Sławomir Mentzen udowodnił, że granica między wiecem politycznym a rockowym pogo jest cieńsza, niż mogłoby się wydawać. Lider Konfederacji dał się ponieść tłumowi na koncercie Kultu, a nagranie z tego zdarzenia dosłownie podpaliło sieć.
Mentzen jak gwiazda rocka. Tłum oszalał na jego punkcie
Sobotni koncert Kultu w katowickim Spodku dla jednego z liderów Konfederacji zamienił się w istne rockowe misterium z nim w roli głównej. Sławomir Mentzen, ubrany w koszulkę z logo zespołu, w pewnym momencie zniknął w tłumie, by po chwili wypłynąć na morzu rąk. Fani nieśli go pod samą scenę, skandując jego imię, jakby był wokalistą, a nie posłem.
Całym zdarzeniem polityk nie omieszkał pochwalić się w sieci, publikując nagranie z tej szalonej akcji. Swój wpis podsumował krótko, ale dosadnie, oddając emocje chwili.
Ale to był dobry koncert!
Jego przygoda zakończyła się pod samymi barierkami, gdzie tłum bezpiecznie "dostarczył" go na miejsce. Tam już czekała ochrona, która pomogła mu stanąć z powrotem na nogi. Najwyraźniej tak teraz wygląda wieczór w stylu Konfederacji.
To nie przypadek. Tak Mentzen od lat buduje wizerunek "luzaka"
Trzeba przyznać, że Sławomir Mentzen od dawna konsekwentnie kreuje się na polityka, który zrywa z nudnym i sztywnym wizerunkiem swoich kolegów z Wiejskiej. Jego zamiłowanie do cięższych brzmień nie jest tajemnicą – w sieci regularnie pojawiały się jego zdjęcia z koncertów Metalliki, Green Day czy Guns N’ Roses. To właśnie rockowe brzmienia stały się nieodłącznym elementem jego publicznej persony.
Co więcej, jego rockandrollowy wizerunek to dobrze naoliwiona maszyna. Gdy w trakcie kampanii prezydenckiej Mentzena krytycy zarzucali mu nielegalne wykorzystanie muzyki na wiecach, szybko okazało się, że jego sztab miał podpisaną umowę z ZAiKS muzyka. To pokazuje, że za pozą luzaka, który daje się ponieść tłumowi w Katowice Spodek, stoi chłodna kalkulacja i przygotowanie na każdy ruch przeciwnika.
Internet podzielony. "Niosły go niewidzialne ręce wolnego rynku"
Jak można się było spodziewać, nagranie z akcji Mentzen na rękach fanów błyskawicznie stało się viralem. Zwolennicy polityka prześcigali się w dowcipnych komentarzach, idealnie wpisujących się w jego wolnorynkową narrację.
Niosły go niewidzialne ręce wolnego rynku
Oczywiście nie zabrakło też głosów krytyki i kpin. Przeciwnicy Mentzena dopytywali o stan trzeźwości i przypominali o jego radykalnych poglądach, sugerując, że całe show to tylko dobrze wyreżyserowana zasłona dymna.
Ile piwek wleciało?
Dobrze Sławku, że rac nie zabrałeś
Jedno jest pewne: Sławomir Mentzen znów jest na ustach wszystkich, tym razem dosłownie – niesiony przez swoich zwolenników. Pytanie tylko, czy tłum poniósłby go równie chętnie, gdyby zamiast Kultu na scenie pojawił się Zenek Martyniuk?