To miało ucichnąć, a wybuchło z podwójną siłą. Łukasz Mejza zamiast przeprosić za nakrapianą imprezę z politykami i działaczami piłkarskimi, postanowił ją… uszlachetnić. Tłumaczenia Mejzy przebiły samo nagranie i rozlały się po sieci lawiną kpin oraz oburzenia.
Mejza broni libacji z Kuleszą. Jego definicja „normalnego domu” przejdzie do historii
Wideo, na którym widać „Barkę” odśpiewaną po męsku, wróciło jak bumerang. Chodzi o spotkanie w mieszkaniu posła Łukasza Mejzy z udziałem Cezarego Kuleszy i polityków.
Barka niesie się w tle, a obok Łukasza Mejzy są też Kamil Bortniczuk, Michał Cieślak i Michał Sroka. Impreza miała się odbyć 9 października 2021 r., po wygranej reprezentacji Polski z San Marino 5:0. Miejscem była prywatna kwatera posła.

W wywiadzie dla "Faktów" Łukasz Mejza odniósł się do sprawy, gęsto się tłumacząc.
Grupa dorosłych facetów po godzinach pracy umówiła się na wódkę, jak w każdym, normalnym, zdrowym, polskim domu. Wszystko.
Polacy bezlitośnie kpią z tłumaczeń posła Mejzy
Były wiceminister sportu w rządzie Mateusza Morawieckiego mówi więc o standardzie, który wielu uznało za mocno osobliwy. Mejza w 2021 roku stracił stanowisko po skandalu z ofertami dla rodziców nieuleczalnie chorych dzieci, ale dziś nie widzi problemu w nocnym biesiadowaniu z religijną pieśnią w tle i wódka na stole.
Hasło „normalny polski dom” w kilkanaście godzin awansowało do rangi memicznej etykiety.