Następca wybrany przy pełnej widowni. Kaczyński stawia na Czarnka

Następca wybrany przy pełnej widowni. Kaczyński stawia na Czarnka

Następca wybrany przy pełnej widowni. Kaczyński stawia na Czarnka

facebook.com/czarnekpl; x.com/stkarczewski

Jarosław Kaczyński podczas sobotniego wiecu wywołał prawdziwe polityczne trzęsienie ziemi. W obecności byłych premierów i tysięcy zwolenników namaścił polityka, który "pewnie będzie" w przyszłości stał na czele rządu. Ta deklaracja rozpaliła emocje i na nowo otworzyła dyskusję o tym, kto przejmie schedę po prezesie PiS.

Reklama

Kaczyński zaskoczył wszystkich. "Nie był premierem, ale pewnie będzie"

Sobotnia manifestacja PiS 11 października 2025 roku na placu Zamkowym w Warszawie od początku zapowiadała się gorąco. Protest przeciwko paktowi migracyjnemu i polityce rządu Donalda Tuska zgromadził tysiące zwolenników partii. Nikt nie spodziewał się jednak, że to właśnie tutaj Jarosław Kaczyński zdecyduje się na nowo rozdać karty w wewnętrznej rozgrywce. Prezes PiS, przedstawiając czołowych polityków, wygłosił słowa, które wstrząsnęły sceną. To nie były słowa z promptera. To była polityczna bomba rzucona w tłum, która na oczach byłych premierów ustawiła na nowo hierarchię w partii.

Najpierw na scenie pojawili się była premier Beata Szydło i były szef rządu Mateusz Morawiecki. Po nich prezes zapowiedział byłego wicepremiera, Mariusza Błaszczaka. A potem nastąpił moment, który wywołał prawdziwe poruszenie. Kaczyński wskazał na stojącego obok polityka i wypalił wprost do mikrofonu.

Reklama

Za mną dwoje premierów: pani premier Szydło, pan premier Morawiecki. Za mną także pan premier, bo był wicepremierem, a grzeczność nakazuje, by mówić w tej sytuacji premier, pan Mariusz Błaszczak. I wreszcie - nie był jak dotąd premierem, ale pewnie będzie - pan Przemek... pan minister Przemysław Czarnek.

Beata Szydło na marszu pis 11/10/2025 facebook.com/beataszydlo

Tłum oszalał z radości. "Byłby znakomitym premierem!"

Ledwo Kaczyński skończył mówić, a plac Zamkowy eksplodował entuzjazmem. Pomysł, by to właśnie Przemysław Czarnek był przyszłym premierem, dla wielu okazał się strzałem w dziesiątkę. "To jest człowiek nadający się na każde stanowisko", przekonywał jeden z uczestników, a inny dodawał, że Czarnek jest "bardzo charyzmatyczny" i "lepiej potrafi się skomunikować z ludźmi niż poprzedni premier".

Reklama

W tłumie dało się słyszeć opinie, że Czarnek to "dobry facet", który "dba o młodą Polskę" i "zna dobrze sytuację, jaka jest w Polsce". Jeden z rozmówców był pod tak wielkim wrażeniem, że określił go krótko: "Mistrz". Wygląda na to, że twardy elektorat PiS jest gotowy na zmianę warty i widzi w byłym ministrze edukacji lidera z prawdziwego zdarzenia. "Wszyscy tutaj mówią, że Przemysław Czarnek byłby znakomitym i premierem, i prezesem partii" – podsumował nastroje jeden z mężczyzn.

Reklama
InstagramPrawo i Sprawiedliwość @pisorgpl
Po kliknięciu wczytamy treść z serwisu Instagram (Meta), który może zapisywać pliki cookie.
Zobacz post @pisorgpl w serwisie Instagram

Wojna o schedę w PiS ruszyła na dobre. Co z Morawieckim?

Publiczne namaszczenie Czarnka to potężny cios dla Mateusza Morawieckiego, który musiał patrzeć na to zaledwie kilka metrów dalej. To, co dla jednego było chwilą triumfu, dla drugiego mogło być początkiem końca marzeń o schedzie po prezesie. W kuluarach od dawna huczy, że Czarnek jest liderem frakcji "antymorawieckiej", a słowa Kaczyńskiego właśnie dały tej frakcji zielone światło do otwartego ataku.

Reklama

To już nie są ciche szepty na partyjnych korytarzach. To otwarta deklaracja, która stawia Czarnka w roli faworyta do przejęcia sterów w Prawie i Sprawiedliwości. Ambicje polityczne byłego ministra edukacji są ogromne, a sobotnie słowa prezesa tylko je wzmocniły, oficjalnie rozpoczynając brutalną walkę o przyszłość partii i pozycję lidera prawicy.

Reklama

Kaczyński maluje apokalipsę. "Całkowita zagłada polskiego państwa"

Słowa o przyszłym premierze padły w niezwykle mrocznym kontekście. Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego było pełne apokaliptycznych wizji. Prezes PiS ostrzegał, że w Polsce przygotowywany jest "protektorat", a obecna sytuacja to "nieszczęście porównywalne z rozbiorami". Mówił o "wielkiej operacji dyfamowania Polaków" i "deptaniu prawa i Konstytucji", malując obraz kraju na skraju upadku.

W tej ponurej scenerii Kaczyński posunął się jeszcze dalej, wieszcząc "całkowitą zagładę polskiego państwa jako państwa suwerennego". I właśnie w obliczu takiej "wojny o wszystko" wskazał na swojego kandydata. Namaszczenie Czarnka w tym kontekście to sygnał, że na trudne czasy potrzebny jest twardy, bezkompromisowy "żołnierz", a nie technokratyczny menedżer.

Przemysłąw Czarnek w trakcie selfie na marszu PiS 11/10/2025 facebook.com/czarnekpl;

Czarnek już mówi jak premier. "Musimy przywrócić pełną normalność"

Sam Przemysław Czarnek, przemawiając tuż po prezesie PiS, zdawał się doskonale odnajdywać w nowej roli. Jego wystąpienie brzmiało już nie jak mowa zwykłego posła, ale jak exposé przyszłego lidera. Mówił o konieczności "zrobienia następnego kroku" po zwycięstwie Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich i wzywał do jedności w walce o przyszłość kraju.

Były minister nie pozostawił wątpliwości, jaki jest jego cel. Mówił o odzyskiwaniu dumy narodowej i budowie silnego państwa.

Możemy przywrócić pełną normalność, dumę z tego, że jesteśmy Polakami. To jest nasz obowiązek - budować silną Polskę dla przyszłych pokoleń. Brońmy razem Polski i ratujmy ją! Niech żyje Polska!

Wygląda na to, że machina ruszyła. Jarosław Kaczyński wskazał kierunek, a Przemysław Czarnek jest gotowy, by podjąć rzucone mu wyzwanie i powalczyć o fotel premiera Polski. Najbliższe miesiące pokażą, czy ta polityczna zapowiedź przerodzi się w realny scenariusz.

Przemysław Czarnek "Dzban" w długich, blond włosach, w czarnych kędziorkach, w brodzie retro i więcej odsłon [symulacja]
Źródło: Wojciech Olkusnik/East News/FaceApp
Reklama
Reklama