Informacja o tym, że 39-letnia Pierwsza Dama Marta Nawrocka jest już na emeryturze, wywołała w Polsce prawdziwą burzę. To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Na tym finansowe przywileje, które zapewnia jej prezydentura męża, Karola Nawrockiego, wcale się nie kończą.
Marta Nawrocka dostanie nie jedną, a dwie emerytury
Zapomnijcie o tym, co wiecie o emeryturze. Marta Nawrocka, nowa Pierwsza Dama, właśnie zredefiniowała to pojęcie, przechodząc na świadczenie w wieku 39 lat. Jakim cudem? Odpowiedź tkwi w jej imponującej karierze w służbach mundurowych. Zanim weszła do Pałacu Prezydenckiego, przez lata służyła państwu, co dało jej zaskakujące uprawnienia.
Przepisy są tu bezlitosne – dla niej. Po 18 latach w Krajowej Administracji Skarbowej, gdzie dosłużyła się stopnia rachmistrza Służby Celno-Skarbowej i miała uprawnienia do noszenia broni, Marta Nawrocka po prostu zapracowała na wcześniejsze świadczenie. To nie jest prezent, a twardo wywalczone prawo. W rozmowie z mediami sama potwierdziła ten fakt bez ogródek.
Od szóstego sierpnia, wiem, jak to brzmi, ale tak, jestem formalnie emerytką.
Jej emerytura mundurowa nie jest wypłacana z ZUS, lecz przez specjalny Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA, tak samo jak w przypadku policjantów.
instagram.com/marta_nawrocka_
Myślicie, że to koniec? Państwo już buduje jej drugą emeryturę
Prawdziwa wisienka na torcie dopiero przed nami. Ponieważ jako Pierwsza Dama Marta Nawrocka musiała zawiesić karierę, państwo postanowiło zadbać o jej przyszłość. W praktyce oznacza to, że przez pięć lat kadencji jej męża, na jej konto w ZUS będą spływać składki opłacane prosto z kieszeni podatników.
Ten mechanizm ma zabezpieczyć małżonków prezydentów, którzy rezygnują z pracy zawodowej na rzecz obowiązków publicznych. W ten sposób, choć Marta Nawrocka już teraz pobiera jedno świadczenie emerytalne, jednocześnie buduje kapitał na drugie. Pieniądze z ZUS popłyną na jej konto dopiero po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego, czyli po ukończeniu 60 lat.