Poznańska trenerka psów Małgorzata K. przed sądem. Zarzuty: głodzenie i trzymanie psów w klatkach

Poznańska trenerka psów Małgorzata K. przed sądem. Zarzuty: głodzenie i trzymanie psów w klatkach

Poznańska trenerka psów Małgorzata K. przed sądem. Zarzuty: głodzenie i trzymanie psów w klatkach

instagram.com/mampsaicoteraz; mampsaicoteraz.com/

Jej Instagram ociekał miłością do zwierząt, ale prawda, która wyszła na jaw, okazała się wstrząsająca. Znana poznańska influencerka i trenerka psów, Małgorzata K. "Małgo", miała zamienić życie swoich podopiecznych w piekło. Głodzenie, podduszanie dławikiem i trzymanie w skandalicznych warunkach – to tylko część zarzutów, które doprowadziły ją przed sąd.

Reklama

"Jeden nie mógł się nawet wyprostować". Interwencja odsłoniła piekło za zamkniętymi drzwiami

To miał być profesjonalny ośrodek szkoleniowy i fundacja ratująca psy z problemami. Jednak gdy 13 listopada 2023 roku aktywiści z Fundacji Mondo Cane i Wielkopolskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt weszli na teren placówki prowadzonej przez Małgorzatę K., ich oczom ukazał się obraz jak z horroru. Na miejscu interwencyjnie odebrano 15 skrajnie zaniedbanych psów.

Zwierzęta były przetrzymywane w fatalnych warunkach – w ciasnych, przykrytych kocami klatkach, bez dostępu do światła i wody. Były przerażone i wychudzone do kości. Obraz, który najbardziej zapadł w pamięć wolontariuszom, to widok jednego z podopiecznych.

Reklama

Psy były wychudzone. Siedziały w klatkach bez dostępu do światła, przykrytych kocami. Jeden z psów, owczarek niemiecki, w swojej klatce w ogóle nie mógł się wyprostować.

– relacjonowała wstrząśnięta Aleksandra Śniecikowska z Fundacji Mondo Cane. To był dopiero początek odkrywania mrocznej prawdy o działalności "psiary" z Poznania.

Tak wyglądało "szkolenie" metodami Małgo

Prokuratura nie ma wątpliwości – w szkole "Mam psa i co teraz?" stosowano metody, które ze szkoleniem nie miały nic wspólnego. Akt oskarżenia to przerażający zapis systematycznego znęcania się nad zwierzętami. Jedną z podstawowych "technik" było długotrwałe głodzenie. W jednej z wiadomości Małgo miała bez ogródek napisać o suczce, że ta "przez dziewięć dni nie jadła, bo była grubą gnoj.wą i musiała schudnąć".

Reklama

Historie poszczególnych psów mrożą krew w żyłach. Suczka Hera, ze złamaną kością czaszki, tygodniami cierpiała w męczarniach, bo influencerka nie zabrała jej do weterynarza. Pies Chase w środku grudnia był trzymany na zewnątrz w tak małym kontenerze, że nie mógł się obrócić. W ciągu kilku dni schudł sześć kilogramów, a od zaciskanego na szyi dławika miał ropiejącą ranę. Z kolei Pies Malloy charczał z bólu przy każdym oddechu – również z powodu stosowania dławika.

Reklama

Pies z zabawką w pysku instagram.com/mampsaicoteraz

Reklama

Czytaj także: Pies-bohater z Wrocławia uratował swojego pana. Kiedy kobieta chwyciła za smycz, stało się coś niezwykłego

Reklama

"Jego ostatnią szansą na życie była fundacja". Wolontariusze ujawniają wstrząsającą prawdę

Gdyby nie determinacja wolontariuszy z Fundacji Duch Leona, wiele z tych historii mogłoby nigdy nie ujrzeć światła dziennego. To do nich trafiły pierwsze ofiary "szkolenia" – Coffie i Toffik (dziś Volter), które stały się kluczowymi dowodami w sprawie. Stan jednego z psów był tak zły, że poprzedni trenerzy zalecali eutanazję.

Już po kilku dniach pobytu w naszej fundacji bez problemu dawał się dotykać i przychodził na głaskanie. Przyjazd do Ducha był jego ostatnią szansą na życie, ponieważ trenerzy zalecali właścicielce eutanazję, a ona sama panicznie bała się psa.

– relacjonowali pracownicy fundacji. Zwierzęta, które trafiały pod ich opiekę, były cieniem samych siebie – niedożywione, straumatyzowane i panicznie bojące się człowieka. Dopiero w bezpiecznym miejscu, z dala od Małgo, uczyły się na nowo, czym jest normalne życie.

Ukrywała się przed policją, a potem zuchwale okradła schronisko. "Tupet i przekonanie o nietykalności"

Gdy sprawa wyszła na jaw, Małgorzata K. unikała kontaktu z prokuraturą i ukrywała się przed policją, co ostatecznie doprowadziło do jej aresztowania 28 marca 2024 roku. Jednak nawet w obliczu poważnych zarzutów nie straciła rezonu. W lutym dokonała zuchwałej kradzieży. Włamała się do poznańskiego schroniska i uprowadziła dwa swoje psy, które były dowodami w sprawie. Co ciekawe, zrobiła to dokładnie w dniu, w którym prokuratura miała przekazać je pod opiekę organizacji prozwierzęcej. Do dziś zwierząt nie odnaleziono.

InstagramMam psa. I co teraz? @mampsaicoteraz
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Instagram (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @mampsaicoteraz w serwisie Instagram

Postawa influencerki zszokowała nawet doświadczonych obrońców praw zwierząt, którzy od lat walczą z podobnymi przypadkami.

Małgorzata K. tego nie przeczyta, ale ciśnie nam się na usta, że tupet i przekonanie o własnej nietykalności to nie najlepsza droga w sytuacji, gdy popełnia się przestępstwa.

– skomentowała gorzko jedna z zaangażowanych w sprawę organizacji.

"Jak można?!". Internet nie zostawił na influencerce suchej nitki

Afera wstrząsnęła polskim internetem, a zwłaszcza społecznością miłośników zwierząt. W sieci zawrzało. Pod postami informującymi o zarzutach dla Małgo pojawiły się tysiące komentarzy wyrażających szok, niedowierzanie i absolutne oburzenie. Dla wielu osób, które śledziły jej działalność, prawda okazała się brutalnym ciosem.

"Śledziłam ją od dawna, jestem w szoku, że można tak oszukiwać ludzi i krzywdzić bezbronne istoty" – pisała jedna z internautek. "To jest piekło na ziemi pod przykrywką miłości do psów. Mam nadzieję, że dostanie najwyższy możliwy wyrok" – dodawała inna. Proces influencerki, która za fasadą uśmiechów i profesjonalizmu miała stworzyć psom prawdziwy horror, ruszył w październiku przed sądem w Poznaniu. Grozi jej do 5 lat więzienia.

Tatuaż pupila domowego - propozycje dla wszystkich właścicieli zwierząt!
Źródło: Instagram.com/panna.lew/
Reklama
Reklama