Sejm nie odrzucił weta Karola Nawrockiego do ustawy łańcuchowej: za było 246 głosów, a potrzeba było 263

Sejm nie odrzucił weta Karola Nawrockiego do ustawy łańcuchowej: za było 246 głosów, a potrzeba było 263

Sejm nie odrzucił weta Karola Nawrockiego do ustawy łańcuchowej: za było 246 głosów, a potrzeba było 263

facebook.com/nawrocki25; canva.com

Sejm przegrał kluczowe starcie z prezydentem Karolem Nawrockim. Weto w sprawie tzw. ustawy łańcuchowej, która miała raz na zawsze uwolnić psy od stałej uwięzi, zostało utrzymane. Koalicji rządzącej zabrakło zaledwie kilkunastu głosów, by postawić na swoim. W tym samym czasie, gdy ważyły się losy zwierząt, w Sejmie w tajemniczych okolicznościach zabrakło Jarosława Kaczyńskiego — człowieka, który jeszcze niedawno sam głosował za tą ustawą.

Reklama

Weto Nawrockiego utrzymane. Koalicji zabrakło głosów do zwycięstwa

Środowe głosowanie w Sejmie 17 grudnia 2025 roku zakończyło się porażką zwolenników praw zwierząt i całej koalicji rządzącej. Aby odrzucić prezydenckie weto, potrzebna była większość kwalifikowana 3/5 głosów, czyli w tym przypadku poparcie co najmniej 263 posłów. Niestety, ten próg okazał się nie do przeskoczenia. Mimo zjednoczenia sił, koalicji udało się zebrać jedynie 246 szabel.

Za odrzuceniem weta prezydenta Karola Nawrockiego zagłosowali niemal wszyscy posłowie z klubów Koalicji Obywatelskiej (155), Polski 2050 (31), Polskiego Stronnictwa Ludowego (31) oraz Lewicy i Razem (25). Przeciwko opowiedział się niemal cały klub Prawa i Sprawiedliwości (175 posłów) oraz Konfederacja. Weto prezydenta Karola Nawrockiego pozostaje więc w mocy, a przepisy, które miały poprawić dobrostan zwierząt, trafiają do kosza.

Reklama

Karol Nawrocki facebook.com/PrezydentNawrocki

Czytaj także: Czarnek zszokował Polskę. "Jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa na łańcuchu". Sieć nie wybaczyła

Reklama

Kaczyński nie głosował. Tajemnicza absencja prezesa PiS

Największe zdumienie wywołała jednak nie sama porażka, a nieobecność kluczowego polityka. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, nie wziął udziału w głosowaniu. To o tyle zaskakujące, że podczas pierwszego głosowania nad ustawą łańcuchową we wrześniu był jednym z 49 posłów PiS, którzy ją poparli. Co się stało, że wielki miłośnik zwierząt nagle zmienił zdanie lub... zniknął z sali plenarnej?

Reklama

Oficjalne tłumaczenie jest prozaiczne. Jak poinformował poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, Jarosław Kaczyński był wczoraj "lekko przeziębiony", a dziś "zdaje się, że mocniej". Czyżby choroba okazała się wygodną wymówką, by uniknąć trudnej decyzji? Głosując "za", naraziłby się wsi. Głosując "przeciw", zaprzeczyłby sobie. Wygląda na to, że prezes PiS wybrał trzecią drogę – ucieczkę na polityczne zwolnienie lekarskie.

Reklama

Psy na łańcuchach i "kawalerki" w kojcach. O co był cały spór?

A spór toczył się o fundamentalną zmianę w podejściu do ochrony zwierząt. Odrzucona nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt wprowadzała całkowity zakaz trzymania psów na łańcuchach i uwięzi na stałe. Kluczowym i najbardziej kontrowersyjnym elementem były jednak przepisy dotyczące kojców dla psów. Ustawa narzucała minimalne wymogi co do ich wielkości — od 10 mkw. dla małych psów do 20 mkw. dla największych.

Reklama

Zwolennicy ustawy z całej koalicji nie kryli emocji. Ewa Szymanowska (Polska 2050) podkreślała, że "projekt był procedowany ponad podziałami", a Jarosław Rzepa (PSL) nazywał zawetowane przepisy "kompromisem". Najmocniej zabrzmiał jednak głos Lewicy.

Mieliśmy szansę na to, żeby Polska wreszcie przestała być skansenem okrucieństwa wobec psów. I dziś dostajemy kolejną szansę

– apelowała Daria Gosek-Popiołek, nadając debacie dramatyczny ton.

Donald Tusk z psem z okazji przegłosowania ustawy łańcuchowej x.com/donaldtusk

To właśnie te zapisy stały się dla prezydenta Karola Nawrockiego pretekstem do weta. Przekonywał on, że choć intencje są szlachetne, to "przepisy były źle przygotowane" i "nierealne do spełnienia". W swoim stylu nie szczędził mocnych porównań.

Kojce wielkości miejskich kawalerek to absurd, który uderzałby w rolników, hodowców i zwykłe wiejskie gospodarstwa

Prezydent argumentował, że ustawa stygmatyzuje polską wieś. Wtórowała mu Konfederacja. Witold Tumanowicz stwierdził, że "ustawa była przeregulowana i zawierała biurokratyczne, niepotrzebne zapisy", ale jednocześnie potępił samo trzymanie psów na uwięzi, nazywając je "procederem godnym pożałowania". Mimo to, dla Pałacu Prezydenckiego kluczowe były zapisy o kojcach.

"Hańba!" na galerii sejmowej. Gorąco po głosowaniu

Ogłoszenie wyników głosowania wywołało falę emocji nie tylko wśród polityków. Gdy stało się jasne, że weto zostało utrzymane, z galerii dla publiczności rozległy się okrzyki "hańba, hańba!". Jedna z protestujących kobiet została wyprowadzona przez Straż Marszałkowską.

Tusk grzmi o "podkulonym ogonie", Pałac odpowiada. Wojna na słowa po głosowaniu

Na wynik głosowania błyskawicznie zareagował premier Donald Tusk, który wprost oskarżył PiS o tchórzostwo. Stwierdził, że partia Kaczyńskiego "potulnie podkuliła ogon" przed prezydentem Nawrockim, kapitulując w sprawie, którą wcześniej popierała.

XDonald Tusk @donaldtusk
PiS potulnie podkulił ogon i podtrzymał weto prezydenta. Symboliczna kapitulacja Kaczyńskiego - nie miał odwagi stanąć w obronie zwierząt i uciekł przed głosowaniem. Tylko psów żal.
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu X, który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @donaldtusk w serwisie X

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Szef gabinetu prezydenta Zbigniew Bogucki nie tylko nazwał słowa premiera "zwykłą podłością", ale przeszedł do ostrego kontrataku.

Gdybym chciał być złośliwy, to bym zapytał, na czyim był pan łańcuchu kilkanaście lat temu. Na czyim? Kiedy pan mówił, że pan będzie pilnował, żeby razem z premierem Putinem nie sypiać piachu w tryby, to po czyjej stronie pan był i na czym pan był łańcuchu?

Chłodniej, ale równie mocno, sprawę skomentował marszałek Sejmu.

Posłom i posłankom z PiSu i Konfederacji zabrakło dziś dwóch rzeczy – empatii i odwagi do przeciwstawienia się przykrej decyzji Nawrockiego

– podsumował Włodzimierz Czarzasty.

Co dalej z ustawą? Rząd zapowiada, że nie odpuści

Mimo dotkliwej porażki, koalicja rządząca zapowiada, że to nie koniec walki o prawa zwierząt. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapewnił, że rządzący mieli "przegadane i przepracowane wszystkie plany A i B" i nie składają broni. "Przedyskutujemy, co dalej" – zadeklarował tuż po głosowaniu.

Wszystko wskazuje na to, że do Sejmu wkrótce trafi nowy projekt ustawy. Los tysięcy psów trzymanych na łańcuchach w całej Polsce wciąż pozostaje niepewny, a polityczna bitwa o ich uwolnienie będzie toczyć się dalej. Jedno jest pewne – emocji w tej sprawie na pewno nie zabraknie.

Prezes PiS na wygnaniu u przystojnego kuzyna. Mamy jego zdjęcia i wiemy, jak im się żyje! [galeria].
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama