Eksplozja na torach do Lublina: pociąg InterCity przejechał nad wyrwą z prędkością 150 km/h, ładunki były co najmniej dwa

Eksplozja na torach do Lublina: pociąg InterCity przejechał nad wyrwą z prędkością 150 km/h, ładunki były co najmniej dwa

Eksplozja na torach do Lublina: pociąg InterCity przejechał nad wyrwą z prędkością 150 km/h, ładunki były co najmniej dwa

instagram.com/donaldtusk

Chaos, strach i włos od niewyobrażalnej tragedii na torach do Lublina. Pociąg InterCity z setkami pasażerów przeleciał z prędkością 150 km/h nad wyrwą po eksplozji. Oficjalnie mówi się o jednym akcie dywersji, ale szokujące ustalenia wskazują, że to był skoordynowany atak z użyciem co najmniej dwóch ładunków.

Reklama

Zaczęło się od tajemniczego huku. Policja nic nie znalazła, a rano pociąg pędził prosto w pułapkę

Cały dramat zaczął się w sobotni wieczór od niepokojących sygnałów, które zostały zignorowane. Mieszkańcy okolic wsi Mika usłyszeli huk, ale kiedy na miejsce przyjechał patrol, policjanci rozłożyli ręce. Nie było ognia, dymu ani widocznych zniszczeń. Sprawę potraktowano jak fałszywy alarm.

Obywatele zgłosili nam, że usłyszeli wybuch. To były bardzo ogólne stwierdzenia — nie wiadomo było, czy to rzeczywiście eksplozja, czy np. petarda. Policjanci pojechali na miejsce, patrolowali teren, ale nie znaleźli żadnych śladów: nie było ognia ani innych oznak wybuchu. W związku z tym informacji nie udało się potwierdzić

– tłumaczyła później Katarzyna Nowak z policji.

Reklama

Prawdziwy koszmar rozegrał się w niedzielny poranek. Po torach, które w nocy zostały rozerwane przez ładunek wybuchowy, z zawrotną prędkością 150 km/h pędził pociąg PKP InterCity. Maszynista poczuł potężne szarpnięcie i natychmiast, świadom śmiertelnego zagrożenia, powiadomił kontrolę ruchu. To jego zimna krew i błyskawiczna reakcja zapobiegły masakrze. Ostrzeżony w porę maszynista pociągu Kolei Mazowieckich zdążył wyhamować tuż przed zniszczonym torowiskiem.

To cud, że ten skład nie wypadł z torów

– mówi wprost nasz informator z kolei.

Reklama
InstagramDonald Tusk @donaldtusk
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Instagram (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @donaldtusk w serwisie Instagram

Jeden wybuch to nie wszystko? Szokujące ustalenia służb

Początkowo mówiło się o "nierówności toru", jednak szybko stało się jasne, że to nie była zwykła awaria. Na miejsce ściągnięto najlepszych ekspertów w kraju, a ponure przypuszczenia potwierdził szef MSWiA.

Reklama

Doszło do odpalenia ładunku wybuchowego, który uszkodził tory kolejowe. Eksperci potwierdzili to ponad wszelką wątplwość

– ogłosił Marcin Kierwiński. To jednak był dopiero początek szokujących informacji. Minister poinformował, że to jeden z co najmniej dwóch aktów dywersji. Sprawcy działali w kilku miejscach.

Reklama

Wczoraj około godz. 21:30 potwierdzono też dwa kolejne wydarzenia. Jedno to uszkodzenie na tej samej linii kolejowej trakcji energetycznej na długości około 60 metrów. Kilkaset metrów dalej znaleziono metalową obejmę, która zainstalowana była na torach kolejowych

– przekazał Marcin Kierwiński. Jak tłumaczą eksperci, taki przedmiot podłożony w odpowiednim miejscu ma jeden cel: doprowadzić do **wykolejenia pociągu**. To dowód na to, że mieliśmy do czynienia ze skoordynowanym i zaplanowanym atakiem.

Reklama

Elitarne służby na miejscu. ABW i wojsko polują na dywersantów

Skala operacji i charakter zdarzenia sprawiły, że pod miejscowością Życzyn natychmiast zaroiło się od przedstawicieli najważniejszych służb w państwie. Do policjantów i prokuratorów dołączyli funkcjonariusze ABW, Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz specjaliści od aktów terroru z Centralnego Biura Śledczego.

W miarę prowadzenia czynności dołączały kolejnej służby: ABW, Służba Kontrwywiadu Wojskowa, a także specjaliści od aktów terroru z Centralnego Biura Śledczego, którzy mają kompetencje w zakresie badania miejsc wybuchów i materiałów wybuchowych. Wszystkie służby były na miejscu, aby ustalić, z czym mamy do czynienia

– poinformowała rzeczniczka policji Katarzyna Nowak. Śledczy są przekonani, że dywersanci zostaną szybko złapani.

Zabezpieczono bardzo obfity materiał dowodowy w tej sprawie. Pozwoli on bardzo szybko zweryfikować sprawców tego haniebnego aktu dywersji. Zabezpieczono monitoring, znaleziono liczne materiały, które mogą nam pomóc w identyfikacji sprawców

– zapewnił minister Kierwiński.

Atak pod Puławami to element układanki? "Kolejna próba dywersji"

Jakby tego było mało, tego samego dnia wieczorem doszło do kolejnego niepokojącego zdarzenia. Pod Puławami, na tej samej linii kolejowej, uszkodzona sieć trakcyjna zerwała się i wybiła szyby w pędzącym pociągu relacji Świnoujście–Rzeszów. Na pokładzie było blisko 500 pasażerów. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Służby nie mają wątpliwości, że to nie był przypadek.

Tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Sieć została dokładnie przecięta. Być może tak to zostało zaplanowane

– mówi nasze źródło w służbach. Zbieżność czasowa i miejsce zdarzenia wskazują, że to mogła być kolejna próba dywersji. Na miejscu znaleziono też przedmioty, które mogły należeć do sprawców.

Znaleziono kawałek blachy, rozładowany telefon oraz powerbank. Wszystkie te rzeczy zostały zabezpieczone przez służby celem ustaleń okoliczności zdarzenia

– dodaje nasz rozmówca.

Kto chce sparaliżować Polskę? Pytania o bezpieczeństwo kolei pozostają bez odpowiedzi

Jeden potwierdzony akt dywersji, drugi wysoce prawdopodobny i seria skoordynowanych incydentów. Obraz, jaki wyłania się z tych wydarzeń, jest przerażający. To już nie jest kwestia awarii czy kradzieży, ale celowego ataku na infrastrukturę krytyczną państwa. Dywersja na torach miała na celu nie tylko zniszczenia, ale być może także wywołanie chaosu i sprawdzenie reakcji polskich służb.
Ten incydent kolejowy obnażył brutalną prawdę o tym, jak kruche jest bezpieczeństwo polskiej kolei. O włos od tragedii z udziałem setek pasażerów zadajemy sobie pytanie: kto za tym stoi i czy to dopiero początek? Cała Polska wstrzymuje oddech, czekając na odpowiedzi i schwytanie sprawców, którzy chcieli zafundować nam krwawą katastrofę.

Kreml oficjalnie ogłasza wojnę z NATO. Mrożące krew w żyłach słowa rzecznika Putina.
Źródło: x.com/SztabGenWP
Reklama
Reklama