Janusz Piechociński o alkoholu w Sejmie: „Ktoś leżał na sejmowym korytarzu”

Janusz Piechociński o alkoholu w Sejmie: „Ktoś leżał na sejmowym korytarzu”

Janusz Piechociński o alkoholu w Sejmie: „Ktoś leżał na sejmowym korytarzu”

instagram.com/piechocinski-janusz; Wiki Commons

Sejm RP – świątynia demokracji czy po prostu melina? Janusz Piechociński właśnie zrzucił bombę, opowiadając o scenach rodem z podrzędnego baru. Jego słowa otwierają puszkę Pandory pełną trunkowych awantur, kompromitujących nagrań i polityków, którzy dawno stracili kontakt z rzeczywistością.

Reklama

Piechociński nie gryzie się w język. "Ktoś leżał na sejmowym korytarzu"

O tym, że w hotelu poselskim Sejmu RP alkohol leje się strumieniami, szeptano od lat. Również jedna z pierwszych decyzji nowego marszałka Sejmu RP Włodzimierza Czarzastego o wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu na terenie Kancelarii Sejmu dała jasny sygnał, że sejmowa rzeczywistość nie wygląda najlepiej. Ale dopiero teraz ktoś odważył się powiedzieć to głośno. Były wicepremier Janusz Piechociński wbił kij w mrowisko, ujawniając szokujące kulisy życia parlamentarnego. Jego opowieść o polityku leżącym bezwładnie na sejmowym korytarzu sprawiła, że problem, który zamiatano pod dywan, wrócił z podwójną siłą. To historia, w której powaga urzędu miesza się z żenującą farsą, a immunitet staje się licencją na zapomnienie.

Sejmowa "aleja wstydu". Tych scen politycy woleliby nie pamiętać

Prawda jest brutalna: incydenty alkoholowe w polskim parlamencie to tradycja sięgająca dekad. Pamiętacie senatora Bogdana Pęka śpiącego na hotelowej podłodze? W 2015 roku jego zdjęcie obiegło całą Polskę i stało się symbolem upadku sejmowych obyczajów. To po tej aferze Dom Poselski został zamknięty dla mediów, ale problem oczywiście nie zniknął.

Reklama

Zdjęcie "zmęczonego" Bogdana Pęka wywołało także wysyp memów Zdjęcie "zmęczonego" Bogdana Pęka wywołało także wysyp memów / Fot. kwejk.pl

Ale spanie na korytarzu to jedno. Prawdziwy wstyd zaczynał się, gdy "zmęczeni" politycy wchodzili na mównicę. W 2008 roku cała Polska oglądała bełkotliwą wypowiedź posłanki PiS Elżbiety Kruk, a kilka lat wcześniej poseł AWS Jan Maria Jackowski miał ogromne problemy z wysławianiem się podczas wystąpienia. Wisienką na torcie jest komiczna historia posła PSL Andrzeja Pałysa, który po wyjściu z hotelu próbował wsiąść do nie swojego samochodu, co uchwyciły kamery TVN.

Reklama

Echa Samoobrony. Bójki, rozbite drzwi i "swoisty koloryt"

Myślicie, że obecne awantury to coś nowego? Nic bardziej mylnego. Dzisiejsze ekscesy to tylko blade echo czasów, gdy w Sejmie rządziła Samoobrona. W 2003 roku posłowie tej partii, Jerzy Pękała i Mieczysław Aszkiełowicz, po zakrapianej imprezie w sejmowej restauracji postanowili rozstrzygnąć spór światopoglądowy na pięści. Komisja Etyki Poselskiej nie miała wątpliwości:

Reklama

Ustalono, iż posłowie stosując wobec siebie przemoc fizyczną doprowadzili do widocznych uszkodzeń ciała i utraty równowagi. Sprawiali wrażenie osób znajdujących się w stanie wskazującym na nadmierne spożycie alkoholu. Zachowywali się w sposób zaprzeczający elementarnym zasadom przyzwoitości i dobrego wychowania

Problemy z agresją miał też sam lider partii, Andrzej Lepper. W tym samym roku otrzymał naganę za rozbicie szklanych drzwi prowadzących na salę obrad. Jak widać, obecni "patoposłowie" mają od kogo czerpać inspiracje.

Reklama

Łukasz Mejza facebook.com/mejzalukasz

Reklama

"Patoposłowie" idą w ślady starszych kolegów. Awantury to ich znak rozpoznawczy

Wydawałoby się, że młodsze pokolenie polityków wyciągnie wnioski. Zamiast tego, mamy nową gwardię, która z awantur zrobiła swój znak rozpoznawczy. Prym wiodą tu Dariusz Matecki i Łukasz Mejza z PiS. Na liście ich "wyczynów" jest wszystko: nocne bieganie po dachu Sejmu, wulgarne zaczepki i głośne imprezy z przyśpiewkami w stylu "Staszek piątka, Tomek dycha, a dwudziestka dla Giertycha", śpiewanymi w twarz marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu.

Senator Wadim Tyszkiewicz opisał jedną z takich scen bez ogródek: "Pijana tłuszcza pod przywództwem Mateckiego, wspieranego przez (...) Łukasza Mejzę, (...) zaatakowała rynsztokowymi wulgaryzmami senatorki koalicji 15 października". Obrazek jak z podrzędnego pubu, a nie z serca polskiej demokracji. Co ciekawe, Dariusz Matecki ma własną wersję wydarzeń i odbija piłeczkę, oskarżając polityków koalicji o hipokryzję.

To posłowie z KO, Lewicy czy PSL, którzy najczęściej mówią o jakichś "patoposłach", sami bywają w hotelu "totalnie pijani", często w stanie upodlenia. Gdyby marszałek ich widział, mógłby mieć powody, żeby ograniczyć alkohol w Sejmie

Czarzasty wprowadza prohibicję, ale posłowie wiedzą swoje

Jednak wielu parlamentarzystów podchodzi do pomysłu prohibicji na terenie Sejmu z dystansem. Twierdzą, że problemem nie jest piwo w barze, ale kultura i poczucie całkowitej bezkarności. Szef Komisji Regulaminowej Jarosław Urbaniak z KO proponuje radykalne rozwiązanie: "Zlikwidujmy Dom Poselski, to i zlikwidujemy problem 'patoposłów'". Czy zakaz sprzedaży alkoholu cokolwiek zmieni, skoro problemem nie jest butelka w barze, a buta i poczucie bezkarności w głowach niektórych posłów? Można odnieść wrażenie, że to walka z wiatrakami, a prohibicja skończy się jak zawsze – handlem z bagażnika na sejmowym parkingu.

Anna od Jarka pokazała zdjęcie swojego szefa z futrzakiem w Światowym Dniu Kota. Przy okazji przymiliła się prezesowi Zdjęcia kotów słynnych polityków.
Źródło: Facebook.com/AnnaZalewskaPiS
Reklama
Reklama