Andrzej Duda ledwo zdążył rozgościć się w nowym fotelu, a jego kariera w międzynarodowym biznesie już zamienia się w wizerunkowy koszmar. Litewski fintech Zen.com, do którego były prezydent dołączył zaledwie dwa miesiące temu, właśnie dostał gigantyczną karę w wysokości 1,8 miliona euro za szereg poważnych naruszeń. To wyjątkowo niefortunny start dla polityka, który osobiście obiecywał, że zadba o „maksymalne bezpieczeństwo konsumentów”.
Wielkie wejście i zimny prysznic. Duda w radzie, a firma z gigantyczną karą
W październiku 2025 roku informacja o nowej roli Andrzeja Dudy zelektryzowała media. Były prezydent dołączył do rady nadzorczej polsko-litewskiej firmy Zen.com, prężnie rozwijającego się gracza na rynku fintech. Jego zadaniem miało być wspieranie międzynarodowej ekspansji, zwłaszcza na rynkach azjatyckich i bliskowschodnich, oraz dbanie o dobre relacje z regulatorami. Mówiono o apolitycznej, doradczej roli i wykorzystaniu międzynarodowego doświadczenia byłej głowy państwa.
Ten obiecujący początek szybko zamienił się jednak w zimny prysznic. Zaledwie dwa miesiące później, 11 grudnia 2025 roku, Bank Litwy poinformował o nałożeniu na Zen.com gigantycznej kary w wysokości 1,8 mln euro. Jak donosi TVN24, informacja spadła na firmę jak grom z jasnego nieba, stawiając pod znakiem zapytania wizerunek spółki i jej nowego, prominentnego członka rady nadzorczej.

Pranie pieniędzy i bałagan w procedurach. Bank Litwy bezlitośnie punktuje firmę
Lista zarzutów litewskiego regulatora jest długa i bardzo poważna. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie, Bank Litwy wprost stwierdził, że
w toku kontroli stwierdzono naruszenia przepisów prawa oraz nieprawidłowości w działalności
Wśród najpoważniejszych problemów znalazły się te związane z kluczowymi dla branży finansowej regulacjami. Firma Zen.com
nie zapewniła odpowiedniej oceny ryzyka klientów
i nie stosowała
we wszystkich przypadkach wzmocnionych środków monitorowania wobec klientów wysokiego ryzyka
co jest podstawą w systemach przeciwdziałania praniu pieniędzy.
To jednak nie wszystko. Regulator uznał, że operator płatności Litwa
w niewłaściwy sposób chronił środki klientów
a jego kontrola wewnętrzna była niewystarczająco
niezależna od interesów biznesowych
Mówiąc wprost, mogło to oznaczać, że interes firmy był stawiany ponad bezpieczeństwem i zgodnością z przepisami. Na domiar złego, Zen.com miał przekazywać regulatorowi niedokładne informacje dotyczące aktywów swoich klientów.
Duda wszedł na tykającą bombę? Problemy Zen.com to nie nowość
Okazuje się, że najnowsza, gigantyczna kara to nie jednorazowy wypadek przy pracy. Zen.com, firma założona w 2018 roku w Rzeszowie przez Dawida Rożka, jednego z twórców giełdy G2A, już wcześniej miała problemy z litewskim nadzorem. W czerwcu 2021 roku nałożono na nią karę w wysokości 60 tys. euro, między innymi za niewłaściwe przechowywanie środków klientów. Rok później dołożono kolejne 30 tys. euro.
Już na początku 2024 roku Zen.com trafił na listę podmiotów, w których miała zostać przeprowadzona szczegółowa kontrola w zakresie przeciwdziałania praniu pieniędzy. To pokazuje, że problemy w spółce narastały od dawna, a Andrzej Duda, dołączając do jej rady nadzorczej, mógł wejść na prawdziwą minę.
Miał pilnować bezpieczeństwa. Duda mówił o "współodpowiedzialności" tuż przed skandalem
Sytuacja jest tym bardziej kłopotliwa dla byłego prezydenta, że tuż po objęciu nowej funkcji zapewniał w wywiadzie dla „Pulsu Biznesu”, że jego rola będzie polegać na dbaniu o najwyższe standardy. Andrzej Duda deklarował, że:
przyjął na siebie współodpowiedzialność za nadzór nad tym, by Zen.com był instytucją maksymalnie bezpieczną dla konsumentów
Dodawał również, że zamierza uważnie śledzić relacje firmy z organami nadzoru:
Będę też przyglądać się relacjom z regulatorami w krajach, w których firma uzyskuje nowe licencje
Słowa te, w zderzeniu z druzgocącym raportem Banku Litwy, brzmią dziś wyjątkowo ironicznie. Obietnice o maksymalnym bezpieczeństwie konsumentów zostały brutalnie zweryfikowane niemal natychmiast po ich wypowiedzeniu. Andrzeja Dudę czeka prawdziwy chrzest bojowy w nowej roli.
Mimo druzgocącej oceny regulatora, przedstawiciele Zen.com w oficjalnym oświadczeniu zapewniają, że spółka działa
stabilnie i zgodnie z regulacjami
a środki klientów są
stale objęte najwyższym poziomem ochrony
Te słowa stoją jednak w ostrej sprzeczności z bezlitosną listą zarzutów litewskiego nadzoru.
Firma ma teraz czas do marca 2026 roku, by posprzątać w swoich procedurach. Były prezydent, który "przyjął na siebie współodpowiedzialność" za bezpieczeństwo, musi teraz gasić pożar, który wybuchł niemal w dniu jego zatrudnienia. Pytanie tylko, czy jego misja ratowania wizerunku nie zaczęła się o dwa miesiące i 1,8 miliona euro za późno.