Włodzimierz Czarzasty, ledwo zdążył wygodnie usiąść w fotelu marszałka, a już wywołał prawdziwą burzę na sejmowych korytarzach. Jego decyzja o wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu na terenie Sejmu spotkała się z falą oburzenia i kpin. Opozycja nie kryje wściekłości, a słowa "to są jakieś żarty" niosą się po całej Warszawie.
Czarzasty odpala prohibicję w Sejmie. Jest jeden absurdalny szczegół
Zaledwie dzień po objęciu funkcji marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty postawił sprawę jasno i na konferencji prasowej 19 listopada 2025 roku ogłosił swoją pierwszą dużą decyzję. Podpisał zarządzenie o zakazie sprzedaży napojów alkoholowych na terenie Kancelarii Sejmu. Jest jednak jeden, dość kuriozalny, szczegół, który całą operację stawia w dziwnym świetle.
Chciałem przeczytać zarządzenie nr 7 marszałka Sejmu z 19 listopada w sprawie zakazu sprzedaży napojów alkoholowych w budynkach i na terenach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu. Wejdzie ono w życie 24 listopada 2025 roku.
Ten roczny poślizg sprawił jednak, że cała szumnie zapowiadana prohibicja zamieniła się w farsę. Po sejmowych korytarzach niosą się kpiny, że to wystarczająco dużo czasu, by "opróżnić magazyny" i zrobić zapasy. Marszałek tłumaczył to prozaicznie, bo "należy zarządzić tymi zasobami, które są w restauracji Sejmu", ale jednocześnie uderzył w wysokie tony.
Trudno jest informować społeczeństwo o konieczności zakazu sprzedaży w stacjach benzynowych, konieczności zakazu sprzedaży w nocy alkoholu, nie dając przykładu ze strony Sejmu, czyli od strony tych osób, które takie prawo będą uchwalały. Uważam, że powinniśmy jako instytucja państwowa dać przykład, dlatego to zarządzenie podpisałem.
"Temat zastępczy!". Opozycja nie zostawia na Czarzastym suchej nitki
Choć oficjalnie nikt nie przyzna, że broni alkoholu w pracy, nieoficjalnie w Sejmie zawrzało. Politycy Prawa i Sprawiedliwości łapali się za głowy, zarzucając marszałkowi tworzenie "tematów zastępczych", a posłowie Konfederacji drwili, że to "walka z urojonym wrogiem", podczas gdy Polaków trapi drożyzna. Słowa "to są jakieś żarty" to najłagodniejszy z komentarzy, jakie można usłyszeć na sejmowych korytarzach. Wygląda na to, że pierwsza bitwa nowego marszałka, zamiast podnieść prestiż izby, stała się źródłem politycznych memów.
Stary znajomy wraca do gry. Kontrowersyjna nominacja dla Marka Siwca
Rewolucja Czarzastego nie kończy się jednak na sprawach obyczajowych. Nowy marszałek dokonuje też głębokiej zmiany kadrowej, powołując na szefa Kancelarii Sejmu Marka Siwca – politycznego weterana z ogromnym doświadczeniem, ale i sporym bagażem. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego i wiceszef Parlamentu Europejskiego to postać, której nominacja musiała wywołać dyskusje.

Sam Czarzasty broni swojego wyboru, stawiając na profesjonalizm i odcinając się od politycznych ocen. W jego słowach słychać ton nowego szeryfa, który nie zamierza się nikomu tłumaczyć.
Uważam, że da tej instytucji sprawność i bezpieczeństwo. Opinie polityczne na temat pana Marka Siwca oraz innych osób powiem szczerze, mnie nie interesują. Interesuje mnie sprawczość, podejmowanie decyzji, konsekwencja.
Nie tylko alkohol. Czarzasty bierze się też za poselskie kilometrówki
Ale na tym nie koniec rewolucji. Czarzasty uderzył też w świętą krowę polskiego parlamentaryzmu – owiane złą sławą kilometrowki poselskie. Iskrą zapalną była afera, którą nagłośniła Marcelina Zawisza z Razem, ujawniając, że rekordziści potrafią wyjeździć na koszt podatnika ponad 100 tys. zł rocznie.
Marszałek Sejmu Czarzasty zapowiedział koniec z tą samowolką. Nowe, bardziej przejrzyste zasady mają wejść w życie 1 stycznia 2026 roku.
Nie może być takiej sytuacji, że wydajemy ponad 3 tys. zł miesięcznie, każdy poseł ma potencjalnie możliwość wydania na "kilometrówki" i ludzie mają pytania, na co te pieniądze zostały wydane. Ja żadnego posła i żadnej posłanki łącznie ze sobą o nic nie podejrzewam, ale uważam, że społeczeństwo polskie ma prawo do przejrzystości.
Internet nie zostawił na marszałku suchej nitki. "Zajmijcie się gospodarką!"
Marszałek swoje, a internet wie swoje. Sieć zalała fala kpin i krytycznych komentarzy pod adresem nowego porządku w Sejmie. Pod adresem polityków popłynęła fala krytyki, choć znalazły się też głosy poparcia.
Serio? W kraju inflacja, a oni się zajmują tym, czy poseł może kupić piwo w sejmowym barze?
Czarzasty myśli, że jak wprowadzi prohibicję, to ustawy będą lepsze? Dobre sobie. A ten termin za rok to już w ogóle komedia.
Może niech od razu alkomaty przy wejściu na salę plenarną postawią. Przynajmniej będzie śmiesznie.
Dobry ruch! Koniec z pijaństwem za nasze pieniądze!
Wygląda na to, że kadencja Włodzimierza Czarzastego zaczyna się od trzęsienia ziemi w sprawach, których nikt się nie spodziewał. Jedno jest pewne – w Sejmie jeszcze długo nie będzie spokojnie.
.