Cios dla imperium Roberta Bąkiewicza. Jego flagowy projekt, Telewizja Media Narodowe, idzie na dno, a sąd właśnie przyklepał likwidację. Stacja, która miała być głosem narodowej Polski, zatonęła w długach i politycznych wojenkach. Ale to nie koniec szoku. Miejsce prawicowej publicystyki zajął... katolicki kanał prosto z Meksyku.
Krótki lot i twarde lądowanie. Sąd wyciągnął wtyczkę
To był medialny eksperyment, który zakończył się spektakularną klapą. Sąd Rejonowy w Warszawie postawił kropkę nad "i", zatwierdzając likwidację Telewizji Media Narodowe. Projekt, który wystartował wiosną 2023 roku z inicjatywy Roberta Bąkiewicza, znanego lidera Marszu Niepodległości, przetrwał w eterze niewiele ponad rok.
Oficjalny powód? Brutalna proza życia – brak pieniędzy. Jak czytamy w sądowym komunikacie, Telewizja Media Narodowe "utraciła płynność finansową, co czyni niemożliwym regulowanie bieżących zobowiązań". Po tym jak Bąkiewicz sprzedał swoje udziały, stery przejął Piotr Barełkowski, weteran prawicowych mediów i współtwórca TV Biznes. Dziś to on, w roli likwidatora, musi posprzątać po upadłym projekcie.

Kłopoty finansowe i bojkot. Barełkowski obwinia polityków
Problemy finansowe Telewizji Media Narodowe narastały od samego początku. Stacji nie udało się przebić do szerokiej publiczności, ponieważ żaden z dużych operatorów płatnej telewizji nie zdecydował się włączyć jej do swojej oferty. Przez krótki czas sygnał retransmitowała radomska Zebrra.TV, dostępna w sieci Vectra, ale i ta współpraca szybko się zakończyła. Kluczowi kontrahenci zaczęli wypowiadać umowy, odcinając stację od podstawowego źródła przychodów.
Barełkowski nie ma wątpliwości, kto jest winny. Wprost oskarża polityków koalicji rządowej, a w szczególności europosła Michała Szczerbę. To on na początku roku nawoływał do bojkotu stacji, grzmiąc w mediach społecznościowych:
Nie możemy dopuścić, aby skrajnie nacjonalistyczna telewizja, znana z szerzenia ksenofobicznych i antysemickich treści, trafiła do szerokiego grona odbiorców poprzez włączenie jej do oferty dużych sieci kablowych, operatorów IPTV oraz oferty aplikacji w telewizorach Smart TV.
Kłopoty stacji pogłębiały też wewnętrzne konflikty. Sam Robert Bąkiewicz jeszcze przed startem telewizji zdążył popaść w ostry spór ze środowiskiem Konfederacji, wiążąc się z Suwerenną Polską Zbigniewa Ziobry, co od początku podzieliło potencjalnych odbiorców.

Zamiast narodowców, katolicka stacja z Meksyku. Niezwykły zwrot akcji
Gdy wydawało się, że po TVMN zostanie już tylko czarny ekran, doszło do zwrotu akcji rodem z telenoweli. Widzowie, którzy wciąż mają dostęp do kanału, zamiast publicystyki medium narodowego mogą teraz oglądać... sygnał katolickiej stacji Maria Vision Polska. Choć na ekranie wciąż widnieje logo TVMN, ramówkę wypełniają msze święte, modlitwy i programy religijne.
Skąd ta egzotyczna nowość? María Visión Polska to część globalnej sieci, która narodziła się w 1993 roku w Meksyku jako dar dla papieża Jana Pawła II. A teraz najlepsze: za jej techniczną obecność w Polsce odpowiada nie kto inny, jak... Piotr Barełkowski, likwidator TVMN.
Kanał od kilku miesięcy czeka na przyznanie polskiej koncesji przez KRRiT. Barełkowski nie ukrywa zniecierpliwienia.
Zainteresowanie jest bardzo duże, natomiast wniosek do KRRiT złożyła Fundacja Maria Vision Polska. Jesteśmy na etapie zgłoszenia, od kilku miesięcy bez rozpatrzenia. Obserwujemy paraliż w KRRiT.
Barełkowski nie składa broni. "Może doczekamy się TVMN 2.0"
Mimo że sąd oficjalnie rozpoczął proces likwidacji, Piotr Barełkowski nie mówi "żegnajcie", a raczej "do zobaczenia". Twierdzi, że proces ten może potrwać lata, a on sam nie wyklucza wielkiego powrotu, jeśli tylko zmienią się warunki polityczne. To zapowiedź potencjalnego wznowienia działalności Telewizji Media Narodowe.
Nie zdążyłem wybudować rynkowych zasięgów, jak w przypadku TV Republika i wPolsce.pl, więc stanęła przede mną perspektywa upadłości i restrukturyzacji, którą obecnie realizuję. Może to potrwać nawet parę lat. Może doczekamy się lepszych czasów dla niezależnych mediów i uruchomię TVMN 2.0. Bardzo na to liczę.
Czy to definitywny koniec nacjonalistycznej telewizji, czy tylko taktyczny odwrót i czekanie na lepsze czasy? Jedno jest pewne: na polskim rynku medialnym cuda się zdarzają. Czasem nawet te prosto z Meksyku.