Przemysław Czarnek: „Jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa na łańcuchu”. Politycy i obrońcy zwierząt krytykują jego słowa

Przemysław Czarnek: „Jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa na łańcuchu”. Politycy i obrońcy zwierząt krytykują jego słowa

Przemysław Czarnek: „Jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa na łańcuchu”. Politycy i obrońcy zwierząt krytykują jego słowa

instagram.com/czarnekpl/

Przemysław Czarnek publicznie wyznał, że jest "szczęśliwy, widząc psa na łańcuchu", a jego słowa wywołały prawdziwą furię. Były minister edukacji z PiS w wywiadzie dla Radia ZET bronił praktyki, którą nowa ustawa ma całkowicie zakazać. Reakcja była natychmiastowa – obrońcy zwierząt, politycy i internauci nie zostawili na nim suchej nitki.

Reklama

Czarnek odpalił bez ostrzeżenia. "Jestem szczęśliwy, widząc psa na łańcuchu"

Były minister edukacji Przemysław Czarnek, goszcząc w programie Bogdana Rymanowskiego w Radiu ZET, odpowiedział na pytanie słuchacza w sposób, który wywołał ogólnopolską burzę. Gdy zapytano go o przegłosowany niedawno zakaz trzymania psów na łańcuchu, poseł PiS bez wahania wypalił

Ja, jak jeżdżę na rowerze, to jestem szczęśliwy, kiedy widzę psa uwiązanego na łańcuchu, a nie psa, który biega luźno. Pies uwiązany na łańcuchu ma przy sobie również miskę z wodą, ma przy sobie jedzenie, ma budę i nie zagraża nikomu, kto przejeżdża.

Swoją szokującą tezę Przemysław Czarnek argumentował... własnym komfortem. Jak stwierdził, dzięki temu, że psy są uwiązane, on "nie musi się obawiać", jeżdżąc na rowerze po wsiach. Z kamienną twarzą przekonywał, że zwierzęta te "wcale nie są źle traktowane" i "nie są przez to nieszczęśliwe", bo przecież mają budę i miskę z wodą.
Przemysław Czarnek podkreślił, że dużo gorzej mają "psy bezpańskie, które wałęsają się po wsi bez jedzenia i picia". Jednocześnie zadeklarował, że jest zwolennikiem trzymania zwierząt w kojcach, co w jego opinii stanowi właściwe rozwiązanie, zapewniające psom odpowiednie warunki.

Przemysław Czarnek z szalikiem AKPA

Reklama

"Hańba!", "Tego typu człowiek". Lawina hejtu zalała posła PiS

Odpowiedź internetu i sceny politycznej była natychmiastowa i bezlitosna. Kontrowersyjne słowa polityka PiS wywołały falę oburzenia. Wicemarszałkini Sejmu Monika Wielichowska nie przebierała w słowach, komentując postawę byłego ministra.

Nie wiem jak wy, ale w przypadku posła Czarnka nie dziwią mnie słowa o odczuwaniu szczęścia na widok psa uwiązanego na łańcuchu. To jest tego typu człowiek.

Równie ostro zareagował rzecznik prasowy Lewicy, Łukasz Michnik, który stwierdził: "Ja jak widzę psa na łańcuchu, to jestem smutny, bo wiem, że trafił na właściciela o mentalności posła Czarnka". Z kolei poseł Nowej Lewicy Łukasz Litewka nie krył frustracji, zarzucając Czarnkowi całkowity brak wiedzy. "To, co najbardziej przeraża mnie w polityce, to przeświadczenie większości osób o byciu nieomylnym w każdym temacie" – podsumował gorzko, dodając, że za słowami posła PiS nie stoją "żadni eksperci, żadne statystyki, żadne doświadczenie w ratowaniu zwierząt".

Reklama

Donald Tusk z psem z okazji przegłosowania ustawy łańcuchowej x.com/donaldtusk

Reklama

Nowe prawo miało być przełomem. Czarnek głosował przeciw

Wypowiedź Przemysława Czarnka padła w niezwykle symbolicznym momencie. Zaledwie kilka dni wcześniej, 26 września 2025 roku, Sejm przyjął historyczną nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, znaną jako "ustawa łańcuchowa". To właśnie te przepisy stały się powodem całej dyskusji.
Nowe prawo wprowadza bezwzględny zakaz trzymania psów na stałej uwięzi, niezależnie od długości łańcucha. Wyjątki przewidziano jedynie w sytuacjach takich jak transport, spacer, wizyta u weterynarza czy udział w wystawie. Dla obrońców praw zwierząt w Polsce to prawdziwy przełom w walce o dobrostan zwierząt.

Dlatego jego późniejsze słowa w radiu nie były dla nikogo zaskoczeniem. Przemysław Czarnek nie tylko bronił łańcuchów w mediach – podczas głosowania w Sejmie był jednym z tych, którzy zagłosowali przeciwko historycznej zmianie. Jego wypowiedź była więc publicznym przypieczętowaniem stanowiska, które od dawna budziło sprzeciw obrońców praw zwierząt.

Reklama

Aktywiści i internauci bez litości. "Byłbym rad, widząc Czarnka na łańcuchu"

Argumenty Przemysława Czarnka o misce wody i budzie jako gwarancji szczęścia psa zostały zmiażdżone przez ekspertów. Paweł Artyfikiewicz z organizacji Viva! Interwencje nazwał takie myślenie "niewytłumaczalnym" i opisał bezsilność, jaką czują aktywiści na widok zwierząt na uwięzi.

Reklama

"Niewytłumaczalne jest to, że za zachowany dobrostan psa uznaje się sytuację, w której pies ma budę na podwyższeniu, trzymetrowy łańcuch, wodę w misce i względną czystość" – grzmiał Artyfikiewicz, tłumacząc, że życie na uwięzi to dla psa codzienna tortura prowadząca do chorób fizycznych i psychicznych.

Jeszcze ostrzej zareagowali internauci, którzy nie hamowali się w komentarzach. Publicysta Piotr Szumlewicz napisał wprost: "Byłbym rad, widząc Czarnka uwiązanego na łańcuchu, który by dostał miskę z wodą, jedzenie i budę". Pisarz Jakub Wencel ironizował, że "kiedy pies widzi przejeżdżającego ulicą (...) Przemysława Czarnka, to również cieszy się, że ten się nie zatrzymał". Wypowiedź posła PiS na nowo rozpaliła dyskusję o tym, gdzie w Polsce kończy się tradycja, a zaczyna okrucieństwo wobec zwierząt.

Dzień Psa 2025: Koledzy z Wiejskiej chwalą się swoimi pupilami: Rafał z Bąblem, Donek z Frankiem i Szymek z Bolkiem. Zdjęcia polityków i ich zwierzaków.
Źródło: Wojciech Olkuśnik/East News
Reklama
Reklama