Polityczna wojna na najwyższych szczeblach rozgorzała na nowo. Po tym, jak sąd uznał winę Antoniego Macierewicza, do akcji wkroczył Radosław Sikorski. Szef MSZ, nie bawiąc się w dyplomację, publicznie zmiażdżył swojego rywala w trzech słowach, które odbiły się echem w całej Polsce. A to dopiero początek.
Macierewicz przegrał w sądzie. Musi przeprosić i zapłacić na WOŚP
Wtorkowy z 30 września 2025 roku wyrok sądu w Warszawie to finał głośnej sprawy, którą były szef MON Antoni Macierewicz przegrał z kretesem. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że polityk PiS naruszył dobra osobiste Macieja Laska, byłego przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Sprawa dotyczyła wpisów Macierewicza z 2020 roku, w których bezpardonowo atakował Laska w kontekście przyczyn katastrofy smoleńskiej.
Były szef MON publicznie nazwał Macieja Laska "kłamcą i oszustem", zarzucając mu sfałszowanie raportu w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Sąd nie miał wątpliwości, że Antoni Macierewicz przekroczył granice dozwolonej krytyki, i wyznaczył mu bolesną karę. Sędzia Radosław Tukaj w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że oskarżenia Macierewicza były bezpodstawne, ponieważ nad raportem pracował cały zespół ekspertów.
To nie jest dzieło jednego człowieka, tylko całego gremium, które te wnioski zaakceptowało
– stwierdził sędzia, dając do zrozumienia, że atak na samego Laska był chybiony.
Zgodnie z wyrokiem, Antoni Macierewicz musi opublikować na platformie X przeprosiny, które będą widoczne przez 14 dni, wysłać oświadczenie listem poleconym na adres Laska, a na deser wpłacić 20 tysięcy złotych na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP). Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
Maciej Lasek / Fot. Wiki Commons
Sikorski nie gryzł się w język. "Demolował Wojsko Polskie"
Ledwo informacja o wyroku obiegła media, a Radosław Sikorski już odpalił swoje działa na platformie X. Szef polskiej dyplomacji, udostępniając informację o orzeczeniu, nie szukał subtelnych słów. Jego komentarz był krótki, brutalny i nie pozostawiał złudzeń co do jego oceny politycznego przeciwnika.
Oszczerca, partacz i świr, któremu Kaczyński dał możliwość demolowania Wojska Polskiego.
Te słowa, które w ustach szefa dyplomacji brzmią jak wypowiedzenie wojny, pokazują, że w tym konflikcie nie ma miejsca na uprzejmości. Sikorski reaguje po decyzji sądu w sposób, który jednoznacznie wpisuje się w jego wizerunek polityka, który nie boi się ostrych starć. W jednym zdaniu nie tylko zmiażdżył Macierewicza, ale również skierował cios w stronę Jarosława Kaczyńskiego, przypominając, kto dał byłemu szefowi MON władzę nad armią.

To nie pierwszy raz. Wojna Sikorskiego z Macierewiczem trwa od lat
Ostra wymiana zdań to jedynie kolejny akt w wieloletniej wojnie między dwoma czołowymi postaciami polskiej polityki. Konflikt na linii Sikorski – Macierewicz to jeden z najgorętszych sporów w najnowszej historii Polski. Jego korzenie sięgają daleko, ale prawdziwą eskalację przyniosła katastrofa smoleńska i dwie skrajnie różne narracje na jej temat, które obaj politycy reprezentowali i nadal reprezentują.
Dla Sikorskiego, Macierewicz od lat jest symbolem teorii spiskowych i politycznego szaleństwa, które szkodzi Polsce na arenie międzynarodowej. Z kolei dla Macierewicza, Sikorski to przedstawiciel establishmentu, który rzekomo ukrywał prawdę o Smoleńsku. Ich konflikt wielokrotnie wybuchał także na tle kontrowersyjnej likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, którą przeprowadził Macierewicz, a co Sikorski i jego środowisko polityczne uważało za akt niszczenia polskiego wywiadu. Dzisiejszy wpis szefa MSZ to dowód na to, że topór wojenny między nimi nigdy nie został zakopany, a wyrok sądu był tylko iskrą, która na nowo rozpaliła ten pożar.