze drogę do postawienia im zarzutów w głośnych sprawach, które od miesięcy rozpalają opinię publiczną.
Parlament Europejski uchylił immunitety. Koniec tarczy ochronnej dla Obajtka i Dworczyka
Stało się to, na co od miesięcy czekała prokuratura w Polsce. 7 października 2025 roku jak bańka mydlana prysła tarcza ochronna Daniela Obajtka i Michała Dworczyka.
To finał procedury, która rozpoczęła się od wniosków złożonych jeszcze w 2024 roku przez ówczesnego Prokuratora Generalnego Adama Bodnara. Co kluczowe, europosłowie uznali, że wnioski te nie są motywowane politycznie, dając tym samym polskiemu wymiarowi sprawiedliwości pełne poparcie.
Co to oznacza w praktyce? Mówiąc najprościej: koniec z zasłanianiem się immunitetem. Polska prokuratura ma teraz zielone światło, by wezwać obu polityków na przesłuchanie i postawić im zarzuty jak każdemu innemu obywatelowi. Dla obu polityków to początek prawdziwej batalii prawnej.

Afera mailowa i detektywi w Orlenie. Za co ściga ich prokuratura?
O co w ogóle chodzi w tych sprawach? Na Michała Dworczyka od dawna czeka cień słynnej afery mailowej. Według śledczych, jako szef KPRM, miał on używać prywatnej, niezabezpieczonej skrzynki pocztowej do celów służbowych. Skutkiem tego był potężny wyciek informacji, w tym tych dotyczących obronności i służb specjalnych. Prokuratura podejrzewa go o niedopełnienie obowiązków, a także o utrudnianie śledztwa poprzez zlecenie usunięcia maili.
Sprawa Daniela Obajtka, byłego cara Orlenu, pachnie z kolei wielką polityką i... firmą detektywistyczną. Wniosek prokuratury dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień i zlecenia inwigilacji polityków Platformy Obywatelskiej, gdy kierował państwowym gigantem. Mówiąc wprost – prokuratura chce sprawdzić, czy Obajtek nie wykorzystywał zasobów koncernu do walki z polityczną opozycją.

Co to dla nich oznacza? Prokurator już czeka, ale to nie koniec drogi
Spokojnie, to jeszcze nie wyrok. Uchylenie immunitetu nie oznacza, że Obajtek i Dworczyk są winni. To po prostu zgoda na to, by prokuratura mogła wreszcie zacząć działać na pełnych obrotach, bez immunitetowej taryfy ulgowej.
Teraz piłka jest po stronie polskich śledczych. Rozpoczyna się kluczowy etap, w którym prokuratura będzie gromadzić dowody i decydować o ewentualnym akcie oskarżenia. Byli nietykalni, teraz staną przed wymiarem sprawiedliwości. Sam Daniel Obajtek zapowiedział już na środę specjalną konferencję prasową w tej sprawie.