Przemysław Czarnek myślał, że po otrzymaniu tytułu "Dzbana Roku" nic go już w polityce nie zaskoczy. Były minister edukacji grubo się mylił. Podczas spotkania w Łańcuce jeden z uczestników wręczył mu "prezent", po którym politykowi PiS na moment odebrało mowę.
Kolekcja nietypowych wyróżnień, które na swoim koncie zgromadził Przemysław Czarnek, właśnie się powiększyła. Po głośnej akcji z dostarczeniem mu ręcznie robionej statuetki za tytuł "Dzbana Roku 2023", polityk PiS znów stał się bohaterem wiralowego zdarzenia. Tym razem jednak "trofeum" było znacznie świeższe i, co ważniejsze, niosło za sobą potężny ładunek polityczny.
Czarnek dostał kalafiora. "Prezent" wręczył mu działacz narodowy
Napięta atmosfera spotkania w Łańcucie sięgnęła zenitu, gdy na scenę wkroczył działacz narodowy Piotr Pomykała. Nie mogąc zadać pytania, postanowił przemówić obrazem. Na oczach wszystkich, w tym Ewy Leniart i Roberta Bąkiewicza, podszedł do stołu prezydialnego i z pełną powagą położył przed kompletnie zbitym z tropu Przemysławem Czarnkiem... dorodnego kalafiora.
Mina byłego ministra edukacji mówiła wszystko. Zaskoczenie mieszało się z konsternacją, a cała sala w jednej chwili zamarła, próbując zrozumieć, co właściwie się dzieje. Scena, w której jeden z czołowych polityków PiS siedzi za stołem z wielkim warzywem, błyskawicznie stała się hitem internetu.
Ten kalafior to krzyk rozpaczy. Rolnicy walczą z importem
Gest Pomykały nie był pustym żartem. Działacz głośno wyjaśnił, że kalafior jest symbolem dramatycznej sytuacji polskich rolników, którzy nie mogą sprzedać swoich plonów przez zalew taniej żywności z zagranicy, w tym z Hiszpanii. Akcja miała być manifestem i próbą zwrócenia uwagi polityków na problem, który spędza sen z powiek polskiej wsi.
Razem z tymi rolnikami spotkaliśmy się na protestach przeciwko antyrolniczej "piątce" Kaczyńskiego. Mi się to nie podobało. Nie podobało mi się, jak pan Czaputowicz mówił o umowie Mercosur, która wprowadza nieuczciwą konkurencję właśnie z zagranicy i zalewa nas tania żywność.
Później, w mediach społecznościowych, Pomykała dodał, że była to jedyna forma, w jakiej mógł zwrócić uwagę na bezpieczeństwo żywnościowe i problemy polskiego rolnictwa.
Mimo, że nie było mi dane zadać pytania, to przekazałem mu kalafiora od polskiego rolnika i poprosiłem zgromadzonych o zainteresowanie tematem bezpieczeństwa żywnościowego i problem nieuczciwej konkurencyjności i zalew żywności z zagranicy.

Wszyscy przypominają o słynnym "dzbanie". To już tradycja?
Sytuacja z kalafiorem natychmiast przywołała wspomnienia o innym głośnym "wyróżnieniu", które otrzymał polski polityk. Mowa oczywiście o tytule "Dzbana Roku 2023", przyznanym mu w plebiscycie internetowym organizowanym przez Make Life Harder i Michała Marszała z Tygodnika Nie. Czarnek w finale zdobył aż 309 632 głosy, deklasując Grzegorza Brauna z Konfederacji (152 205 głosów).
Organizatorzy osobiście dostarczyli mu nagrodę w dniu jego urodzin, co z satysfakcją odnotował jeden z nich, Jakobe Mansztajn.
Dzban Roku dostarczony. Jedna kopia do biura poselskiego Przemysława Czarnka w Lublinie, druga do Sejmu. Żeby zawsze był pod ręką. (...) Dziś akurat urodziny pana posła, nie wiem, czy można sobie wyobrazić lepszy prezent.
Wtedy Czarnek reagował z butą, twierdząc, że takie akcje tylko zwiększają jego popularność. Obiecywał, że postawi nagrodę na biurku w swoim biurze poselskim w Lublinie i będzie przy niej nagrywał filmy.
Czarnek milczy, a internet kpi: "Najpierw dzban, teraz kalafior"
Tym razem jednak reakcja polityka PiS była zupełnie inna – a właściwie nie było jej wcale. Czarnek do tej pory nie skomentował incydentu w Łańcucie, co tylko podsyciło falę kpin w internecie. Sieć zalała fala memów, a komentujący prześcigali się w pomysłach na kolejne "trofea" dla byłego ministra. Kontrast między jego pewną siebie postawą wobec "dzbana" a obecnym milczeniem jest uderzający.
Symboliczne gesty, które w mgnieniu oka stają się wiralem, pokazują swoją siłę w polityce. Okazuje się, że czasem jeden kalafior potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc przemówień i wywołać dyskusję, która dociera znacznie dalej niż partyjne wiece. Pozostaje tylko czekać na kolejny eksponat w rosnącej kolekcji posła Czarnka.