Jacek Kurski nie wytrzymał. Zwrócił się wprost do Tuska. "Jaką ty, bydlaku, masz czelność?"
Były prezes TVP, Jacek Kurski, przypuścił frontalny atak na premiera Donalda Tuska, nie przebierając w słowach. Padły wyzwiska, których dawno nie słyszano w publicznej debacie, nawet w Polsce. Wszystko przez sprawę Zbigniewa Ziobry, która stała się iskrą zapalną dla prawdziwej politycznej wojny.
Kurski stracił panowanie nad sobą. Nazywa Tuska "bydlakiem" i "szefem mafii"
Jacek Kurski, były prezes TVP, podczas rozmowy w Telewizji Republika nie hamował się ani przez sekundę. Komentując decyzję Sejmu w sprawie Zbigniewa Ziobry, skierował w stronę premiera Donalda Tuska wiązankę oskarżeń i obelg. Kurski wprost nazwał rządzących "bandą sadystów", a samego premiera "bydlakiem".
Kurski wprost oskarżył rządzących o czerpanie przyjemności z nękania chorego polityka.
Mamy do czynienia nie tylko z mafią, ale ze zwykłymi sadystami. To są po prostu sadyści. Z tej perspektywy patrząc, można zrozumieć Zbigniewa Ziobrę, że nie chciał dać tej mafii satysfakcji, żeby człowieka pozwolić tak potraktować
– grzmiał w Telewizji Republika.

To jednak nie wszystko. Były prezes TVP oskarżył szefa rządu o ręczne sterowanie wymiarem sprawiedliwości i przesądzanie o losie politycznych przeciwników.
On wie, że Zbigniew Ziobro się znajdzie w areszcie! Nie ma żadnej wolnej prokuratury, nie ma żadnych wolnych sądów, decyduje szef mafii Donald Tusk o tym, że jeden z flagowych postaci opozycji znajdzie się w areszcie.
W furii Kurski nawiązał do wcześniejszych słów premiera, które jego zdaniem dowodzą, że cała operacja jest polityczną zemstą, a nie działaniem niezależnych organów ścigania.
Jaką ty, bydlaku, jako szef władzy wykonawczej, masz czelność, żeby przesądzać, że "w areszcie"?
Na koniec były prezes TVP dodał, co jego zdaniem powinien zrobić Ziobro: "Gdyby był zdrowy, to doradzałbym mu, żeby wrócił do Polski i się z nimi ostro nawalał".
Wszystko przez Zbigniewa Ziobrę. O co chodzi w tej politycznej wojnie?
Cała awantura wybuchła po tym, jak w piątek 7 listopada 2025 roku Sejm uchylił immunitet byłemu ministrowi sprawiedliwości, Zbigniewowi Ziobrze. Prokuratura Krajowa niemal natychmiast poinformowała o zamiarze postawienia mu aż 26 zarzutów, które dotyczą m.in. nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Śledczy wydali również postanowienie o jego zatrzymaniu.
Iskrą, która odpaliła furię Kurskiego, był jednak wpis Donalda Tuska z 30 października. Premier, komentując sytuację byłego ministra, napisał wprost, że ten będzie...
albo w areszcie, albo w Budapeszcie.
Te słowa opozycja odebrała jako dowód na polityczne zamówienie i brak niezależności prokuratury. Sam premier wielokrotnie zaprzeczał, by wpływał na śledczych, a po decyzji Sejmu stwierdził, że "nie ma żadnej potrzeby odwetu czy zemsty", ale "Polacy zobaczyli, że rozliczenia stają się faktem".
PiS murem za Ziobrą. Kaczyński mówi o "obcych interesach", a Ziobro o "zleceniu"
Atak Jacka Kurskiego to nie jedyny tak ostry głos w obronie byłego ministra sprawiedliwości. Głos zabrał sam prezes PiS, Jarosław Kaczyński, który zasugerował, że działania przeciwko Ziobrze są inspirowane z zewnątrz.
Można powiedzieć, że to jest normalne. Ci, co reprezentują obce interesy, tacy powinni być i tacy są, tego oczekują od nich mocodawcy. (...) Nie mam wiedzy, żeby Zbigniew Ziobro dopuszczał się jakichś przestępstw
– stwierdził lider opozycji.
W podobnym tonie wypowiedział się sam zainteresowany. Zbigniew Ziobro, komentując decyzję Sejmu, stwierdził, że cała sprawa to efekt politycznego zlecenia. "Donald Tusk kilka dni temu napisał, że będzie areszt i kropka. Mógł tak napisać, bo przez te długie miesiące Bodnar i Żurek pod jego nadzorem i na zlecenie przejmowali wymiar sprawiedliwości" – napisał w oświadczeniu.
Tusk odpowiada spokojnie: "Rozliczenia stają się faktem"
A co na to wszystko premier? Donald Tusk, w przeciwieństwie do swoich oponentów, unika ostrych słów, choć nie rezygnuje ze szpilek. Konsekwentnie zaprzecza, by ręcznie sterował prokuraturą, i podkreśla, że proces rozliczeń poprzedniej władzy jest naturalną koleją rzeczy.
Nie ma się z czego cieszyć, bo to fajnie nie wygląda. Jednak z punktu widzenia polskiej demokracji, to bardzo ważne, że Polacy zobaczyli, że rozliczenia stają się faktem
– skomentował premier po decyzji Sejmu, dodając, że "nie ma żadnej potrzeby odwetu czy zemsty".
Odniósł się też do faktu, że Zbigniew Ziobro przebywa obecnie na Węgrzech, co utrudnia działania prokuraturze. "Nie wyślę przecież oddziałów komandosów do Budapesztu. Tak to nie działa" – stwierdził z przekąsem Tusk. Brutalny język Kurskiego z jednej strony i pozornie spokojna, ale stanowcza postawa premiera z drugiej zapowiadają, że polityczne starcie dopiero się rozkręca.