"Spektakularny samobój". Uciekł tuż przed aresztowaniem. Były współpracownik Zełenskiego poszukiwany listem gończym

"Spektakularny samobój". Uciekł tuż przed aresztowaniem. Były współpracownik Zełenskiego poszukiwany listem gończym

"Spektakularny samobój". Uciekł tuż przed aresztowaniem. Były współpracownik Zełenskiego poszukiwany listem gończym

x.com/radio_bialorus; x.com/zelenskyyua

Ukrainą wstrząsa afera korupcyjna tak wielka, że uderza w samo otoczenie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Jego były bliski współpracownik i partner biznesowy, Tymur Mindicz, jest ścigany listem gończym. Miał zorganizować przekręt na 100 milionów dolarów, a potem zniknąć tuż przed nalotem służb. To cios, który może zachwiać zaufaniem do Kijowa w najgorszym możliwym momencie.

Reklama

Uciekł tuż przed nalotem. Kim jest człowiek, którego szuka cała Ukraina?

Na celowniku całej Ukrainy znalazł się Tymur Mindicz. I nie jest to byle urzędnik. To człowiek z samego serca imperium Wołodymyra Zełenskiego – jego dawny partner biznesowy, współtwórca potęgi studia "Kwartał 95" i, jak twierdzą media, bliski przyjaciel. Ich relacje były tak bliskie, że w 2019 roku, już jako prezydent, Wołodymyr Zełenski poruszał się po Kijowie opancerzonym autem użyczonym właśnie przez Mindicza. To doskonale pokazuje, jak głębokie były to powiązania.

Teraz Mindicz jest poszukiwany listem gończym. Zdążył uciec z kraju – najprawdopodobniej do Izraela, którego ma obywatelstwo – tuż przed akcją Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU). Jego nazwisko oficjalnie trafiło do bazy poszukiwanych, a cała Ukraina zadaje sobie pytanie, jak człowiek z takimi koneksjami mógł zniknąć z kraju w czasie wojny.

Reklama

Tymur Mindicz w zielonym podkoszulku x.com/radio_bialorus

"Pralka" w centrum Kijowa. Jak zniknęło 100 milionów dolarów?

Według śledczych, którzy przez 15 miesięcy zbierali dowody, ekipa Mindicza stworzyła bezczelny system. Mieli wymuszać od kontrahentów państwowego giganta energetycznego Enerhoatom, operatora ukraińskich elektrowni atomowych, łapówki w wysokości 10-15 proc. wartości kontraktów. Brudne pieniądze miały być legalizowane w specjalnie stworzonym biurze w centrum Kijowa, swoistej pralni, przez którą przepłynęło co najmniej 100 milionów dolarów.

Reklama

Skala afery jest tak ogromna, że poleciały już głowy ministrów – dymisje złożyli szef resortu sprawiedliwości Herman Hałuszczenko i minister energetyki Switłana Hrynyczuk. Eksperci nie mają wątpliwości – to największy skandal korupcyjny za rządów Zełenskiego, który on sam określił jako "spektakularny samobój" wizerunkowy dla walczącego kraju.

Reklama

"Zbieram grzyby, a rząd kradnie". Afera rozwściecza Ukraińców

Podczas gdy na szczytach władzy mowa o milionach dolarów, zwykli Ukraińcy walczą o przetrwanie. Afera uderza w morale narodu, który od lat zmaga się z wojną. Głos zwykłym ludziom oddał niemiecki dziennik Die Welt, cytując kobietę o imieniu Olga, która dosadnie podsumowała nastroje społeczne.

Reklama

Zbieram grzyby, codziennie walczę o przetrwanie, a rząd kradnie nasze pieniądze.

Jej słowa to gorzki komentarz do sytuacji, w której zaufanie do władzy jest na wagę złota. Rosyjska propaganda już zaciera ręce, a sojusznicy na Zachodzie patrzą na Kijów z coraz większą nieufnością.

Reklama

flaga ukrainy AKPA

"Głowa ośmiornicy jest w pałacu". Kto tak naprawdę pociąga za sznurki?

Choć list gończy wystawiono za Mindiczem, eksperci sugerują, że jest on tylko wykonawcą, a prawdziwe centrum operacji znajduje się znacznie wyżej – w samym Pałacu Prezydenckim. Palec oskarżenia nie jest jednak skierowany na Zełenskiego, a na jego najpotężniejszego współpracownika, Andrija Jermaka, nazywanego "prezydentem w cieniu".

"Mindiczowi umożliwiono wyjazd. Ale to nie on wszystkim steruje, głowa ośmiornicy znajduje się w ośrodku prezydenckim. To Jermak pociąga za sznurki"

– ocenia bez ogródek analityk Grzegorz Kuczyński. Wtóruje mu Zbigniew Parafianowicz, który stwierdza, że to właśnie Jermak jest "kręgosłupem Zełenskiego trzymającym pieczę nad układami finansowo-biznesowymi".

Zełenski próbował osłabić śledczych? Niezależne biuro nie odpuszcza

Cała afera jest tym bardziej niewygodna dla otoczenia prezydenta, że od miesięcy miało ono próbować osłabić niezależność NABU – agencji, która teraz depcze im po piętach. Pojawiały się próby podporządkowania biura Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), kontrolowanej przez ludzi Jermaka. Wygląda na to, że ktoś wiedział, co się święci.

"Otoczenie Zełenskiego wiedziało, że NABU węszy i próbowano wykonać ruch wyprzedzający. Ostatecznie Zełenski ustąpił, prawdopodobnie pod naciskiem UE i Amerykanów. NABU pozostaje relatywnie niezależne i dzięki temu może uderzyć w ludzi pokroju Mindicza"

– komentuje Parafianowicz. Akcja przeciwko Mindiczowi to dowód, że smycz zerwała się na dobre. Pytanie, jak wysoko sięgnie śledztwo i czy zatrzyma się na "przyjacielu prezydenta".

Wołodymyr Zełenski i Donald Trump spotkali się na pogrzebie Franciszka. Wystarczyło jedno zdjęcie i sieć świętuje memami
Źródło: instagram.com/make_life_harder
Reklama
Reklama