Wydawało się, że to będzie kolejny PR-owy sukces nowej Pierwszej Damy. Marta Nawrocka z dumą ogłosiła start swojej fundacji, a internet zalała fala ciepłych komentarzy. Wtedy na scenę wkroczyła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Doświadczona polityczka, znana z ciętego języka, nie bawiła się w dyplomację. Wystarczyły jej dwa słowa, by zamienić miłą atmosferę w prawdziwe piekło i podzielić Polskę na dwa obozy.
Pierwsza Dama ogłasza wielki projekt. Niespodziewany cios od Gronkiewicz-Waltz
Marta Nawrocka od początku prezydentury męża zapowiadała, że nie zamierza być tylko ozdobą u jego boku. Teraz przeszła od słów do czynów, ogłaszając swój flagowy projekt — fundację Marty Nawrockiej "Blisko Ludzkich Spraw". Cele były szlachetne: walka z hejtem, pomoc dla osób niepełnosprawnych i wyrównywanie szans dla młodzieży. Skąd pomysł na nazwę? "Myślę, że kampania też zmotywowała mnie do tego, jak nazwać fundację. Bo byliśmy oboje blisko ludzi podczas kampanii i chcemy, by ta prezydentura też była blisko tych zwykłych ludzi" – tłumaczyła Nawrocka.
I kiedy Kancelaria Prezydenta z dumą prezentowała projekt, a zwolennicy Pierwszej Damy szykowali się do oklasków, z cienia wyszła Hanna Gronkiewicz-Waltz, by wbić bolesną szpilę. Weteranka polskiej polityki, była prezydent Warszawy, a obecnie posłanka do Parlamentu Europejskiego, nie potrzebowała długich elaboratów. Jej reakcja była szybka, bezwzględna i sprowadzała się do jednego, miażdżącego zdania.

"Papugowanie Kwaśniewskiej". Te dwa słowa wstrząsnęły internetem
Pod oficjalnym komunikatem pojawił się krótki, ale niezwykle dosadny komentarz Gronkiewicz-Waltz. Składał się z zaledwie dwóch słów, które uderzyły w najczulszy punkt — autentyczność Pierwszej Damy. Zarzutem było "Papugowanie Kwaśniewskiej". To odniesienie do Jolanty Kwaśniewskiej, przez wielu uznawanej za niedościgniony wzór i ikonę, było celowym zabiegiem. Sugerowało, że Marta Nawrocka nie ma własnego pomysłu, a jedynie nieudolnie naśladuje legendarną poprzedniczkę.
Papugowanie Kwaśniewskiej
W świecie, gdzie polityka miesza się z show-biznesem, taki zarzut to prawdziwy nokaut. Oznacza brak własnej inicjatywy, klasy i oryginalności. Krytyka polityczna w takim wydaniu momentalnie rozgrzała sieć do czerwoności.
"Zazdrość i stary komuch" kontra "celna puenta". W sieci zawrzało
Komentarz Gronkiewicz-Waltz zadziałał jak zapalnik. Internet natychmiast podzielił się na dwa plemiona. "Zazdrość przez panią przemawia. Pierwsza Dama chce robić coś dobrego, a pani jedyne co potrafi to krytykować" – grzmieli obrońcy Nawrockiej. Padły też znacznie cięższe oskarżenia: "Gronkiewicz-Waltz nie umywa się do Pierwszej Damy. To stary komuch" – napisał jeden z internautów.
Zwolennicy byłej prezydent Warszawy nie pozostawali dłużni. "Brawo! Ktoś wreszcie powiedział to głośno", "Celna i zasłużona puenta. Zamiast tworzyć coś swojego, kopiuje najlepszych", "Pani Haniu, klasa sama w sobie" – pisali, chwaląc polityczkę za odwagę i trafność oceny. Społeczeństwo po raz kolejny pokazało, że w sprawach pałacu prezydenckiego emocje zawsze biorą górę.